Opublikowany w Pomyluna

Royal 3. Zamek z alabastru – Valentina Fast


Mój Boże, cóż to była za przygoda!

W tym roku sięgnęłam po serię Royal Valentiny Fast, na którą składa się sześć tomów, po niecałe trzysta stron. Pierwsze dwa tomy pochłonęłam w przeciągu kilku dni. Do takiego stopnia mi się podobały, że przez następne miesiące, raz chodziłam cała podminowana i ciekawa, co się stanie w kolejnym tomie, a raz byłam zrozpaczona, że wydawnictwo tyle każe czekać! Uwierzycie mi, że byłam wściekła?

Na szczęście dostałam upragniony trzeci tom… i tak sobie leżał dość długi czas. Bo niby chciałam przeczytać, ale też i nie chciałam. Wiedziałam, że kiedy skończę, to znowu będę chodzić zdenerwowana, bo nie wiadomo, kiedy będzie kolejna część, a określenie „2018 (data przybliżona)” wcale mnie nie pociesza!

O co w ogóle chodzi? W poprzednich dwóch tomach mogliśmy poznać Tatianę, mieszkankę Viterry (królestwo powstałe pod kopułą, żeby pewną część ludzkości ocalić przed wojną. Poza kopułą nie ma życia, w kopule – jak najbardziej), która dostaje się do… tego chyba nie można określić konkursem, ale raczej taką rywalizacją o zdobycie korony. Problem jest taki, że kiedy kilkadziesiąt dziewcząt przybywa do pałacu, nie jest tak łatwo zdobyć księcia, bo może nim być każdy z czterech młodych mężczyzn. Jak możecie się domyślić… Tatiana to taka troszkę America z „Rywalek” Kiery Cass, o czym wspominałam przy okazji pisania o pierwszych dwóch tomach, a więc węszy, kręci się tam, gdzie nie powinna, poznaje sekrety, których nie powinna znać. Takie tam… zdobywanie księcia 😀

Przyznam się Wam szczerze, że mam mętlik w głowie i nie do końca umiem się z niego wyplątać, bo o ile „Królestwo ze szkła” i „Kraina z jedwabiu” były bardzo dobrymi wstępami do czegoś dalej, to „Zamek z alabastru” kompletnie wszystko rujnuje. Ale nie w takim sensie, że był koszmarny. Był po prostu za dobry. Ja nie przeczytałam tej książki, ja ją POŻARŁAM w całości i to na raz! Kiedy już zaczęłam, to nie potrafiłam się oderwać, bo taka byłam ciekawa jak rozwinie się uczucie Tatiany i jej wybranka. Bardzo rzadko zdarza mi się tak wczuć w postacie, tak przeżywać wszystko razem z nimi, ale kiedy czytałam, o pewnych osobach i ich postępkach, to aż miałam ochotę nimi potrząsnąć. Tatiana znalazła się w sytuacji, z której ciężko wyjść, bo raz jest dobrze, a za chwilę coś się już psuje i ona w pewnym momencie już sama nie wie, co będzie najbardziej słuszne.

Każdy z czterech chłopaków jest inny, są bardzo różnorodni i teraz moim pytaniem, które będzie mi się kołatać gdzieś z tyłu głowy, będzie: „kto jest księciem i dlaczego to musiał być on?”. Dwójka chłopaków, która w poprzednich tomach została nieco zepchnięta na boczny tor, teraz ma więcej okazji by się pokazać. Okazali się miłymi, zabawnymi chłopakami z całą gamą ciekawych pomysłów i błyskotliwymi umysłami.

Cała fabuła jest dla mnie dynamicznym, niebezpiecznym, zmiennym i emocjonalnym rollercosterem. Tak naprawdę nic nie jest takie, jakie się wydaje, a coraz więcej pytań pojawiających się w głowie Tatiany tylko napędzają powstawania jeszcze większej ilości pytań. Na które kiedyś może poznamy odpowiedzi. Valentina Fast stworzyła serię, która z każdym kolejnym tomem przyprawia o szybsze bicie serca i coraz więcej niepohamowanych emocji, które na koniec przeradzają się w wielkie „Cooooo?”. To powieść dla nastolatek, przypominająca mi prezent na Gwiazdkę, gdzie cała historia i emocje jej towarzyszące jest zapakowana w pudełko i opakowana papierem w piękny pałac, suknie i bajkową przygodę. A także miłość na horyzoncie.

Gdybyście się zastanawiali, czy warto sięgnąć po tę serię, to moim zdaniem warto. Pomimo podobieństwa do innej serii, gdzie dziewczęta brały udział w konkursie na żonę księcia, to seria „Royal” też ma swoją tajemnicę i aurę, która sprawiła, że nie mogłam się oderwać i przeczytałam ją w kilka godzin. W pewnym momencie tak się zżyłam z bohaterami, że teraz każdy ich głupi błąd czy niepoprawne słowo, jest przeze mocno przeżywane i wywołuje u mnie takie pokłady złości i irytacji, że mnie naprawdę kiedyś serce się zatrzyma, bo nie wytrzyma napięcia. Dwa tomy pochłonęłam jak gąbkę, zaś „Zamek z alabastru” pochłonęłam jak… jak wielki materac dwuosobowy. Czuję się jak nastolatka, która marzy o byciu księżniczką i wierzy w księcia na białym koniu. Takie historie w pewien sposób sprawiają, że marzenia tego typu pojawiają się w głowie! Kiedy cała przygoda się zakończy w szóstym tomie, to będę miała prawdziwego książkowego kaca – po raz pierwszy w życiu.

Drogie wydawnictwo Media Rodzina, czy możecie potraktować moją prośbę jako priorytet i wydać jak najszybciej pozostałe tomy? Nie przeczytam ani jednego tomu więcej, dopóki nie będą wydane wszystkie, bo jeśli mam czytać co kilka miesięcy o przygodach Tatiany, to serce mi nie wytrzyma!

Ocena 6+/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu MEDIA RODZINA za egzemplarz książki.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s