Opublikowany w Pomyluna

Ostatnie wakacje – Anna Łacina


Ostatnio jakoś nie po drodze mi z czytaniem. Nie wiem, czym tłumaczyć fakt, że kiedy zerkam na książkę, to nie czuję ogromnej chęci, by poznać bohaterów, ich losów… jest mi to zupełnie obojętne. Może to sama książka, która początkowo wydawała się ciekawa, wartościowa, lecz z czasem okazało się, że coś z nią nie tak? A może to zmęczenie spowodowane studiami, które absorbują czasem bardziej niż roczne dziecko.

Książką, którą mam na myśli jest powieść Anny Łaciny „Ostatnie wakacje”. Historia, jakich wiele. Patrycja nie dociera na obronę magisterską, bo jej chłopak, Eryk, ma wypadek i musi jechać do szpitala. Magdzik, najlepsza przyjaciółka Patrycji, tuż po obronie znajduje pracę i nie może zapomnieć o dawnej miłości, choć na horyzoncie pojawia się już nowa. Jest jeszcze Ośka, czy może raczej Małgosia, przez przyjaciół zwana Margo, która musi przeprowadzić się do ojca, którego nie zna, bo jej matka i ciotka wyjeżdżają do Stanów na kosztowną terapię, a dziewczyna musi zamieszkać z ojcem, jego nową żoną oraz ich dziećmi. Wszystko to w czasie jednych wakacji.

Na początku byłam nastawiona dobrze, pozytywnie. A potem coś się stało, że męczyłam tę książkę ponad tydzień. Nie spodziewałam się wielkiej przygody, wspaniałej próbki przyjaźni czy wielkiej, unoszącej do gwiazd miłości. Ale też spodziewałam się czegoś innego. Tymczasem Anna Łacina napisała książkę, którą niby się czyta z przyjemnością, bo nie jest za bardzo wymagająca, ale należy wziąć poprawkę, że nic się w niej nie dzieje! Chwilami puste i miałkie dialogi nie mają żadnego większego sensu czy wartości w odniesieniu do całości. Dostałam opowieść o ludziach, o problemach wieku dorastania, w przypadku Ośki, czy wchodzenia w życie i szukanie pierwszej pracy jak było u Magdy.

A wiecie, co rozwaliło system i to tak po całości, że mój śmiech nie miał czasami końca? Powiedzonko „jaki ten świat mały” nabiera nowego znaczenia. Bo wyobraźcie sobie, że wszyscy bohaterowie są w jakiś sposób ze sobą powiązani, choćby widzieli się ledwie poczekalni u dentysty, czekając na wizytę. To przypominało mi telenowelę meksykańską, bo oni mają tam tendencję do przeplatania losów wszystkich bohaterów. Trzeba to jednak umieć wyważyć. Bohaterów jest naprawdę wielu, o czym za chwilę napiszę i każdy z każdym się praktycznie zna albo już kiedyś się spotkali. Dla mnie to jest niepojęte, bo to wygląda tak, jakby mieszkali w dwudziestoosobowej wiosce, a nie w dużych miastach jak Poznań i Toruń.

Zanim poleci na mnie popularny w Internecie hejt, to pragnę zaznaczyć, że nie czytałam powieści Anny Łaciny, które są powiązane z „Ostatnimi wakacjami”. Są to bodajże trzy książki. Może też z tego powodu ciężko mi cokolwiek powiedzieć o wcześniejszych wydarzeniach z życiorysów bohaterów, a cała plejada postaci, jaka się pojawiła w „Ostatnich wakacjach” na spokojnie wypełniłaby miejsce na nieboskłonie. Pomijając trzy główne bohaterki, Patrycję, Magdę i Małgosię, to jest jeszcze cała masa innych postaci, które po prostu mi się myliły i choć usilnie starałam się prowadzić notatki, kto jest kim, to i tak w ostatecznym rozrachunku dalej nie wiedziałam jaką dana postać pełniła rolę w całości.

Anna Łacina potrafi stworzyć książki prawdziwe, o prawdziwym życiu i z prawdziwymi bohaterami, ale czasami trzeba umieć to zrównoważyć. Ja przez ostatnie sto stron miałam wrażenie, że autorka wciska wszystkie najgorsze rozwoje wypadków, jakie tylko można sobie wyobrazić i każdemu bohaterowi przypada w udziale jakaś tragedia lub dramat. Nie twierdzę, że w prawdziwym życiu tak by się nie stało, bo przykład z mojej rodziny z ostatniego miesiąca: pewna para, małżeństwo od trzydziestu lat, przyjechali na pogrzeb mamy tego pana. Półtorej tygodnia później przyjechali ponownie, by pochować mamę od tej pani. No można nazwać to dziwnym zbiegiem okoliczności, ale w „Ostatnich wakacjach” jakby „normą” okazało się dawanie bohaterom jakiejś tragedii i w ostateczności wszyscy powinni trafić do szpitali na intensywną terapię. Miały być emocje, miałam przeżywać wszystko razem z nimi, trwać w tej niepewności. A ja nie czułam nic. Kompletna pustka. Oni byli mi tak obojętni… można powiedzieć, że nie „nawiązałam” żadnej nici porozumienia z którąś z trzech dziewczyn, nie wczułam się w ich osoby. Nie znalazłam żadnego ciekawego punktu zaczepienia i przez to niestety przeczytałam całość, ale będąc zimną i obojętną.

Spodziewałam się, że będzie fajnie… że będzie to książka pokroju „Zadzwoń, kocham cię”, bo tamta mi się podobała. A tutaj dostałam historię, która opowiada o ludziach, o ich problemach… i chyba głównie problemach, bo w bardzo niewielkim stopniu widziałam światełko nadziei. Z każdą kolejną stroną było gorzej i gorzej, aż w końcu kulminacja była lepsza jak w filmach Patryka Vegi o mafii. „Ostatnie wakacje” są po prostu nijakie, bez wyrazu i bez czegokolwiek, co można by pochwalić. Chwała Bogu, że to tylko moje zdanie 😉

Ocena 2/6

Pomyluna

Reklamy

Jedna myśl na temat “Ostatnie wakacje – Anna Łacina

  1. Bardzo ciekawa recenzja, jedna tylko rzecz budzi moje wątpliwości. Napisałaś: „Bo wyobraźcie sobie, że wszyscy bohaterowie są w jakiś sposób ze sobą powiązani, choćby widzieli się ledwie poczekalni u dentysty, czekając na wizytę.”
    Zdajesz sobie sprawę, że te spotkania w poczekalni nie były przypadkowe? Że właściwie żadne ze spotkań tych dwojga bohaterów nie było przypadkiem?
    Zauważyłaś, że chłopak (nie napiszę imion, żeby nie robić spoilerów) manipuluje dziewczyną, by mu mimochodem powiedziała, do którego dentysty się wybiera, a potem czym prędzej tam idzie, żeby ją sobie obejrzeć w realu? Że jeszcze kilkakrotnie i bardzo subtelnie podpowiada jej, co ma robić, po to właśnie by zaaranżować ich kolejne spotkania?
    A co do powiązań typu znajomości – to jest czwarta część, więc siłą rzeczy zostali wybrani na bohaterów tylko ci, którzy już się znają.
    Z Twojej recenzji wynika, że jednak lepiej nie czytać tej książki jako osobnej, tylko jako czwarty tom. Szkoda, miałam nadzieję, że uda się zjeść ciastko i mieć ciastko.
    Dziękuję i pozdrawiam. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s