Opublikowany w Laures

Droga Szamana. Etap 1 – Wasilij Machanienko


Jak duży mamy wpływ na rzeczywistość, która nas otacza? Prawdopodobnie od każdego z was otrzymałabym inną odpowiedź, jednak podejrzewam, że większość z nich powiązana byłaby ze słowem – ograniczoną. Są zjawiska, rzeczy, nad którymi nie jesteśmy w stanie zapanować. Nie kierujemy również poczynaniami innych ludzi. Przynajmniej nie bezpośrednio. Tak więc co nam zostaje w owej rzeczywistości?

Oczywiście kontrola nad własnymi działaniami i czynami. Lecz czy i one nie wydają się wam obwarowane licznymi nakazami, przykazami, prawami? Ręka do góry, kto z czystym sumieniem może powiedzieć: mogę zrobić co tylko zechcę!

Inna sprawa, że jedno życie to za mało by zrobić wszystko co tylko byśmy zechcieli. Dlatego, też kocham czytać książki. One pozwalają mi przez krótką chwilę, żyć innym życiem. Doświadczać czegoś nowego i niedostępnego z różnych względów. Jednakże, są to historie, w których jestem tylko biernym obserwatorem. A ja bardzo lubię świadomość kontrolowania sytuacji, obserwację skutków moich działań i wpływ na otoczenie. Z tego powodu drugim moim uzależnieniem są wszelkiego rodzaju gry. Uwielbiam tworzyć i wcielać się w postać, z którą następnie zanurzam się w odmęty fantastycznego świata. Mogę robić co tylko zechce. Być dobra lub zła. Decydować o losach świata lub uprawiać ogródek. Wirtualny raj na ziemi. Wszystko bez ograniczeń.

Równie nieograniczona była moja radość, gdy przeczytałam zapowiedź „Drogi Szamana” Wasilija Machanienko. Książka i gra połączona w jedno! Nie było wyjścia, koniecznie chciałam dostać to cudo w swoje ręce. Jest to pierwsza pełnowymiarowa publikacja z gatunku litRPG, jaką miałam okazję przeczytać, ale z pewnością nie ostatnia. Elementami charakterystycznymi dla tego rodzaju jest umiejscowienie akcji w świecie gry online, opis mechaniki i praw jakimi się ta gra rządzi, dodatki w postaci komunikatów i schematów znanych ze świata komputerowego. Historia bazuje na rozwoju postaci i śledzeniu jej losów podczas licznych zadań i misji. Jeśli autor dobrze poprowadzi narrację, czytelnik ma szansę wczuć się w rolę bohatera na tyle, że odnosi wrażenie jakby to on przeżywał wszystkie opisane przygody i podejmował decyzje. Co oczywiście jest również możliwe, w pozostałych gatunkach literackich. Jednakże z mojej perspektywy jako czytelnika i gracza jednocześnie, efekt tutaj jest o wiele pełniejszy. Między innymi dlatego, że powstające skojarzenia i porównania z własnych rozgrywek dostarczają nie małej radości.

A radość połączona z podekscytowaniem, satysfakcją i napięciem, to główne uczucia jakie towarzyszyły mi podczas lektury „Drogi Szamana” i poznawania jego uniwersum. Przedstawiony świat składa się z dwóch rzeczywistości: tej zwykłej realnej oraz wirtualnej krainy, Barliony. Wyobraźcie sobie naszą codzienność, w której większość prac i systemów została zautomatyzowana dzięki ogromnemu postępowi technologicznemu. Jakie mamy skutki? Duże bezrobocie i szukanie sposobów na zarobienie pieniędzy oraz spędzanie wolnego czasu, a wszystko to przeplatane wzrostem przestępczości. Oto mamy pierwszy składnik tła. Drugi natomiast to wspomniana wcześniej Barliona – świat niesamowicie rozwiniętej gry fantasy pełnej magii, potworów, elfów, smoków oraz możliwości.

By zanurzyć się w tej krainie gracze korzystają z zaawansowanych kapsuł, które całkowicie odseparowują ich ciała od świata zewnętrznego, przejmując nad nimi pełną opiekę i kontrolę. Osoby w nich przebywające są odżywiane, a ich mięśnie sztucznie stymulowane, dzięki czemu możliwe jest nieustanne wielomiesięczne przebywanie w wirtualnej rzeczywistości. Kolejnym efektem jest to, że gra może być odczuwalna wszystkimi zmysłami dokładnie odwzorowując każde doznanie i zachowanie. Innymi słowy gracz ma wrażenie, że wszystko jest całkowicie realne i prawdziwe. Istnieją jednak mechanizmy pozwalająca na filtrowanie wrażeń: na przykład poprzez wyłączenie odczucia bólu.

Znacie powiedzenie, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze? Pasuje ono idealnie do politycznej strony przedstawianego w książce świata. A mianowicie, rząd widząc duże możliwości zarobku i kontroli ludzi uczynił z Barliony – grę państwową. Wirtualną walutę można wymieniać na prawdziwe pieniądze, handlować, wymieniać się, a wszystko to oczywiście jest opodatkowane i przynosi odpowiednie benefity państwu. Mało tego, wymyślono niesamowicie sprytny sposób na walkę z przestępczością. Zgadnijcie gdzie umieszczano kryminalistów? Otóż to, zsyłano ich na przymusowe prace, właśnie do świata Barliony. W końcu więzień w takiej kapsule zajmuję naprawdę niewiele przestrzeni, a do tego jeszcze zarabia dla skarbu Rządu. Na pierwszy rzut oka nie wygląda wcale na karę prawda? Jednak dodajcie do tego włączone na maksimum doznania fizyczne, liczne obostrzenia i nakazy oraz wyjęcie spod prawa przez kilka do kilkunastu lat podczas ciężkich robót w kopalniach i sprawa robi się naprawdę nieprzyjemna.

W tym momencie możemy poznać naszego głównego bohatera: Dmitrij Machan, specjalista do spraw bezpieczeństwa komputerowego, skazany na osiem lat wydobywania zasobów w kapsule więziennej, za włamanie się do jednego z systemów miasta. Istotną kwestią jest, że przestępstwo jakie popełnił było wynikiem niefortunnej pomyłki, nie zaś intencjonalnym atakiem. Od pierwszych stron książki polubiłam Machana. Jest on konkretnym, szczerym i nierozczulającym się (za bardzo) młodzieńcem. W wyniku kary, postać Dmitrija, którą grał dla przyjemności zostaje skasowana i zastąpiona losowo wygenerowaną przez system. Tym sposobem nasz bohater otrzymuję rasę człowiek (bez specjalnych bonusów), klasę szaman(jedną z najsłabszych) i specjalność jubilerstwo (uznawane za bezużyteczne). Mimo to pierwsze co robi skazany to analizuje wszystkie możliwości i tworzy wstępne plany jak przetrwać w kopalni i co zrobić by jak najszybciej móc ją opuścić.

Narracja jest pierwszoosobowa wzbogacona o wyjaśnienia i komunikaty z samej gry. Dzięki temu naprawdę zżyłam się z główną postacią i pozwoliłam porwać się jego osobowości. Nie sposób było mi go nie polubić. Według mnie Wasilij Machanienko stworzył bohatera, w którym każdy gracz odnajdzie kawałek siebie. Nie dostajemy tu, żadnego pełnego życiorysu ani opisu charakteru. Wszystko odkrywamy sami śledząc myśli i poczynania Machana. A te pełne są humoru, sarkazmu, a także lojalności, sprytu i odwagi. Nie jeden raz będziemy świadkami zdarzeń z pogranicza brawury i głupoty. Otrzymujemy tutaj wszystko co w grach jest najlepsze: wydobywanie zasobów, tworzenie przedmiotów, magię, zadania i zdobywanie poziomów. Obserwujemy zachowania innych graczy, poznajemy ich motywacje przez co jednych uwielbiamy, a drugich nienawidzimy.

„Droga Szamana” jest jedną z niewielu książek, która budziła we mnie tak wyraźne emocje. Równocześnie jednak, myślę że jest ona kierowana do ciut węższego grona odbiorców. Zdecydowanie powinna spodobać się graczom i fanom epickiej fantastyki. Fabuła wypełniona jest wieloma naiwnymi wątkami, wyjątkowymi umiejętnościami i nagłymi dramatycznymi zwrotami akcji, co jest po prostu charakterystyczną cechą tego gatunku. Historia jest prowadzona bardzo podobnie do tych z gier komputerowych, a mianowicie w taki sposób, żeby gracz odczuwał swoją wyjątkowość. Ta oryginalność jest wzmacniania przez doświadczanie niesamowitych i nadzwyczajnych zdarzeń, wyróżniających jego postać od otoczenia. Mając świadomość tego, że tak to po prostu wygląda i uznając to za plus mogłam całkowicie dać się pochłonąć historii Machanienko. Historia ta jest bowiem wyjątkowa i pełna wartościowych przesłań o przyjaźni, nie poddawaniu się i odkrywaniu samego siebie na nowo.

Mechanikę gry i zasady jakimi rządzi się świat Barliony poznajemy wraz z głównym bohaterem. Raz jako jego przemyślenia i próby rozwiązania sytuacji, a raz w boleśniejszy sposób czyli doświadczalnie. Do tego, jak już wspomniałam, poza narracją w treści znajdziemy różnego rodzaju komunikaty, odzwierciedlające to co postać gracza widzi w świecie gry. I choć opisy zasad, questów i przedmiotów czytałam bardzo dokładnie, to jednak zdarzało mi się część tej mechaniki lekko pomijać w sytuacjach dokładnego podawania ilości doświadczenia, procentów i wszelkiej maści mnożników dotyczących statystyk. Nie znaczy to jednak, że mi one przeszkadzały, po prostu mnie nie interesowały.

Podsumowując, w tej książce znajduje się wszystko to, co możemy znaleźć w dobrej grze RPG oraz książce fantasy. Dla mnie połączenie wyszło idealnie. Niesamowicie dobrze się bawiłam śledząc liczne przygody i dokonania Machana. Nie mogłam oderwać się od historii zarówno z powodów dobrej fabuły, sprytnych mechanizmów dramaturgicznych jak i z powodu lekkiego i przyjemnego języka jakim jest ona napisana. Autor stworzył niesamowity świat, pełen ciekawych praw i zasad, równocześnie wypełniając go barwnymi postaciami, o których tak łatwo się nie zapomni. Warto podkreślić, że w książce niejednokrotnie pojawia się wątek współpracy i relacji między graczami. Sytuacje te są niezwykle naturalne i znane z życia codziennego, mimo że przestawione w krainie magii i miecza. Tak więc jeśli chcecie wejść w świat, w którym możecie być kim tylko chcecie i przeżyć niezapomniane przygody to zdecydowanie polecam wam „Drogę Szamana”. Kto wie, może po jej lekturze stwierdzicie, że tak naprawdę macie jednak większy wpływ na rzeczywistość niż wam się wydawało?

Ocena: 6/6

Laures

Za książkę do recenzji dziękuję AIM MEDIA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s