Opublikowany w ViridianaD

Złodziejka dusz – Renata Kosin


„Złodziejka dusz” to najnowsza powieść Renaty Kosin. Wydaje mi się, że autorka nie jest szczególnie znana, jednak osobiście miałam już styczność z innymi tytułami napisanymi przez panią Renatę. Powiem szczerze, że żadna książka nie zachwyciła mnie ponadprzeciętnie, jednocześnie każda była „inna”, nieco zaskakująca, w jakiś sposób przyciągająca. Tak samo było i tym razem…

Bardzo spodobała mi się okładka recenzowanej przeze mnie książki. Nie przesadzona, tajemnicza, niby wiosenna, z dominującą tu zielenią, jednak nieco… Mroczna? Na pewno zaskakująca. Zaczęłam czytać i… Zastanawiałam się jak przebrnę przez treść. Początkowo historia absolutnie mnie nie „wciągała”. Miałam ochotę ją odłożyć na nieokreślone później. Jak postanowiłam, tak zrobiłam, jednak gdy nadszedł wieczór dnia następnego, książka zerkała na mnie z półki z widocznym wyrzutem. Wzięłam ją więc do ręki i powiedziałam sobie: no dobra, spróbujemy się zaprzyjaźnić. Nie wiem, co się stało, ale nagle… okazało się, że połknęłam książkę w ciągu jednej nocy!

„Złodziejka dusz” to opowieść o Anastazji Niebieskiej (strasznie drażniło mnie połączenie imienia i nazwiska bohaterki), która trafia do domu swoich prawie nieznanych krewnych, by przypilnować go w czasie nieobecności właścicieli i uporządkować ich bogaty księgozbiór, skoro z wykształcenia protagonistka jest bibliotekarką. Okazuje się, że dom mieści się w bardzo specyficznej dzielnicy, a sąsiedzi to hermetyczne, zachowujące się niecodziennie środowisko. Na dodatek w domu… Straszy! Anastazja czuje się w nowym miejscu dość niepewnie, jednak stara się rozwikłać zagadkę nocnych hałasów, dziwnych śladów czy pozostawionego w czasie jej nieobecności w domu bałaganu. Dodam tylko, że dom zamieszkiwała kiedyś inna… Anastazja Niebieska, która zostawiła list zaadresowany do Anastazji, która w przyszłości pojawi się w tym miejscu. Wiem, nieco to zagmatwane. Jak i cała historia. Protagonistka staje się bowiem wykonawczynią woli innej, dawno już nieżyjącej Anastazji, której historią, ponoć niezbyt chwalebną, interesuje się aż nadto miejscowa społeczność.

Książkę polecam tym, którym jeszcze nie przejadły się opowieści o rodzinnych sekretach, tajemnicach i szukaniu prawdy. Jest to książka, do której można się przekonać, mimo, że początkowo może wydawać się nieco chaotyczna. Dodam, że trzeba przygotować się na pewne niedorzeczności, rozwiązania jak z horrorów (tam coś słychać, jednak zamiast uciekać, sprawdźmy czy nie schował się tam seryjny morderca albo duch). „Złodziejka dusz” to pozycja, którą można przeczytać, nawet z zainteresowaniem, uważam jednak, że niekoniecznie trzeba mieć ją na półce własnej biblioteczki.

Ocena: 3+/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu FILIA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s