Opublikowany w Fuzja

Zabójcze maszyny – Philip Reeve


Większość fantastycznych książek dla młodzieży pisana jest na tzw. jedno kopyto, czyli kalka powiela kalkę, a wąż zjada swój ogon itd. Nie sądziłam, że jest jeszcze coś co może mnie zaskoczyć w tym temacie, a jednak po przeczytaniu pierwszego tomu cyklu Żywe maszyny autorstwa Philipa Reeve, doszłam do wniosku, że to właśnie ta powieść przynosi powiew świeżości temu hermetycznemu gatunkowi, a dzieję się tak przede wszystkim za sprawą niesamowitego uniwersum, które powinno zostać rozbudowane w kolejnych tomach serii.

Nasza cywilizacja została w ciągu kilku sekund zdmuchnięta z powierzchni Ziemi, garstki tych, którym udało się przetrwać zagładę, zaczęły powoli i stopniowo odbudowywać to co jeszcze zostało, jednak na przełomie setek lat następowała transformacja, aż nastała Nowa Era – Era Ruchomych Miast. Nastoletni Tom mieszka w wielkim i szybkim Londynie, który właśnie wyruszył na kolejne polowanie. Po udanych łowach mieszkańcy świętują, jednak na niższych poziomach rozgrywa się właśnie dramat. Tajemnicza dziewczyna, która dostała się na pokład Londynu atakuje Wielkiego Mistrza Cechu Historyków, jednak Tom udaremnia ten zamach… niestety w wyniku splotu wydarzeń ląduje poza Londynem. Zdany na łaskę i niełaskę niedoszłej zabójczyni, w kompletnie sobie nieznanym środowisku.

Zabójcze maszyny to książka dla młodzieży, nie będę więc oceniać dojrzałości bohaterów bowiem z punktu widzenia człowieka dorosłego pewne ich zachowania mogą być rozumiane, jako dość naiwne, wystarczy jednak napisać, że czytałam tę lekturę z zaangażowaniem i ciekawością, więc te naiwne cechy bohaterów nie mogły mi aż tak przeszkadzać. Same postaci są interesujące, choć w tak nasyconej akcją powieści niewiele miejsca pozostaje na to by odpowiednio je rozwijać. Zabrakło mi też konsekwencji w prowadzeniu postaci wspomnianego już Wielkiego Mistrza Cechu Historyków, ale to również detal, gdyż tym co przykuwa największą uwagę czytelnika jest barwny i unikatowy świat przedstawiony na kartach książki.

Zabójcze maszyny to świetna, pełna brawurowych przygód i łotrzykowskiego zacięcia opowieść o odkrywaniu własnej tożsamości i dorastaniu. Bohaterowie (choć jak wspomniałam ich psychologia nie jest zbytnio pogłębiona) zmieniają się, dorastają i otwierają oczy na otaczający ich świat. Choć jest to typowa lektura rozrywkowa przemyca drobne wartości, nad którymi młody człowiek może się zastanowić. Być może kolejne tomy cyklu okażą się nieco dojrzalsze, bardziej skupione na bohaterach, choć zastanawiam się czy błyskawicznie postępująca akcja nie jest przypadkiem właśnie tym co sprawia, że tę książkę czyta się tak dobrze… Być może lepiej, żeby autor nie zmieniał podejścia do swoich bohaterów, a rozwinął jedynie wątki ukazujące historię tego świata w szerszym aspekcie? Mogę się zastanawiać… albo sięgnąć po kolejny tom cyklu – wybieram to drugie i Wam też polecam!

Ocena: 5/6

Żaneta Fuzja Krawczugo

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu AMBER

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s