Opublikowany w Pomyluna

Nigdy się nie dowiesz – S. R. Masters


Zachciało mi się ostatnio czegoś mroczniejszego, nie tak słodko-różowego jak poprzednio czytane książki, gdzie wszystko na końcu układa się w szczęśliwe zakończenie. Chciałam czegoś mocniejszego, co pobudziłoby nieco mój umysł po leniwych wakacjach, czegoś, co sprawiłoby, że pojawi się dreszcz na ciele. Więc zdecydowałam się na „Nigdy się nie dowiesz” S. R. Mastersa z prostego powodu. Ciekawość.

Wszystko zaczyna się w 1997 roku, kiedy Adeline przeprowadza się z rodzicami do Blythe. Poznaje tam czwórkę nastolatków, z którymi się zaprzyjaźnia, lecz na skutek, można powiedzieć, nastoletnich zabaw, dość głupich, zostają rozdzieleni do kolejnych wakacji. Podczas tych wakacji jeden z jej przyjaciół, Will, mówi, że zostanie seryjnym zabójcą, wyjaśnia jak dokona zbrodni i kiedy pozostali usłyszą o rzekomych samobójstwach to będą wiedzieli, że zrobił to właśnie Will. Dość przerażająca wizja, nie sądzicie? Kiedy piętnaście lat później Adeline zjawia się w Blythe, by spotkać się z przyjaciółmi, brakuje Willa. Zaczynają zastanawiać się, czy nie realizuje on swojego planu sprzed lat….

Na początku wszystko się tak wolno rozwija, że to może nudzić. Książka podzielona jest na czasy obecne, konkretnie zimę 2015 roku oraz lata 1997 i 1998, z podziałem na każdego z piątki przyjaciół. Wszystkie te zabiegi mają doprowadzić do momentu, w którym bohaterowie przekonują się, czy Will faktycznie zabił. Prowadzą swoje własne śledztwo, dowiadują się różnych informacji, starają złożyć je w konkretną całość. No i wiecie, mam problem. Bo nie wiem, czy bardziej podobało mi się dochodzenie i szukanie zaginionego przyjaciela dorosłych już ludzi, czy raczej dorastanie, pierwsze miłostki, kłamstewka, próby sił i charakterów. Czułam czasami ich przerażenie, gdy odkrywali kolejną szokującą informację, próbowali zrozumieć, rozwikłać tę zagadkę, ale w pewnym momencie przestali być bezpieczni. Jest to też walka o swoje zdrowie i życie.

S. R. Masters stworzył psychologiczną grę, w której bohaterowie przekonywali się jak mało o sobie tak naprawdę wiedzą i do czego są zdolni. Rozdziały z młodości Adeline, Steve’a, Jen, Rupesha i Willa pokazywały mi, jak bardzo ludzie mogą się zmienić w ciągu piętnastu lat. Jak bardzo może zmienić się ich postrzeganie świata, ideały i wartości, którymi się kierują. Choć autor na sam koniec nie prowadzi akcji ku jakiejś dramie to, można powiedzieć, finał jest poprawny. Ale nie ukrywam, że przeogromnie się zawiodłam zakończeniem.

Z racji tego, że głównych bohaterów jest aż pięcioro i można w czym wybierać, jeśli chodzi o ulubioną postać to… nie wybrałabym nikogo. Rupesh jest strachliwym chłopakiem, podatnym na wpływy, Jen jest właściwie nijaka, Adeline ma, potocznie mówiąc „jaja”, ale również nie wykazuje się za bardzo czymkolwiek, Steve to typowy przywódca uwielbiający kontrolować wszystkich wokół, a każdy wyraz asertywności odbiera zbyt dosadnie. No i jest jeszcze Will, skryty chłopak, który mało o sobie mówi i przez to reszta posądza go o wiele różnych przewinień. Willa jest mi po prostu szkoda. I dwóch sytuacji z naszymi czworonożnymi przyjaciółmi, za które mam ochotę nienawidzić autora, lecz wiem, że takie coś się zdarza.

Czytając „Nigdy się nie dowiesz” miałam wrażenie, że piątka nastolatków nic o sobie nie wie, co przekłada się na dalsze życie, spotkanie po latach. Najgorsze jest to, że był potencjał. BYŁ! A został tak okropnie potraktowany, że nawet ja się czuję jak zmięta stówka. Pomysł by dobry, ciekawy, ale za dużo było gadania. Niepotrzebnych scen. Więcej akcji, mniej gadania i byłoby idealne. Finał jak już pisałam… zawód na całej linii.

Jeśli nie lubicie się bać i wolicie koncentrować się na psychologicznej stronie bohaterów takich powieści, to może się Wam spodobać ta książka. Dla mnie, z racji tego, że bardzo rzadko sięgam po thrillery czy kryminały, oczekuję czegoś tyćko więcej niż głupiego biadolenia. Dałam się zwieść okładce, tyle mam na swoją obronę 😉

Ocena 3/6

Pomyluna

Dziękuje wydawnictwu BURDA za egzemplarz książki.

Reklamy

Jedna myśl na temat “Nigdy się nie dowiesz – S. R. Masters

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s