Opublikowany w Laures

Chorągiew Michała Archanioła – Adam Przechrzta


Uwielbiam historie osadzone w bliskiej nam rzeczywistości, lecz równocześnie doprawione fantastycznymi elementami. Gdy zapoznałam się z opisem książki Adama Przechrzty „Chorągiew Michała Archanioła”, mój umysł wyłowił konkretne słowa: alchemia, miłość, relikwia, metafizyka, anielskie zastępy. Tym sposobem nie mogłam się oprzeć tej pozycji.

Bonusem i atrakcyjnym dodatkiem jest, że sceną całej historii jest Polska i Rosja. Miło jest odkrywać niesamowitą i intrygującą przygodę umiejscowioną w rodzinnym kraju, doprawioną specyficznym poczuciem humoru i charakterystycznymi motywami.

Tak więc mamy rzeczywistość w której alchemia jest nadal uprawianą sztuką i posiada całkiem pokaźny zbiór działających formuł oraz mikstur. Ze względu jednak na niedostępność i problematyczność w zdobyciu wielu składników, jak i rywalizację pomiędzy różnymi grupami, wciąż jest znana tylko nielicznemu gronu osób. Dodajmy do tego tajne operacje sił specjalnych, rosyjską mafię, terrorystów, walkę na śmierć i życie, konspiracje i bohaterstwo, a otrzymujemy mieszankę wybuchową. I to wszystko pod skrzydłami Michała Archanioła. Możecie być pewni, że przy tej książce nie uśniecie.

Na wstępie poznajemy głównego bohatera powieści – Janusza Korpackiego. Jest on wykładowcą na uczelni, specjalistą od historii i cybernetyki społecznej. Mimo traumatycznej przeszłości, stał się cenionym naukowcem i konsultantem w wielu dziedzinach. Posiada przeróżne niecodzienne w swoim fachu zainteresowania jak sztuki walki, broń, alchemię, a także ponadprzeciętne umiejętności otwierania wszelkich zamków i posługiwania się nożem. Z powodu tych nietuzinkowych uzdolnień, Janusz otrzymuje do rozwiązania zagadkę śmierci jednego ze studentów. Choć poszlaki wskazują na samobójstwo, ojciec chłopca uważa, iż ktoś przyczynił się do śmierci jego syna. Na dodatek wiele wskazuje, że wszystko jest powiązane z utajnioną sprawą o kryptonimie „Alchemik”. By nie rzucać się w oczy i równocześnie zadbać o kwestie bezpieczeństwa, nasz główny bohater otrzymuje do pomocy troje członków rosyjskiego Specnazu. Dwóch typowych osiłków Saszę i Antona, oraz równie piękną co niebezpieczną Annę. Naprawdę polubiłam tę doborową ekipę. Szczególną sympatią obdarzyłam właśnie tę dziewczynę. W całej powieści jest dla mnie najlepszą kobiecą postacią.

Fabułę „Chorągwi Michała Archanioła” śledzimy oczami głównego bohatera, tym samym poznajemy jego myśli , opinie i uczucia. Janusz jest całkiem ciekawą osobowością, ma swój urok i poczucie humoru, choć zdarzały się momenty, że mnie irytował i nie podobało mi się jego zachowanie, ale były one nieliczne. Na uwagę zasługuję również przełożony Korpackiego, profesor Davidoff, niesłychanie inteligentny, równie przebiegły manipulant, ale jakże uroczy w swym zachowaniu. To za jego sprawą, Janusz otrzymuje wspomniane wyżej zadanie, a następnie zostaje wplątany w sprawy międzynarodowe. Jedną z ciekawszych misji jakie otrzymał, był wyjazd do Rosji by wynegocjować wzajemną współpracę i szkolenie w dziedzinie walki z terroryzmem. Domyślacie się jaki jest najlepszy sposób, by przekonać do siebie Rosjan? Ano poczęstować ich wódką, ale nie byle jaką oczywiście. Najlepiej taką wytworzoną przez alchemika, z pewnymi bonusowymi efektami. W tym momencie mogę się uczciwie przyznać, że pomysły na przygody i poczucie humoru idealnie trafiło w moje gusta. Na dodatek książka wypełniona jest wartką akcją, licznymi intrygami i oczywiście różnego rodzaju scenami walki. Nie sposób się przy niej nudzić.

No dobrze, ale gdzie w tym wszystkim ta Chorągiew Michała Archanioła? Otóż skradziona! Janusz natomiast zostaje „uprzejmie” poproszony przez brata Anny, o jej odzyskanie. Nie jest to jednak prosta sprawa, gdyż Chorągiew, a właściwie jej fragment, jest relikwią, potężnym artefaktem i sama sobie wybiera właściciela, więc odebranie jej siłą nie wchodzi w rachubę. Możną ją odkupić, wymienić, ale by tego dokonać najpierw trzeba ją odnaleźć. Jest ona niesamowicie cenna, gdyż za jej pomocą od zamierzchłych czasów walczono ze złem z błogosławieństwem i wsparciem Michała Archanioła. Motyw współczesnej jednostki specjalnej z karabinami i najnowocześniejszym sprzętem jako zastępu anielskiego patrona, jest kolejnym który zdobył moje serce i umysł. Uważam, że ta kreacja autora jest naprawdę udana i interesująca. Punktem kulminacyjnym i sceną zapierającą dech w piersiach jest jedna z akcji, gdzie właśnie pod flagą archanielską, jednostka Specnazu próbuje odbić z rąk terrorystów budynek pełen zakładników. Jest to bardzo krótki fragment, ale ja dosłownie na własnej skórze odczułam epickość i doniosłość tej chwili, czytając opis tego wydarzenia. A to świadczy o zdecydowanym kunszcie autora.

Świat przedstawiony w powieści jest nad wyraz realny i odpowiednio wyważony. Czyli mamy tutaj naprawdę krwawe walki, intrygi, śmierć, brutalność, ale także bohaterstwo, miłość, oddanie, przyjaźń, nadzieję i poczucie humoru. Niczym dokładnie odmierzone składniki w alchemicznym kotle, warzą się i mieszają, by stworzyć jednolitą konsystencję rzeczywistości. Opisy akcji i dialogi są według mnie na wysokim poziomie. Książkę czytało się lekko i przyjemnie. Odczuwałam wiele emocji od rozbawienia, bo strach, niechęć i złość, tak więc autorowi udało zaangażować mnie intensywniej w fabułę. Jeżeli natomiast chodzi o minusy, to największym z nich według mnie były relacje miłosne. Czegoś mi tam brakowało, nie odczuwałam głębi tych emocji. A już szczególnie w drugiej części książki… fabularny zwrot akcji i zamęt, przez który pewne sprawy sercowe potoczyły się tak, a nie inaczej dla mnie były ciosem poniżej pasa i czymś co nie powinno się wydarzyć. To jedyne miejsce, w którym poczułam się oszukana, ponieważ nie odczuwałam chemii i wiarygodności powstania pewnej wielkiej miłości.

Podsumowując „Chorągiew Michała Archanioła” mogę polecić wszystkim. Mimo, że porusza często trudne i brutalne tematy, czyta się ją niezwykle lekko i z zainteresowaniem. Poczucie humoru jest jednym z największych atutów. Podobnie sama kreacja świata i zaskakujące oryginalne rozwiązania. W jednym momencie książka jest prostą życiową historią, by za moment wnieść pewien mistyczny i ponadczasowy przekaz. Postacie zdecydowanie nie są jednowymiarowe i czarno białe. Odnosi się wrażenie, że są z krwi i kości, dzięki czemu wzbudzają liczne prawdziwe uczucia. Ja z pewnością do kilku z nich się przywiązałam. Z dużą ciekawością sięgnę po drugi tom serii, by ponownie wybrać się w podróż pełną przygód z Januszem Korpackim. Z czystym sumieniem zachęcam was do zapoznania się z tą pozycją. Dzięki niej będziecie mogli wczuć się w agenta sił specjalnych w iście anielskim stylu.

Ocena: 4+/6

Laures

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu FABRYKA SŁÓW

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s