Opublikowany w Pomyluna

Moja twoja wina – Beata Majewska


Dzisiaj będzie o książce, na którą naczekałam się nie parę dni, lecz tygodni, jak nie miesięcy. A ona jak na złość się nie pojawiała wśród innych książek w mojej biblioteczce. Co mam na myśli? Nową powieść Beaty Majewskiej „Moja twoja wina”. Ile się naczekałam to moje, ale kiedy wreszcie mogłam ją wziąć w swoje niecierpliwe rączki, to aż mnie skręcało, że nie mogę od razu zacząć czytać, tylko należy zabrać się za zaległe, czekające grzecznie na stosiku książki.

O kim tym razem pani Majewska stworzyła historię? O trzydziestoletniej Urszuli, która przyłapuje męża na zdradzie. Nie mogąc dłużej z takim człowiekiem dalej żyć postanawia ona, że się rozwiedzie i zamieszka w starym domku odziedziczonym po ciotce. Brzmi standardowo. Wiem też, że może mi się oberwać, bo niedawno pisałam o książce, w której te standardowe zagrywki z tego typu historiami do mnie nie przemawiają w ostatnim czasie. Ale to jest Beata Majewska! A ja powiedziałam kiedyś, że cokolwiek nie wyjdzie spod jej pióra to biorę w ciemno i kocham aż po grób! Wracając do Uli… przeprowadza się do niewielkiej miejscowości, gdzie w niedługim czasie poznaje swojego konkurenta na rynku pracy, czyli Michała Żuka. Oboje prowadzą biura rachunkowe i rywalizują o klientów. Z początku się nie znoszą, potem ich relacje się ocieplają. A Michaś skrywa pewien sekret….

Zostanę zjechana za brak zdecydowania i konsekwencji, jeśli chodzi o powieści, gdzie główne bohaterki wyjeżdżają z wielkich miast na wsie albo tragedia goni tragedię a ja tego nie kupuję i uważam za przesyt, ale ja naprawdę bardzo lubię styl pani Majewskiej, jej lekkość pisania i humor, jaki wprowadza do swoich powieści. Od pierwszej strony coś się dzieje i chce się więcej, a ja będąc bardzo zauroczona jej opowieściami łykam wszystko, jakby to były suplementy diety na włosy i paznokcie. „Moja twoja wina” to taki przykład książki, którą wciągnęłam w jeden dzień. Ponieważ nie potrafiłam się oderwać.

Ula i jej najlepsza przyjaciółka, Renata, przypominają mi mnie i moją drugą przyjacielską „połówkę”. Takie z nas papużki nierozłączki, gadamy jak najęte przez pół dnia czasem na jeden temat (!!!), by pod koniec konwersacji stwierdzić, że mamy siebie dość. Moja przyjaźń nie jest idealna i taka sama jest przyjaźń między Ulą i Renatą. Mają swoje dobre dni, a czasem chcą sobie skoczyć do gardeł. Ale ich więź jest tak mocna, że obie zniosą zły nastrój tej drugiej. Dla mnie jest to wspaniały przykład takiej wiernej i silnej przyjaźni. Dziewczyny wspierają się na każdym kroku, a do tego Renia ma trzy koty, więc wiecie… ogromny plus za kicie 😉 Michał natomiast jest w tej historii mężczyzną, który zostaje wciągnięty w taką kabałę, że najlepsi bajkopisarze by tego nie wymyślili. Jego życie nie jest idealne i też idealnie nie było wcześniej. Jest przykładem, że można mieć naprawdę pod górkę. Nie wiem jak mam Wam opisać, co konkretnie mam na myśli, ale wierzcie mi, nie ma łatwego życia, a za pasmem sukcesów zawodowych ciągnie się pasmo porażek osobistych.

Powieści Beaty Majewskiej mają w sobie coś, co mnie do nich przyciąga i wcale nie są to piękne minimalistyczne okładki, ale historie ludzi, które mogłyby być prawdziwe. Tak, ostatnio zjechałam książkę „Ostatnie wakacje”, gdzie zarzuciłam tamtej powieści, że wydarzenia tam przedstawione są mało realne i wątpię, by w jednej rodzinie dramat gonił dramat, a do tego okazuje się, że wszyscy się znają. Nie twierdzę, że tak nie było. Ale zauważcie, że jedna sytuacja napisana na dwa różne sposoby będzie miała różny wydźwięk. Ja wybrałam ten od pani Majewskiej, bo jej pióro jest lekkie i przyjemne, a ja od pierwszej książki bardzo lubię jej styl i do tej pory mnie nie zawiodła. Czytanie „Moja twoja wina” wbrew tytułowi kojarzyło mi się z jedzeniem pięknego, kilkuwarstwowego torciku. Im dalej jadłam, wgryzałam się w kolejne warstwy i poznawałam wspaniałe smakowe uniesienia, tym bardziej byłam zachwycona efektem końcowym. Nie inaczej było z „Moją twoją winą” 😉

Chciałabym bardzo serdecznie polecić wszystkie wydane do tej pory powieści pani Majewskiej, bo ja bawiłam się przy nich fantastycznie i mam cichą nadzieję, że z Wami będzie podobnie! Choć historie są skierowane głównie do pań, to może któraś poczyta swemu wybrankowi do snu o przygodach Uli i Michała 😉

Ocena 5+/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu KSIĄŻNICA (PUBLICAT) za egzemplarz.

Reklamy

Jedna myśl na temat “Moja twoja wina – Beata Majewska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s