Opublikowany w Pomyluna

Sekrety i kłamstwa – Sylwia Trojanowska


Macie też tak czasem, że lubicie czytać historie z przeszłością w tle, która rzutuje na obecne życie bohaterów? Okej, większość powieści można by do tego zaliczyć, ale mnie chodzi o takie dawne życie, którym starsza już osoba nie chce się dzielić z młodym pokoleniem, bo są to wspomnienia zbyt przykre, brutalne czy po prostu niepotrzebne.

To, do czego zmierzam to książka „Sekrety i kłamstwa” Sylwii Trojanowskiej, w której główna bohaterka, Magdalena czy też Dusia, przyjeżdża do rodzinnego Szczecina, do swojego dziadka, z którym od niemal dwudziestu lat nie miała kontaktu. Ludwik Starkowski natomiast jest starym prykiem, byłym lekarzem, który za wszelką cenę stara się sprowadzić wnuczkę do siebie. Mają sobie wiele do powiedzenia, do wyjaśnienia, a przede wszystkim muszą się nauczyć ponownie sobie ufać.

Od samego początku, jak tylko rozpoczęłam czytelniczą podróż do Szczecina, spodobały mi się bardzo krótkie rozdziały, choć niejednokrotnie były zatytułowane w tak jednoznaczny sposób, że można było od razu zorientować się, co się wydarzy. Pomijając już ten fakt – ogromny plus za te rozdziały, bo książkę czytałam w najróżniejszych sytuacjach, nawet podczas gotowania obiadu, więc jeden rozdział na jednego naleśnika był tak akurat ;D Nie jestem za bardzo fanką rozdziałów rozciągniętych po sześćdziesięciu stronach, choć i na takie książki trafiam. Również język, jak i oprawa, stanowią przyjemne udogodnienie, bo nie znajdzie się tam wyszukanych słów, zaś czcionka i wielkość liter tylko może zachęcić.

Bardzo czekałam na rozdziały poświęcone przeszłości Ludwika, kiedy opowiadał o swoim dzieciństwie w wojennym Szczecinie, o nazistach i całej tej okrutnej otoczce. Choć wiem, że w większości to fikcja literacka, to jednak przedstawiana przez Ludwika historia mogłaby śmiało zostać uznana za prawdziwą, bo to nieludzkie zło podczas wojny można przeczytać i zobaczyć w każdym materiale na ten temat. Dzięki tym opowieściom, i Magda i czytelnik, lepiej może zrozumieć zgorzknienie i szorstkie obycie starszego pana. Może nie od razu usprawiedliwiać jego postępowania, ale choć troszeczkę znaleźć się na jego miejscu i poznać przyczyny, dlaczego akurat tak ukształtowało się jego życie, a co za tym idzie również charakter. Z resztą, sama postać Ludwika, choć z początku może odpychać, to jednak ma w sobie też i te pozytywne cechy. W moim odczuciu po prostu w którymś momencie się pogubił, zrobił coś, przez co Magda nie chciała mieć z nim kontaktu, a teraz stara się to naprawić. Ludwik nie jest tylko kartką papieru, bo mam wrażenie, że jest więcej takich ludzi, którzy za młodu wojnę przeżyli tak a nie inaczej. Prawdopodobnie jest wiele takich przypadków, gdzie dopiero po latach, obecnie dziś starsze osoby decydują się mówić o okropieństwach wojny, żeby coś po nich pozostało.

Dość o Ludwiku. Wnuczka Magda, po ciężkich przeżyciach sprzed kilku lat, wraca do dziadka. Bo chce, bo tęskniła za nim, ma nadzieję odbudować z nim relację. Jednak dla mnie wydaje się trochę wyblakłą postacią. Taką… może być, ale jakby jej nie było, to też byłoby dobrze. Pozytywne jest w niej to, że chce dać szansę i sobie i dziadkowi i pomimo tego, co ich dzieliło, to bardzo szybko i łatwo mu znowu ufa. Inni bohaterowie, drugoplanowi, są tacy jak w większości tego typu powieściach: pomocni, życzliwi, ufni i przyjacielscy, nawet w stosunku do nieznajomych. Kurczę, w prawdziwym życiu się tak nie zdarza, a ta naiwność może dawać nieco fałszywy obraz rzeczywistości 😉

Całość jest w takiej słodko – gorzkiej oprawie. Miłe chwile przeplatają się z historią Ludwika, przez co czytelnik nie jest tak przytłoczony całą opowieścią od początku do końca. Takie historie zawsze będą w cenie. „Sekrety i kłamstwa” to wbrew tytułowi ciepła opowieść o wybaczeniu innym i samemu sobie, o duchach z przeszłości, ale i pogodnych duszkach z przyszłości. Wcześniej nie wiedziałam, że jest to pierwszy tom, ale kiedy wyjdzie drugi to przeczytam, bo jestem bardzo ciekawa jednej historii Ludwika, która nie została opowiedziana, a tak na nią czekałam! Pani Trojanowska potrafi budować napięcie 😀 Ze swej strony polecam, bo to przyjemna lektura na coraz dłuższe, jesienne wieczory. Zachęciła mnie, bym kiedyś odwiedziła Szczecin i poznała jego tajemnice.

Ocena 5/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu CZWARTA STRONA za egzemplarz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s