Opublikowany w MariDa

Nowe przygody Kubusia Puchatka – Paul Bright, Brian Sibley, Jeanne Willis, Kate Saunders


Znacie Kubusia Puchatka? Na pewno tak. Kubuś to miś z wielkim sercem, który nie potrafi się obejść bez swojej ulubionej słodyczy, czyli miodku. To bohater, który opuścił karty książki i znalazł się na kolorowym ekranie. Czy warto powrócić do niego po latach?

Nowe przygody Kubusia Puchatka” to cztery krótkie historie, dziejące się w czterech porach roku. Dobrze znani nam bohaterowie – Kubuś Puchatek, Prosiaczek, Kłapouchy, Królik, Maleństwo, Mama Kangurzyca, Sowa, Krzyś – rozprawiają na przeróżne tematy, poznają nowe postacie, a także wspólnie rozwiązują drobne zagadki.

Przede wszystkim ciężko mi się odnieść do tej książki, ponieważ nie tak zapamiętałam Kubusia i jego przyjaciół. Z pewnością ma na to wpływ upływ czasu, bo przepaść jest ogromna. Spróbuję jednak odjąć sobie nieco lat i podejść do tematu raz jeszcze.

Perspektywa dziecka…

Młody czytelnik zachwyci się już samą okładką. A gdy zna już Kubusia i jest jego wielkim fanem, jego oczy zrobią się ogromne i będzie chciał jak najszybciej zajrzeć do środka. A w środku? W środku przepych godny wymagającego czytelnika! Ogrom przyciągających uwagę ilustracji, które potrafią wzbudzić smutek, radość, czy zaciekawienie. Kiedy pociecha będzie słuchać treści i patrzeć na ilustracje, z pewnością będzie przeżywać wszystko dwa razy bardziej. Wczuje się w historię i przepadnie. Uważam, że jest to najmocniejsza strona tego wydania. Ilustracje w starym, dobrym stylu.

W kwestii samej treści, młodszy czytelnik powinien być zadowolony. Przekaz jest jasny, tak samo jak język i zdania. Pojawiają się trudne słówka, jednak nie jest wymagana ich znajomość i znaleźć je można naprawdę bardzo rzadko. Wiele słów jest poprzekręcanych, gdyż bohaterowie najczęściej źle je po kimś powtarzają. Ale cóż poradzić, taki ich urok.

Czy cztery historie wciągają?

Nie jestem nimi zachwycona, jednak tak jak już wspomniałam, wynika to głównie z kompletnie odmiennych oczekiwań, a także różnicy wieku – teoretycznie ta książka nie jest przeznaczona dla mnie. Nie sugerujcie się więc, że zawartość książki jest beznadziejna. Nic z tych rzeczy!

Podsumowując… Co na plus?

Bardzo zaimponowały mi ilustracje. Dopracowane, kolorowe, wszędobylskie. Cofnęły mnie w czasie, za co jestem im wdzięczna, a właściwie ich autorowi, czyli Mark’owi Burgess’owi. Zrobił kawał dobrej roboty.

Ponadto podoba mi się wydanie. Solidne, w twardej oprawie, z minimalistyczną okładką. To coś, co śmiało można postawić na półce i to w widocznym miejscu. Coś jak klasyk, na który zawsze miło popatrzeć.

Na plus warto też zaliczyć czcionkę, która jest bardzo przyjazna dla kilkulatka, który rozpoczyna swoją przygodę ze słowem pisanym. Z pewnością nie zrazi się ogromem tekstu na stronie, a nawet gdyby przyszło mu to do głowy, ilustracje natychmiast odwrócą jego uwagę.

Spotkanie Kubusia Puchatka po latach zaliczam do średnio udanych, ALE zachęcam do sięgnięcia po tę książkę! Wydanie naprawdę jest magiczne, a fani mieszkańców Stumilowego Lasu będą zachwyceni. Zwłaszcza ci młodsi fani, którzy odbiorą treść książki zupełnie inaczej, jak my, dorośli.

Ocena: 4/6

MariDa

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu ZNAK EMOTIKON

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s