Opublikowany w Martycja

Sztylet ślubny – Aleksandra Ruda


Długo na część drugą czekać nie musiałam, tylko jakiś rok 😉 Gorzej z częścią trzecią, tu będę musiała dłużej poczekać, ale spoko, to i tak nic przy oczekiwaniu na kolejne części od Kim Harrison (kto czyta serię, ten wie, że trzeba czekać latami…). Tak, czy siak, „Sztylet ślubny”, to książka, której wyczekiwałam, aby dostać czarno na białym to, co podejrzewałam podczas czytania „Sztyletu rodowego” 😀

Fabuła

Po wyczerpującej walce z wilkołakami, cały zespół liże rany. Nikt nie mówił, że służba w imię królewskich podatków będzie lekka, prawda? Jaromir uciął sobie kilkudniową drzemkę, przez co Tisa cały czas przy nim czuwa, więc dowództwo przejmuje Dranisz. Mila pomimo utraty krwi, spokojnie prowadzi powóz, wyczerpany uzdrawianiem Daezael jest jeszcze bardziej zgryźliwy, a Percival pochlipuje w kącie. Kiedy w końcu dowódca Wilk odzyskuje przytomność postanowia udać się na ziemie Uldona, aby uzupełnić zapasy i dokonać szeregu napraw wozu. Niestety nie dane jest im podróżować w spokoju, bo jak nie zaczepi ich jakiś dziwny staruszek proszący o strawę, to zaatakują ich sajdy, które żywią się energią życiową. A żeby tego wszystkiego było mało, na jaw wychodzi tajemnica Mili. A przecież wszyscy mieli spokojnie udać się do Władcy Bicza, aby go ukatrupić, tzn. powstrzymać przed niecnymi celami. Oczywiście to nie wszystko, żeby jeszcze bardziej skomplikować fabułę, Mila natyka się na dawnego partnera, a potem na potencjalnego nowego…

Czy ta podróż ma coś jeszcze wspólnego z kontrolą podatkową?!

Moim zdaniem

Czytając „Sztylet ślubny” bardzo dobrze wiedziałam, co za sekret ukrywa Mila. Nie, nie spoilerowałam sobie, po prostu to było tak przewidywalne, że aż byłabym bardzo zdziwiona, gdyby okazało się, że się myliłam. Za to, nie przewidziałam powrotu kogoś z przeszłości Mili ani też faktu, że jedna z postaci może umrzeć lub uciec i więcej się w książce nie pojawić. To mnie zaskoczyło, za co plus dla autorki, bo okazuje się, że jej książki wcale aż tak łatwe do przewidzenia nie są 🙂 W dalszym ciągu mamy do czynienia z historią drogi różnorakich bohaterów. Nadal postacie muszą mierzyć się z różnymi nadnaturalnymi problemami oraz politycznymi przepychankami. Nie raz zostaną ranni, nie dwa się zgubią i nie trzy zaczną kłócić się między sobą. Akcja jest dość wartka, czasem skręca o 180 stopni, a czasem leniwie płynie, by znów zawrócić o 360 stopni, czyli po prostu pozostać w miejscu. Przygody maga, uzdrowiciela, trolla, krasnoluda, wojownika i arystokraty są zakręcone, niebezpieczne i bardzo często zabawne. Nie zabrakło miłostek w postaci trójkątów i innych wielokątów. W pewnym momencie dochodzi nawet sześciokąt! Ba! Jest nawet seks! I to jaki! Aż się czerwienię na samą myśl. Gdzie jest ten mój mąż, kiedy jest potrzebny?!

Bohaterowie właściwie wcale się nie zmienili, bo niby ile by mogli przez te kilka dni pomiędzy dwoma częściami serii? Oczywiście większość z nich dojrzała, ale to przez te wiele tygodni podróżowania furgonem, po wielu walkach i problemach. Niestety są też tacy, co nie zmienili się ani o jotę, ale czego spodziewać się po narcyzach, nie? 😛 Mila pokazuje co jakiś czas pazurki. Moja ulubiona scena to siarczysty policzek, którym uraczyła pewną wkurzającą osobę. Percival nadal się mazgai, choć mniej. Niestety podejmuje bardzo niemądrą decyzję, przez co może jeszcze zapłacić, na co liczę. Wilk, jak na dowódcę watahy, tfu, furgonu przystało, cały czas rozkazuje swoim podwładnym albo ich broni. Dranisz nadal bardzo zakochany w Mili, choć widać, że zaczyna sobie zdawać sprawę, że raczej nic z ich związku nie będzie. Tisa nie raz pokaże swą zazdrość o Jaromira i w pewnym momencie, niestety, posunie się za daleko. No a Daezael pokazuje odrobinę serca towarzyszom podróży, szkoda że zaraz potem znów jest protekcjonalny i złośliwy, ale w końcu taki urok emo elfa 😉 Oprócz znanych nam już bohaterów, pojawiają się nowi drugoplanowi, którzy są ważni dla fabuły. Najgorsze jest to, że nie mogę napisać, o kogo chodzi, bo popsułabym innym zainteresowanym czytanie książki! Mogę tylko wspomnieć, że jeden jest magiem, drugi rycerzem, a trzeci hmmm… handlarzem? Tak, czy siak, każdy z nich ma swoje miejsce w historii, czy to przeszłej, teraźniejszej, czy przyszłej.

Sztylet ślubny”, to udana kontynuacja „Sztyletu rodowego”. Nie mam nic pani Rudej do zarzucenia, bo mnie się jej książki po prostu podobają, ba! Ja mam na ich punkcie jobla! Cały czas odnoszę wrażenie, że autorka pisała o czymś, co sama mogłabym napisać, gdybym tylko umiała (a wierzcie mi, nie raz próbowałam…), więc czytając potrafiłam przewidzieć zachowanie bohaterów, czy też sobie wyobrazić, co będzie dalej i często to pokrywała się z moją fantazją 😀 Co prawda moim numerem uno pozostają przygody Olgi i Ottona, bo spójrzmy prawdzie w oczy, sentyment bardzo często wygrywa ze zdrowym rozsądkiem. Niby wiem, że seria o Olgierdzie i pół krasnoludzie jest napisana z mniejszym rozmachem, a protagonistka potrafi wkurzyć swoją ciapowatością, to niestety słabość do pierwszego dzieła, pozostaje słabością. Wracając do drugiej części „Sztyletu rodowego”. Powieść czyta się szybko i lekko, nie ma nawet jednej strony, na której któraś z postaci by przynudzała, czy długaśnych akapitów wychwalających przyrodę lub architekturę. Zakończenie jest bardzo otwarte, ale tego można się było spodziewać przed trzecią częścią. Autorzy książek dobrze wiedzą, co robią 😉 Znalazłam tylko jeden minus historii, otóż trzeba czekać na kolejną książkę i to całkiem długo. Ja co prawda czekam dopiero 2-3 miechy, ale są osoby, które drugą część przeczytały w miesiącu premiery, jak nie w dniu. Z tego co wiem, Papierowy Księżyc ma wydać ostatni tom w połowie tego roku, boje się, czy zdążą przed moimi urodzinami, czyli przed kwietniem. Po cichy na to liczę, przeklinam, zaklinam i prośbuję 😀

Ocena: 5/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s