Opublikowany w Laures

Mass Effect: Andromeda. Inicjacja – Mac Walters, N.K. Jemisin


Wszechświat, w którym życie kwitnie w najróżniejszych formach, a ludzie są tylko, jedną z wielu ras. Niesamowicie zaawansowana technologia. Polityka, walki między gatunkami, Galaktyczna Rada, biurokracja. Przedłużenie życia do stu pięćdziesięciu lat, medyczne wszczepy i wszelkiej maści ulepszenia w ciałach. Badania nad zakazanymi obszarami nauki i przeróżne eksperymenty. To w skrócie tło wydarzeń z książki w uniwersum Mass Effecta “Andromeda – Inicjacja”.

Fanom gier i innych pozycji oczywiście nie trzeba niczego objaśniać i prezentować, jeśli chodzi o kreację rzeczywistości. Ja osobiście sięgnęłam do tej historii mając jedynie bardzo mgliste pojęcie o całym tym kanonicznym świecie. I od razu mogę napisać, że jak najbardziej książka nadaje się również dla osób niezorientowanych w tematyce. Nie należy, co prawda, spodziewać się tłumaczenia każdej prawidłowości czy charakterystyki otaczającej rzeczywistości. Jednakże, otrzymujemy wszystko co jest potrzebne do zrozumienia fabuły, a to naprawdę duży plus.

Główną bohaterką historii jest porucznik Cora Harper. Podczas służby w armii Przymierza zostaje ona wysłana na kilkuletnie szkolenie do asari – jednej ze starszych i niezwykle szanowanych ras we wszechświecie. Tam zostaje przydzielona do elitarnej jednostki – Córek Talein, gdzie otrzymuje możliwość rozwijania swoich talentów biotycznych oraz udział w niezwykle trudnym, acz skutecznym treningu na łowczynię. Fabuła powieści zaczyna się wraz z powrotem Cory na Ziemię. Czas spędzony poza macierzystym światem, wyraźnie odciska swoje piętno na bohaterce. Czuje się ona obca i odizolowana od rodzinnej planety i jej mieszkańców. Jednakże powrót jest dla naszej bohaterki jedynie kolejnym przystankiem. Kobieta bowiem po wygaśnięciu jej kontraktu z armią, przyjęła propozycję pracy w programie Inicjatywa Andromeda.

Przedsięwzięcie to ma na celu wysłanie do galaktyki Andromedy stu tysięcy kolonistów. Sama podróż ma trwać sześćset lat, więc niejako jest to bilet w jedną stronę. Bo co prawda dzięki hibernacji i technologii podróż powrotna zapewne będzie możliwa, jednak w ciągu tylu lat w macierzystej galaktyce nie dość, że zajdą ogromne zmiany, to wszyscy znajomi, rodzina i przyjaciele dawno odejdą. To jeden z elementów, który mnie fascynuje w tej opowieści – idea wysłania ludzi w kosmos na całe życie, jest czymś do czego sami się powoli zbliżamy. Intryguje mnie z jakich pobudek, ktoś ma śmiałość brać udział w takich wyprawach w nieznane. Jaką odwagę trzeba mieć i podejście do życia, by umieć pogodzić się z konsekwencjami i ryzykiem. Równocześnie jestem bardzo ciekawa, kiedy powieści scince-fiction przestaną być jedynie fikcją.

Wracając jednak do fabuły. Inicjatywa Andromeda jest jednym z głównych tematów rozmów. Ma równie wielu przeciwników jak i zwolenników. Media doszukują się w niej niebezpiecznego przedsięwzięcia jak i sprzeniewierzenia funduszy oraz licznych łapówek. Przedsiębiorstwa interesują się niesamowicie rozwiniętą technologią i możliwościami jakie za sobą niesie. Wszystkie te kwestie powodują liczne problemy i niedogodności, jednakże prawdziwe kłopoty zaczynają się, gdy ktoś wykrada ściśle strzeżone dane z serwerów projektu. Cora otrzymuje swoje pierwsze zadanie, by odzyskać skradzione informacje, gdyż są niezbędne do powodzenia misji i potencjalnie niebezpieczne w niepowołanych rękach. Nasza bohaterka do realizacji zadania wynajmuje swoją bliską przyjaciółkę z asari, Ygarę. Razem szkoliły się i walczyły przez ostatnie lata w Córkach Talein. Współtowarzyszka broni posiada swój własny niszczyciel i bardzo zdolną załogę, więc jej obecność spowodowała, że Cora jest pewna szybkiego rozwiązania sprawy.

Idealny plan, doskonały kamuflaż, dwie zabójcze łowczynie, wspaniale wyszkolona ekipa, dostęp do wszelkich informacji i planów, oraz wsparcie wirtualnej inteligencji. Czy coś może pójść nie tak? Ano może i to bardzo. Cora znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Cała sprawa okaże się mieć drugie dno i o wiele poważniejsze konsekwencje niż było to przedstawiane. Czy nasza bohaterka ujdzie z życiem i wypełni swoje zadanie? Czy może skrywane przed nią tajemnice i sekrety okażą się zbyt niebezpieczne?

W tej historii według mnie dostajemy wszystko co potrzebne jest w dobrej powieści sci-fi. Wielowątkową fabułę, intrygujące postacie, wiele ciekawych ras i niesamowitych technologii, a to wszystko doprawione walką w naprawdę dobrym stylu, tajnymi eksperymentami i spiskami. Czytając “Andromedę– Inicjację” bardzo łatwo mogłam wyobrazić sobie i wczuć się w realia, gdzie jedna galaktyka staje się zbyt ciasna. Równocześnie znalazłam tu, wiele mądrych przesłań i zaakcentowania problemów z jakimi obecne boryka się nasz świat. W końcu strach i nienawiść do “obcych” od dawna towarzyszy ludzkości i nie musi on odnosić się do kosmitów.

Książkę czytało się lekko i przyjemnie, a fabuła wciąga od samego początku. Z każdą kolejną stroną było coraz ciekawiej i bardzo szybko nadszedł moment, w którym stwierdziłam, że nie mogę oderwać się od lektury. Polubiłam główną postać, choć nie od razu. Z początku wydawała mi się naiwna i jakby oderwana od rzeczywistości. Za to jej późniejszego towarzysza i pomocnika Samego, natychmiast obdarzyłam sympatią mimo tego, że Same jest… Zdecydowanie sami musicie się przekonać kim on jest. Cała historia ma swój własny charakter i chociaż wykorzystuje popularne motywy, to nie jest to absolutnie minus. Wszystko jest wymieszane w idealnych proporcjach. Tajemnice, napięcie, walki, zagrożenie, przyjaźń, dążenie do celu i poczucie humoru to mocne i solidne aspekty powieści.

Fani Mass Effecta, nie powinni się zastanawiać czy sięgnąć po tę pozycję. Tak samo miłośnicy scince-fiction czy space opery. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Podsumowując największym minusem tej książki dla mnie, było to, że chciałam więcej. Więcej stron z przygodami, więcej opisów, więcej wszystkiego. A może to jednak nie był minus? W każdym razie, zdecydowanie zainteresowałam się o wiele bardziej całym uniwersum i z dużą chęcią sięgnę po inne pozycje, a może nawet samymi grami. Jeżeli chcecie się przekonać, jak radzi sobie ludzkość w obliczu zupełnie innego wszechświata, bogatszego w życie niż moglibyśmy przypuszczać. Jakie cele stawiają sobie niektórzy z nich by coś zmienić i zaistnieć? Równocześnie jak z tym wszystkim poradzi sobie Cora Harper, rozdarta pomiędzy stronami i o wiele bardziej otwarta niż otaczający ją ludzie? To nie czekajcie, otwórzcie książkę i poszybujcie wysoko pomiędzy gwiazdy.

Ocena: 5-/6

Laures

Za książkę do recenzji dziękuję AIMMEDIA oraz INSIGNIS

Jedna myśl na temat “Mass Effect: Andromeda. Inicjacja – Mac Walters, N.K. Jemisin

  1. Jeśli podobała Ci się książka to historią z gier (mówię tu o trylogii nie o kontynuacji Andromeda) będziesz wniebowzięta 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s