Opublikowany w ViridianaD

Jak hodować i karmić domową czarną dziurę – Michelle Cuevas


Dobra passa trwa. Po bardzo interesującej książce popularnonaukowej oraz dwóch, wciągających historiach z elementami fantastycznymi, przyszedł czas na równie udane spotkanie z książką dziecięcą. Co tu dużo mówić? Wydawnictwo Nasza Księgarnia nigdy mnie nie zawodzi! Tym razem trafiłam na opowieść, która poruszyła moje serce, wycisnęła z oczu kilka łez i nie dała odłożyć się na później. Mowa o książce „Jak hodować i karmić domową czarną dziurę”.

Zacznę od wyglądu publikacji. Książka jest niewielkich rozmiarów. Lekka, mimo twardej oprawy. Na przodzie okładki widzimy wyobrażenie czarnej dziury z ogromnymi oczami, dziewczynkę i psa. Wszystko na jasnym, pastelowym, błękitno – szarym tle. Z tyłu zaś widzimy jakby nocne niebo. Całość jest bardzo delikatna, stonowana, a jednak zwraca na siebie uwagę. W środku zaś znajdziemy kremowy papier, na którym, co kilka stron, umieszczono rysunki związane z treścią książki. Z kolei czcionka jest czytelna, chociaż dość drobna.

O czym zaś możemy przeczytać na kolejnych kartach lektury? „Jak hodować i karmić domową czarną dziurę” to historia jedenastoletniej Stelli, której ojciec poważnie zachorował i niedługo po usłyszeniu diagnozy zmarł. Dziewczynka jest zrozpaczona, gdyż tata był jej najlepszym przyjacielem, powiernikiem, człowiekiem, z którym mogła śmiać się do woli, mieć tajemnice przed resztą rodziny i z którym dzieliła pasję. Stella nie chce rozmawiać o tym wydarzeniu ze swoją mamą, nie pozwala bratu wypowiadać słowa „tata”. Niby żyje dalej, normalnie, a jednak nie potrafi pogodzić się ze śmiercią tak bliskiej jej osoby. Stella pasjonuje się nauką, przede wszystkim astronomią i astrofizyką. Pewnego razu udaje się do siedziby NASA, gdyż chciałaby rozmawiać z Carlem Saganem. Niestety nie była umówiona na spotkanie, a alarm, który nagle rozbrzmiewa, powoduje, że Stella wycofuje się i wraca do domu. Na miejscu okazuje się, że coś czai się przy śmietniku i wyraźnie czeka na ruch protagonistki. To… Czarna dziura, która prawdopodobnie uciekła z NASA i ruszyła za Stellą! To w tym momencie zaczyna się opowieść. Jedenastolatka w pewnym sensie zaprzyjaźnia się z niespodziewanym gościem i opowiada o tym, jak mijają jej kolejne dni. Zaskakujące jest to, że nie zwraca się do czytelnika, mamy czy brata, ale właśnie do taty. To jemu opowiada o tym, jak oswaja czarną dziurę, jakie są jej, Stelli, uczucia, wspomnienia i jakie „supermoce” w sobie odkrywa.

Historia dziewczynki to tak naprawdę historia żałoby. Godzenia się ze śmiercią, pozwolenia sobie na smutek, żal i zrozumienie, że śmierć nie oznacza końca miłości. Potrafi wzruszyć, choć absolutnie nie jest to książka tylko i wyłącznie smutna. Pozwólcie jednak, że na tym zakończę jej opis, gdyż nie chcę powiedzieć zbyt wiele. Polecam. Każdemu.

Ocena: 5+/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu NASZA KSIĘGARNIA

Jedna myśl na temat “Jak hodować i karmić domową czarną dziurę – Michelle Cuevas

  1. Jak widzę takie książki, to czasami strasznie żałuję, że nie jestem dzieckiem albo chociaż nie mam dzieci w rodzinie. Uwielbiam książki dla dzieci. Mają w sobie odpowiednią prostotę, ale poruszają też bardzo ważne tematy. Zapamiętam tę książkę i potajemnie przeczytam, a później zachowam dla swoich dzieci :)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s