Opublikowany w MariDa

STOP zespołowi jelita drażliwego. Dieta FODMAP – Mollie Tunitsky, Gabriela Gardner


Tym razem przychodzę do Was z książką, która nie posiada fabuły, ale mogłoby zajrzeć do niej wiele osób. Cóż to jest? „Stop zespołowi jelita drażliwego! Dieta FODMAP” autorstwa Mollie Tunitsky, Gabriela Gardner, to „Łatwy program dla osób z IBS i refluksem żołądkowo-przełykowym”. O co dokładnie chodzi? I co to jest to całe FODMAP?

Mówiąc prosto, FODMAP to pewien rodzaj węglowodanów źle trawionych przez niektóre osoby.”

Dieta o niskiej zawartości FODMAP jest dwufazowym procesem, który umożliwia ustalenie, jakie konkretne produkty wyzwalają u nas objawy IBS. Pierwsza faza to dieta eliminacyjna, podczas której całkowicie wyklucza się pokarmy o wysokiej zawartości FODMAP. Specjaliści zalecają, żeby ten etap trwał sześć do ośmiu tygodni, ale możesz zauważyć poprawę już w ciągu siedmiu dni. Druga faza polega na ponownym wprowadzaniu węglowodanów FODMAP do diety po jednej grupie na raz, zaczynając od niewielkich ilości i stopniowo je zwiększając”

Postanowiłam posłużyć się cytatami z książki, abyście mieli rzetelny opis. Ale ogólnie chodzi o wyeliminowanie uporczywych dolegliwości, z którymi boryka się wiele osób.

Dieta odnosi się do IBS, czyli zespołu jelita drażliwego. Cóż to konkretnie jest? Nadpobudliwość jelit, która objawia się silnymi bólami brzucha, uporczywą biegunką oraz wzdęciami. Teraz brzmi znajomo? Chyba każdy miał tę wątpliwą przyjemność, doświadczyć tych dolegliwości. Choćby na krótko. Ta książka to podpowiedź, jak sobie z nimi poradzić. Co znajduje się w środku?

Książka dzieli się na 2 części:

1. Rozwiązanie oparte na diecie o niskiej zawartości FODMAP

Węglowodany FODMAP i ty

Dieta o niskiej zawartości FODMAP w pięciu krokach

Twoja siedmiodniowa dieta eliminacyjna

Życie po diecie eliminacyjnej

2. Przepisy na potrawy o niskiej zawartości FODMAP

Śniadania, koktajle i napoje

Warzywa i sałatki

Bezmięsne dania główne

Ryby i owoce morza

Drób

Przekąski i desery

Dodatki

To tyle z detali, czas na moje wrażenia, spostrzeżenia i ocenę!

Co mi się nie podobało?

Przede wszystkim brakowało mi zdjęć. Tak, wiem, nie są one najważniejsze i zarazem niezbędne, ale jestem osobą, która je oczami. Ponadto zawsze prościej coś gotować, widząc, jaki mniej więcej powinien być efekt. Zgadzacie się ze mną? Niestety fotografii jest malutko, w porównaniu z przepisami.

Drugim minusem mogą być same potrawy, a konkretnie składniki. Wiecie… nie każdego byłoby stać. Jest to jakiś minus, należy o nim wspomnieć. Przykład? Ciasteczka krabowe, cytrynowy szpinak podsmażany czy komosa ryżowa na mleku roślinnym. Nie jest takich przepisów dużo, jednak się pojawiają.

Co na plus?

Plusów jest znacznie więcej, a pierwszy z brzegu to przejrzystość. Patrzycie na stronę i ogarniacie bez problemu. Składniki po lewej, wykonanie w punktach po prawej, a dodatkowo graficzne oznakowanie: ile czasu zajmą wszystkie przygotowania, ile wykonanie całej potrawy, czy można potrawę przyrządzić w jednym naczyniu, a także czy danie jest: beznabiałowe, wegetariańskie czy wegańskie. Dużo tu słów, ale kółeczka są przy każdym przepisie, co ułatwia sprawę – nie trzeba czytać wszystkiego, wystarczy rzucić okiem. Pomysłowe i przydatne!

Następny plus to spory wstęp, który zdradza wiele informacji na temat diety. Autorka opisuje prostym językiem, co i jak, a także dzieli się swoimi przemyśleniami, a także problemami. Jest to według mnie dobry zabieg, ponieważ ma się wrażenie, jakby rozmawiało się z kimś znajomym. Z drugiej zaś strony, jak to tak? Autorka opowiada o swoich doświadczeniach/dolegliwościach? Spokojnie, więcej jest informacji o diecie, jak o jej problemach z trawieniem 🙂

Podobają mi się również tabelki, które mają służyć za notatki czytelnika. Kartka może zginąć, ale cała książka to już gorzej. Jest to fajne, ponieważ pojawia się w pewien sposób poczucie współtworzenia, interakcji z autorką. Ale czy ja wiem? Wyobraźcie sobie, że ktoś chce pożyczyć od Was książkę. Co byście zrobili? Także taki plus, ale nie do końca.

Następny plus to przepisy. Jest ich sporo, także każdy znajdzie coś dla siebie. Ciężko mi ocenić średni koszt przygotowania dania, ale w wykonaniu są one dość proste, co zapewne wielu zachęci. Także spokojnie, nie musicie być mistrzami kuchni. Nie powinniście również zbankrutować, rzucając się na przepisy.

Jeszcze jednym plusem są dodatki. Na przykład przelicznik jednostek miar, a także wiele rad, które z pewnością pomogą w rozpoczęciu walki o własny dyskomfort.

A tak w jednym akapicie?

Książka wydaje mi się godna polecenia. Cena nie jest na wyrost, dania są dość proste do wykonania, a słowa autorki przekonujące. Zwłaszcza, jeśli ktoś zmaga się z dość poważnymi objawami. Polecam spróbować tej diety, wcześniej zakupując książkę. Nawet jeśli nie macie problemów z dolegliwościami, to możecie poprawić sobie trawienie i w efekcie schudnąć… a tego pragnie wiele osób.

Ocena 5,5/6

MariDa

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu REBIS

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s