Opublikowany w Anate

Fetch. Nieludzie – Kat Falls


Od jakiegoś czasu przestałam czytać książki tematyki dystopii. W sumie, sama nie wiem czemu, bo literatura postapokalipsy zawsze była moją ulubioną, ale chyba zwyczajnie mi się przejadła. Książka Kat Falls nie jest nowością, bo pochodzi z 2015 roku, ale gdy zobaczyłam ją w spisie pozycji Wydawnictwa UROBOROS (GRUPA WYDAWNICZA FOKSAL) wiedziałam, że muszę ją przeczytać.

Temat świata po apokalipsie jest dość już oklepany i znacznie wyczerpany. Łączące się z nim antyutopie zwykle przedstawione są w podobny sposób. Jest to najczęściej jedyne, bezpieczne miejsce w okolicy, samowystarczalne mające jakąś formę bariery przed tym, co groźne i potencjalnie śmiertelne. Ostatnie niedobitki ludzkości zwykle nie do końca mają świadomość, co się w ogóle wydarzyło. Starają się przeżyć i żyć jako wspólnota. Wszystko co poza nią, jest albo niebezpieczne albo skażone np. przez wybuch bomby atomowej. W przypadku książki Nieludzie jest to wyciek tajemniczego wirusa, który potrafi łączyć geny człowieka i zwierzęcia tworząc przedziwne hybrydy. Wirus nazwany Ferae wybił większą część narodu zmieniając ludzi w potwory. Mutacja zaczyna się wysoką gorączką w kilka godzin po ugryzieniu przez zainfekowanego. Później podczas kilku dni występują różne mutacje w zależności od rodzaju zwierzęcia, a gdy wirus dociera do mózgu chory zaczyna dziczeć i nie zostaje już w nim ani krztyna człowieczeństwa. Ostatni zdrowi schowali się za ogromnym murem stworzonym przez firmę TYTAN. On i wojsko ma za zadanie ich chronić przed wszystkim, co chciało by się wedrzeć z zewnątrz. Ale co zrobić, kiedy jedyna szansa na uratowanie bliskiej osoby znajduje się za murem? Z takim problemem boryka się główna bohaterka – Lane.

Lane mieszka z ojcem po właściwej, bezpiecznej stronie muru. Z wypiekami na twarzy wsłuchuje się w historie przekazywane szeptem o zmutowanym stworach i dzikich mieszkańcach opuszczonych miast. Za nic w świecie nie chciała by się znaleźć w dżungli, jest jej dobrze tam gdzie jest. Pewnego dnia odkrywa skrzętnie chowaną tajemnicę ojca i nic już nie będzie takie jak przedtem. Tata znika, a jedynym sposobem na jego uratowanie jest udanie się na dziką stronę muru i wypełnienie niecodziennej misji przez Lane. Musi działać natychmiast. Dziewczyna jest bystra i odważna choć czasami strasznie naiwna, ale zrzucam to na karb wychowania w izolacji od niebezpieczeństw dnia codziennego. Po drodze spotyka dwóch potencjalnych sprzymierzycieli – nieokrzesanego nastolatka imieniem Rafe i bardzo obowiązkowego strażnika Eversona. Jesteśmy świadkiem rozwijającego się trójkącika, które nic nie ma wspólnego ze zwykłymi rozterkami nastolatków. Lane nie dość, że musi martwić się powierzoną jej misją, to jeszcze na jej trop wpada tajemnicza postać, która nie odpuści dopóki jej nie dopadnie. Dzieje się dużo i jeszcze więcej, a do finału jeszcze daleko. Po drodze spotykają różne osobistości, a Lane która była przekonana, że za Tytanem nie ma normalnego życia musi zmienić swoje nastawienie.

Książka nabiera charyzmy w miarę rozwoju wydarzeń. Na początku akcja jest trochę chaotyczna, niespójna, ale wraz z kolejnymi stronami rozkręca się i nabiera głębi. Świat przedstawiony jest bogaty i bardzo przekonywujący jako miejsce postapokaliptyczne. Myślę, że nawet jak drugi tom nie zostanie wydany, tom pierwszy jako samodzielny się obroni. Finał jest zaskakujący, spójny i satysfakcjonujący. Jest krwisto i soczyście, wszyscy wielbiciele klimatów post apokaliptycznych powinni być zadowoleni.

Ocena 5+/6

Anate

Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu UROBOROS (GRUPA WYDAWNICZA FOKSAL)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s