Opublikowany w DonSzabla

Powrót – Michał Gołkowski


Michała Gołkowskiego nikomu przedstawiać nie trzeba. Michał zadebiutował dobrze przyjętym „Ołowianym świtem” i to właśnie dzięki tej książce zyskał spore grono fanów. Widać to po listach bestsellerów i prelekcjach na spotkaniach autorskich i konwentach. Akcja jego pierwszej powieści działa się w ZONIE (Strefa Wykluczenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej).

Była to pierwsza książka wydana w Polsce poświęcona tematyce Czarnobylskiej ZONY. Fani gier komputerowych z serii S.T.A.L.K.E.R. są mu bardzo wdzięczni za sprowadzenie cyklu do Polski. Ja również, bo „Cień Czarnobyla” ograłem dziesiątki razy. Nie wspomnę o kontynuacjach.

Ołowiany świt” otworzył również cykl Fabryki Słów pt: „Fabryczna zona”. Listę wszystkich tytułów można znaleźć na stronie wydawnictwa. Myślę, że warto się z nią zapoznać.

Zanim zacznę swoją recenzję na dobre przypomnę słowa, które są tutaj kluczowe: „Człowiek może wyjść z Zony, ale Zona z człowieka – nigdy”

Coś w tym musi być. Michał trylogią z Miszą w roli głównej i niezależną opowieścią o Sztywnym miał się pożegnać z uniwersum. Przekazał nawet stery Krzysztofowi Haladynowi (symbolem tego była kultowa już koszulka). Jak widać powyższe zdanie jest prawdziwe, bo do ZONY powraca jej ojciec.

Powrót” w tym przypadku jest bardzo udany. Misza to nadal ten sam gość tylko bardziej dojrzalszy i z większym bagażem doświadczeń. Ten kto przeczytał poprzednie części zauważy metamorfozę jaką przeszedł główny bohater. Z twardziela, który nie bał się żadnego wyzwania ukazuje się człowiek z obawami, lekami i problemami. Ta przemiana tylko pokazuje co ZONA potrafi zrobić z człowiekiem i jaką ma siłę przyciągania.

Strefa zamknięta sama w sobie jest nadal bardzo niebezpieczna. Pełna mutantów, anomalii i zagrożeń. Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Zmianie uległ tylko sposób jej przedstawienia. Zniknęły obszerne opisy. Osobiście cieszę się, że autor zrezygnował z długich opisów i skupił się bardziej na akcji i dialogach. Moim zdaniem przydługawe rozdziały poświęcone ukazaniu ZONY były największą bolączką poprzednich części. Nie zmienia to faktu, że dzięki nim bardziej mogliśmy poczuć klimat Czarnobyla. Żeby było jasne tutaj też klimatu nie brakuje. Wszechobecna pustka i groza są z nami do końca.

Skoro już jesteśmy przy „matce” warto wspomnieć o jej „dzieciach”. Misza na swojej drodze spotka znanych bohaterów z poprzednich cześć. Oni też przeszli swoistą metamorfozę i w pewnym stopniu są inni. Jak widać nie tylko na głównym bohaterze ZONA pozostawiła swoje piętno. Michał w tym tomie zaskakuje. Jeżeli chodzi o bohaterów też to zrobił, bowiem skażone ziemie przemierzy osoba, której nikt by się nie spodziewał. Nie będę rzucał spojlerów, ale myślę, że większość czytelników domyśli się kogo brakowało z poprzednich tomach.

Czy są więc jakieś minusy? Myślę, że każdy musi ocenić to indywidualnie. Ja osobiście czuję się usatysfakcjonowany.

Po przeczytanych powieściach Krzysztofa Haladyna i Sławomira Nieściura cieszę się, że mogłem znów spotkać Miszę. Powiadają, że powroty bywają ciężkie, prawda? W tym przypadku powrót taki nie był.

Ocena: 4/6

DonSzabla

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu FABRYKA SŁÓW

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s