Opublikowany w Pomyluna

Zapisane w chmurze – Beata Majewska


Życie pisze czasami takie scenariusze, że nie wiadomo czy się z tego śmiać czy płakać nad tragizmem postaci i ogólnie całej sytuacji. Są też takie powieści, gdzie choć życie układa się w sielankę na końcu okazuje się, że jednak to co miało być bajką już na zawsze okazuje się najgorszym koszmarem. Dlaczego piszę akurat o tym…

Bo Beatę Majewską, uwielbianą przeze mnie autorkę, do tej pory znałam i lubiłam za ciepłe, zabawne historie, gdzie ostatecznie wszystko znajduje się we właściwym miejscu. Do czasu aż nie napisała książki „Zapisane w chmurze”.

Historia rozpoczyna się tak jak wiele innych. Prawie czterdziestoletnia Magda, matka bliźniaczek, żona bizmesmena Łukasza nie jest szczęśliwa w życiu, jakie ma. Łukasz jest ciągle zajęty, nie ma dla niej czasu i myśli wyłącznie o sobie, zaś dziewczynki po zdanej maturze wylatują do Stanów Zjednoczonych na całe wakacje do dziadków. Magda czuje się niepotrzebna i stłamszona przez męża, żyjąc ciągle pod jego dyktando. Tym większy szok przeżywa Łukasz, kiedy żona postanawia pojechać na samotną wycieczkę do Rumunii. Na miejscu okazuje się, że zamiast młodej przewodniczki Julii, Magda wynajęła tak naprawdę chłopaka o imieniu Iulian. Jak można się domyślić w trakcie podróży po pięknej Rumunii między tą dwójką zaczyna się coś więcej niż relacja turystka – przewodnik.

Magda na początku nie wzbudzała we mnie zbyt wiele sympatii, bo wydawała mi się kobietą tak niezdecydowaną i nieco zbyt infantylną, że aż dziw brał jak to się stało, że została nauczycielką geografii. Pierwszy przejawem charakteru głównej bohaterki to jej mocne postanowienie wyjazdu, odpoczynku od całego dotychczasowego życia i tu już można było jej przyklasnąć. Z każdą kolejną stroną Magda zyskiwała w moich oczach coraz bardziej i bardziej. Nie mogę się jednak pozbyć natrętnego uczucia względem Iuliana, bo jego zachowanie na początku może było niewinne i nic nie znaczące, lecz gdy zaczęli wspólną podróż po Rumunii chłopak wydał mi się bardzo egoistyczny i może za bardzo zapatrzony w siebie, co oczywiście potem znalazło swoje wytłumaczenie, ale mimo wszystko… nie powinno się chyba postępować tak jak on postępował. Niszczył coś, co właściwie i tak już nie istniało, ale po co psuć to bardziej? To, co działo się w jego życiu nie powinno być usprawiedliwieniem jego czynów, przynajmniej w mojej ocenie. Ostatnim elementem tego osobliwego trójkąta jest Łukasz. Wiecznie zapracowany, wpatrzony wyłącznie w siebie, jest zaskoczony, kiedy nagle jego żona oznajmia, że jedzie w świat bez niego. Nie podoba mu się to, ale też nie robi właściwie nic by to zmienić. Nastawiony jest na karierę, która do takiego stopnia założyła mu klapki na oczy, że nie widzi jak jego małżeństwo przestaje istnieć.

Uwielbiam to, co napisała Beata Majewska, czy może raczej Augusta Docher. Jej historie są zawsze pełne ciepła i napisane w przyjemny, lekki sposób. Tym razem jednak zauważyłam, że „Zapisane w chmurze” różni się od pozostałych. Jest bardziej poważna, dotyka innych problemów i choć w „Baśniku” i „Moja twoja wina” przewijał się już motyw rozpadu małżeństwa oraz niespodziewanie znalezionej nowej miłości, to w tym wypadku rozwijające się uczucie pomiędzy Magdą a Iulianem jest dla mnie inne. Ona robi to bezinteresownie, bo pragnie jedynie czuć się kochana przez męża i córki, a to gdzieś po drodze uleciało, natomiast on…. Iulian kochał szczerze, choć może z własnej egoistycznej potrzeby, która jest wyjaśniona pod koniec.

To chyba pierwsza książki pani Majewskiej, która w taki sposób ujmuje miłość, stratę, szczęście, zawód, strach czy obawy. Ja z niej wyniosłam jeden wniosek: by kochać szalenie, mocno i długo, bo nigdy nie wiadomo ile życia nam jeszcze jest pisane. A gdy się kogoś kocha to życie upływa w szczęściu i poczuciu bezpieczeństwa. Czasem też zapominamy, że najważniejszy w związkach jest dialog, że to dzięki niemu możemy przetrwać największe burze i odbudować relacje na nowo. Między Magdą i Łukaszem tego nie było, bo oboje zapomnieli jak to się robi, przez co ich małżeństwo przestało być silne i mocne, zaś z Iulianem Magda rozmawiała, próbowała stworzyć ten idealny stan. Emocje i uczucia związane z wyborami można wyczuć na każdej stronie. „Zapisane w chmurze”, choć trudne i bardzo emocjonalne to warte przeczytania. No i dodatkowo mamy jeszcze kilka ciekawostek na temat miejsc w Rumunii, które były ciekawe i skłaniające do szerszego poszukiwania o nich informacji.

Wiecie, że jestem sprzedana. Ale żeby nie było, to nie jest recenzja sponsorowana! Po prostu bardzo polubiłam styl i powieści autorki. Dlatego czytajcie Beatę Majewską! 😉

Ocena 5/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu KSIĄŻNICA (PUBLICAT) za egzemplarz książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s