Opublikowany w MariDa

Siedem cudów – Agata Przybyłek


Siedem cudów” Agaty Przybyłek to jedna z wielu dostępnych obecnie na rynku opowieści traktujących o świętach. Wiecie… ubieranie choinki, wielkie gotowanie, rozwiązywanie rodzinnych problemów… ta słynna magia świąt. A jako że przepadam za piórem Agaty Przybyłek, nie odmówiłam sobie poznania jej najnowszej wizji… zwłaszcza, że w wydaniu świątecznym.

Główną bohaterką jest Monika – właścicielka dużych błękitnych oczu, cudnych szpilek, a także pecha do swego byłego. Z kolei Ksawery – jej były, jest pilnym studentem i ciągle wpada na Monikę. Przypadek? Poznajemy również rodzinę Moniki, która ma swoje tajemnice, szaleństwa, a także przyzwyczajenia. Co powstanie z tej mieszanki w okresie przedświątecznym?

Na pierwszy ogień – zakupy. W chwili obecnej galerie handlowe zdają się być nieodłącznym elementem każdych świąt, dlatego też nie mogło ich zabraknąć w książce. To właśnie w jednej z nich rozpoczyna się akcja i poznajemy trójkę bohaterów – Monikę, Maćka i Ksawerego. Przypadek? Być może, niemniej świat jest mniejszy niż nam się wydaje. 18 grudnia, bo dokładnie tego dnia zaczyna się akcja, los szykuje dla niektórych wielkie zmiany. A że Boże Narodzenie to czas wyjątkowy…

Agata Przybyłek – świadomie lub nie – zwraca uwagę czytelnika na szaleństwo, które powtarza się każdego roku. Już w listopadzie rozpoczyna się nerwowe przemierzanie sklepów, jakby prezenty były najważniejsze. Ale jeden zabieg daje nadzieję, a w książce była nim gra na fortepianie. Niby nic, jednak opis sprowokował u mnie podróż w czasie do czasów, gdy święta były zupełnie inne. I nie mam tu na myśli faktu, że kiedyś, idąc na Pasterkę, zobaczyć można było śnieg! Co to, to nie. Autorka sprowokowała mnie do chwili zadumy i refleksji, za co jestem jej szalenie wdzięczna. Nie spodziewałam się czegoś takiego już na początku książki!

Bardzo podobała mi się również ogólna wizja autorki. Nikt nie miał się zbyt dobrze, ani zbyt źle. Bohaterowie byli prawdziwi, dzięki czemu książka zyskała na autentyczności. Wiecie… raz jest lepiej, raz gorzej, ale nie ma nikogo, kto miałby cały czas pod górkę albo cały czas z górki. Niestety poznałam kogoś, kto mógłby zawodowo zajmować się podnoszeniem mi ciśnienia. Nie znoszę takich bohaterów i nie podam danych tej persony… nie chcę niczego sugerować, bo jeszcze niepotrzebnie zarażę kogoś z Was uprzedzeniem.

Warto też zwrócić uwagę na zróżnicowanie, jeśli chodzi o spędzanie świąt. Nie każdy ma to szczęście, że może zasiąść do stołu. A co z tymi, którzy nie mieli ani jednej takiej szansy i cierpią w każde święta, które są przecież takie radosne? Czytałam niejedną książkę o świętach, ale wydaje mi się, że w żadnej nie pojawił się motyw całkowitej samotności. Zawsze jest bajkowo aż do bólu, a przecież nie wszędzie tak jest. Agata Przybyłek słusznie skierowała uwagę na osoby samotne/wykluczone/pozbawione szansy radosnych świąt. Dała tym samym po raz kolejny do myślenia.

Siedem cudów” to książka, która wbrew pozorom może zmienić podejście do życia wielu z nas. Czytana w przerwach między przygotowaniami do świąt, sprawi, że gdy odpowiednio się w nią wczytamy, docenimy to, co mamy… lub zaczniemy o to walczyć. Cieszmy się świętami i życiem już teraz, bo za tydzień, miesiąc, rok może być już za późno.

Ocena 3/6

MariDa

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu CZWARTA STRONA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s