Opublikowany w Pomyluna

Ta jedna miłość – Dorota Milli


W życiu każdego z nas przychodzi taki moment, kiedy chcemy coś zrobić, coś zmienić. Czasem jest to zmiana pracy na lepszą lub po prostu inną, bo dotychczasowa przestała cieszyć i sprawiać satysfakcję. Innym razem zmiana w naszym życiu polega, na przykład na udzielaniu się społecznie, braniu udziału w wolontariatach, wszelkich akcjach społecznych albo kierowaniu się własnym, równie potrzebnym egoizmem i ruszanie swoich czterech literek z kanapy i wyjazd w jakieś urocze miejsce zwiedzać świat. Ostatnim, co ludzie najczęściej chcą zmienić, to oni sami.

Wraz z końcem roku zdecydowana większość robi coroczne podsumowania swoich osiągnięć, porażek, sukcesów. Po tym następuje krok, w którym ludzie ustanawiają sobie noworoczne postanowienia, a wśród nich jest nieodmiennie i bardzo często na pierwszym miejscu: zrzucić kilogramy. Sama należę do osób, które w nadchodzącym roku chce postawić głównie na zrzucenie wielu, wielu kilogramów. Chcę zacząć ćwiczyć na siłowni, jeść zdrowo, porzucić ukochane słodycze i przestać pić colę a zastąpić ją wodą. Mam ogromną motywację, ogromne chęci, by zmienić siebie w dwa tysiące dziewiętnastym roku, bo mam dość siebie. Czemu o tym wspominam, pomyślicie. Ponieważ bohaterka powieści, o której chciałabym dziś Wam napisać ma właśnie problem taki sam jak ja.

Florka Mazurek, trzydziestodwulatka, bohaterka najnowszej powieści Doroty Milli, „Ta jedna miłość”, zostaje przez przyjaciółki wplątana w turnus pielęgnacyjny, który według niej będzie polegał na wylegiwaniu się przy basenie, objadanie się słodkościami i w dziwny, magiczny sposób zrzucanie kilogramów. Musicie wiedzieć, że Florka uwielbia czekoladę, nie potrafi bez niej żyć, a w zakamarkach swego domu, w najróżniejszych miejscach ma pochowane słodkości, od batoników, przez żelki, po czekoladę i chipsy. Jak wspomniałam, przyjaciółki wplątały ją w to wszystko, bo nie mogły już patrzeć jak coraz smutniejszą Florkę, która każde smutki i radości kierowała ku jedzeniu.

Dorota Milli w ciekawy sposób ukazała zagubioną w świecie czekolady osobę, która choć pragnie coś zmienić to nie potrafi wyzbyć się swej słodkiej miłości. Florka bardzo dużo narzeka, płacze, chce by wszyscy jej współczuli, jaka to ona biedna jest, że odmawia się jej jedzenia. Nie widzi jak bardzo jest z nią źle. Tutaj wkraczają przyjaciółki, które moim zdaniem są naprawdę świetne, bo dostrzegają coś, czego Florka nie chce i biorą sprawy w swoje ręce. Bardzo mi się to podobało, że kiedy Florka dzwoniła, jęczała czy płakała a wręcz i żądała, żeby ją zabrać to twardo się przeciwstawiały. Wszystko dla dobrego samopoczucia i zdrowia! Również osoba trenera – tyrana, który niby się na nią uwziął to chciał jak najlepiej.

Ta książka bardzo mi się spodobała. Tematyka, która trafiła do mnie, bo sama mam problemy z jedzeniem i wcale tego nie ukrywam, że ważę o wiele za dużo. Tym ciekawsze jest to, że zaczęłam ją przed końcem roku a skończyłam już w nowym, więc dla mnie wydźwięk tego, co jest w niej zawarte jest tym większe, bo na ten rok wreszcie i ja chcę coś zmienić. Mam chwilami wrażenie, że „Ta jedna miłość” miała wymiar symboliczny w tym krótkim okresie czasu i tego zamierzam się trzymać. Jak każdy człowiek, także i ja mam marzenia, które pragnę spełnić, a o wiele lepiej będzie się je realizować, kiedy będzie się ważyło mniej. We Florce zobaczyłam samą siebie, z podobnym problemem, podobnymi obawami i myślami. Wiele moim prób odchudzania okazywały się fiaskiem. Tak jak w życiu głównej bohaterki, tak i w moim nastąpił przełom i chcę wykorzystać ten stan.

Co mnie jeszcze ujęło w powieści Doroty Milli? Humor Florki. Ma ogromne poczucie humoru, które może być różne interpretowane, jednak jej przekomarzanie z trenerem, co jest dla niej najlepsze po prostu wygrywało wszystko! Choć jęczała i błagała to dało się ją polubić i ja ją bardzo polubiłam właśnie za jej charakter. Jest urocza i słodka na swój sposób a przy tym sympatyczna i czasem niczego nieświadoma.

Bawiłam się naprawdę świetnie podczas czytania, tym bardziej, że prócz głównego wątku odchudzania na turnusie pojawia się także tajemniczy motyw mrzeżyńskiej syreny i Florka będzie starała się poznać jej historię. Cały wątek o bałtyckich legendach jest bardzo ciekawy i doprowadził mnie do tego, że sama zacznę chyba szukać różnych ciekawostek, bo greckie i rzymskie mity są nam znane i uczone w szkołach, a co ze słowiańskimi legendami, bóstwami? Co z bałtyckimi, morskimi legendami? „Cudze chwalicie, swego nie znacie” jak mawia klasyk 😉

Jeśli macie ochotę sięgnąć po książkę o bohaterce z jednej strony płaczliwej i widzącą tylko swoją krzywdę, ale też śmieszną, zabawną i upartą i jeśli macie chwilowy problem z wiarą we własne możliwości to sięgnijcie po „Tą jedną miłość”. Może właśnie ona sprawi, że dojdziecie do wniosku, że wszystko jest możliwe?

Ocena 5/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu FILIA za egzemplarz książki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s