Opublikowany w VampDark

Paranoja – Katarzyna Berenika Miszczuk


Za oknem świeci piękne, ostre słońce, a więc to idealny czas na lekturę przyprawiającą wręcz ciarki na plecach. Dlatego też sięgnęłam po drugą część przygód przesympatycznej Joanny Skoczek i jej towarzyszy niedoli. Ci, co czytali pierwszy tom, już wiedzą, że główna bohaterka napytała sobie w niej sporo biedy i kłopotów, a gdyby tego było mało – otarła się również o śmierć. Czy w Paranoi znów los układa dla niej nowe przygody i ponownie niezbyt miłe?

Katarzyna Berenika Miszczuk już zdążyła mnie przyzwyczaić do tego, że swoimi powieściami mnie zwyczajnie rozpieszcza. Lekki styl, ciekawi bohaterowie, obok których nie sposób przejść obojętnie, a także trzymająca w napięciu fabuła. Czego można chcieć więcej, prawda? Rozpoczynając więc lekturę kolejnego tomu o przygodach lekko zwariowanej i niezwykle roztrzepanej pani doktor, oczekiwałam, że wciągnie mnie ona równie mocno, co i poprzednia część. Niestety, nie do końca tak się stało. Miejsce miał raczej syndrom pierwszego tomu. Polega on tak naprawdę na tym, że w miarę czytania rośnie apetyt na więcej i więcej. W Obsesji nie mogłam się oderwać od czytania, byłam niezmiernie ciekawa, co się wydarzy tuż za chwilę, za momencik. W przypadku Paranoi nie mogę narzekać na bohaterów, styl autorki, ale ewidentnie czegoś zabrakło w samej fabule, akcji. Czytelnik przez większość czytania odczuwa ciekawość, wręcz chorą, aby dowiedzieć się natychmiast tego, kto jest odpowiedzialny za zbrodnie, które ponownie wstrząsają Warszawą. Jednak, kiedy dochodzi się do końcowych rozdziałów, scen jedyne co się odczuwa to rozczarowanie. Powieść liczy sobie 430 stron, większość z nich stanowi powolne budowanie napięcia i stopniowe naprowadzanie czytelnika na właściwe tropy, aby w końcu odnaleźć sprawcę. Zaś samo zakończenie, wyjawienie, kto jest odpowiedzialny za zbrodnie i wyjaśnienie motywów postępowania tej osoby zajmują razem może ze dwie strony. W moich odczuciach osobistych, jest to zdecydowanie za mało i czuję pewien niedosyt.

Nie zrozumcie mnie źle, książka nie jest zła. Założę się, że każdy z was czytał w swoim życiu coś gorszego i to o wiele. Powieść daje dużo przyjemności, nie męczy, wręcz przeciwnie lekki styl autorki sprawia, że chce się brnąć coraz dalej w jej akcji. Zamysł fabuły również nie był zły, ale do pewnego stopnia nie został dobrze przemyślany i dopracowany.

Kolejna rzecz o której lubię wspominać, bowiem jestem okładkową sroką jest graficzna oprawa. W przypadku obydwu tomów serii W lekarskim fartuchu okładki mnie nie powaliły, nie zachwyciły. Są minimalistyczne i szczerze mówiąc, gdybym przypadkowo natknęła się na nie w księgarni to mój wzrok tylko by się przez nie prześlizgnął i na tym koniec. Nie pobiegłabym w podskokach do kasy, bo przecież koniecznie muszę mieć te książki. Nie ma w nich zupełnie nic, co by choć na chwilę sprawiło, że zastanowiłabym się nad przeczytaniem obydwu tytułów. Jedyny plus to opis z tyłu okładki, który został stworzony na wzór karty, wystawianej w Zakładach Medycyny Sądowej na ostatniej drodze danego pacjenta. To faktycznie może sprawić, że czytelnik pomyśli, iż może warto sięgnąć po tę serię.

Plusem jest podział na dość krótkie rozdziały, co sprawia, że jeszcze szybciej się całość czyta. Minusem zaś jest wielkość czcionki – jak dla mnie zbyt mała i szybko mój wzrok się przez nią męczył.

Na koniec jeszcze tylko dodam, że w przypadku tej serii warto czytać po kolei. Oba tomy różnią się między sobą jedynie sprawami kryminalnymi, bohaterowie są ci sami, w omawianym tytule przedstawione zostały dalsze losy bohaterów z pierwszej części, więc nie warto sobie psuć przyjemności czytania błędem sięgnięcia po tomy nie po kolei.

Podsumowując, Paranoja to mogła być udana kontynuacja historii rozpoczętej w pierwszym tomie. Mogła, ale nie została do końca dopracowana. Większość powieści stanowi dochodzenie w sprawie dziwnych zbrodni, które mają miejsce na terenie stolicy Polski. Samo rozwiązanie zaś zajmuje około dwóch stron, co u mnie wywołało pewien niedosyt, bowiem nie wszystko zostało w pełni wyjaśnione. Pomijając ten mankament, drugą część czytało mi się naprawdę przyjemnie i ponownie kibicowałam swoim ulubionym postaciom. Autorka ma ten talent, że tworzy takich bohaterów, obok których nie da się przejść zupełnie obojętnie. Gdyby pojawiły się kolejne tomy z serii W lekarskim fartuchu to na pewno po nie sięgnę – chociażby z czystej ciekawości, co autorka jeszcze swoim postaciom tam postanowiła zgotować.

Ocena: 3,5 /6

VampDark

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s