Opublikowany w ViridianaD

Żona na pełen etat – Agata Przybyłek


Pamiętacie książki o takich tytułach jak: „Takie rzeczy tylko z mężem”, „Kobiety wzdychają częściej” czy „Małżeństwo z odzysku”? Tworzyły one serię książek o małżeństwie Zuzanny i Ludwika. Małżeństwie takim, jak wiele innych. Pełnym miłości, ale i zazdrości. Lepszych i tych gorszych dni. Do bólu nudnym, ale i niewyobrażalnie zwariowanym. Pełnym sprzeczności, które musiało zawalczyć o swoje przetrwanie.

Żona na pełen etat” to już ostatnia część wyżej wspomnianego cyklu i zarazem ta, której najbardziej się obawiałam. Jeśli czytaliście moje recenzje poprzednich tomów wiecie, że dwiema pierwszymi książkami byłam zachwycona, zaś trzecią uznałam za najsłabszą i nie byłam pewna, czy z tej historii da się coś jeszcze „wycisnąć”. Od razu mogę odpowiedzieć na swoje wątpliwości – da się. Oj, da się!

Nie będę wracała do wydarzeń z poprzednich części cyklu. Mogę Was jedynie odesłać do wcześniejszych recenzji. Skupię się bowiem na tym, co dzieje się w „Żonie na pełen etat”.
Zaczął się rok szkolny. Ludwik wraca do swojej pracy historyka, Zuzanna zaś do swoich przedszkolaków. Zażegnali kryzys, który pojawił się w ich związku i planują powiększenie rodziny. Jednak w małej miejscowości, takiej jak Jaszczurki, nie może być mowy o spokoju i nudzie. Zuzanna bowiem staje się ofiarą okrutnych plotek o swojej rzekomej rozwiązłości i… zaczyna się walka o dobre imię kobiety. Nie znajdziemy tu już więcej niepewności co do współmałżonka, braku zaufania czy pakowania się i ucieczek. Chociaż z tym ostatnim to nie do końca tak, gdyż przed naszymi bohaterami jawi się podróż. Oprócz głównego wątku Zuzy i Ludwika pojawiają się jeszcze historie Teodora, który próbuje na nowo ułożyć sobie życie, Kasi, która na stałe zadomowiła się już u pary głównych bohaterów, sąsiadów, obdarowanych diabelskim urządzeniem zwanym… mikrofalówką, czy mamy Zuzanny, jak zwykle rozprawiającej o śmierci.

Agata Przybyłek, autorka i jednocześnie studentka psychologii, coraz lepiej radzi sobie z budowaniem postaci i opisywaniem relacji międzyludzkich. Myślę, że podjęte przez nią studia na pewno pomagają w kreowaniu historii i uwiarygodnieniu tego, co dzieje się w głowach bohaterów. Jak zwykle jestem pełna podziwu dla postaci matki Zuzanny. Mimo, iż stale snuje opowieści o swoich prawdziwych i wyimaginowanych chorobach oraz rychłym pochówku – jest to osoba, która niezmiennie wywołuje na mojej twarzy uśmiech. Podoba mi się także to, że Zuzanna i Ludwik, mimo iż znów na celowniku, trwają przy sobie i walczą o swoje małżeństwo. Książka daje nadzieję, że nawet najgorszą burzę da się przetrwać, jeżeli gramy według jasnych zasad i jesteśmy wobec siebie uczciwi. Może zachowanie mieszkańców małej miejscowości jest tu nieco przerysowane, jednak osobiście znam osoby, które święcie wierzą w każdą plotkę i są w stanie na jej podstawie kogoś „zniszczyć”, także i ten wątek jest dla mnie jak najbardziej do przyjęcia.

Z minusów… Minusów? Nie, tym razem nie mam się do czego przyczepić. Lektura nie jest wymagająca. To przyjemne czytadło na wakacyjny wieczór (w porywach do dwóch). Daje odrobinę wytchnienia, pozwala pomarzyć, zrelaksować się, nawet nieco wzruszyć. Jest po prostu idealna. Najlepsze zakończenie serii, jakie mogłam sobie wymarzyć. Dziękuję, Pani Agato!

Książkę polecam wszystkim tym, którzy poznali losy bohaterów dzięki poprzednim częściom cyklu, choć powiem szczerze, że jeśli nie czytaliście wcześniejszych tomów – i tak spędzicie miłe chwile z lekturą.

Ocena: 6/6

ViridianaD

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s