Opublikowany w Martycja

Siedem sióstr – Lucinda Riley


Rzadko się zdarza, abym sięgnęła po książkę, która jest przez kogoś polecona. Nie wiem, czy to moja przekorność, czy lenistwo, ale ciężko jest mi się zabrać za coś, gdy usłyszę „czytałam coś genialnego, po prostu musisz przeczytać!”. Najczęściej tego nie robię, a potem ściemniam, że „nie miałam czasu, albo że książka jest niedostępna”. Tym razem było troszkę inaczej, gdyż reklamę powieści Pani Riley zobaczyłam w magazynie kobiecym, który przeglądałam w sklepie. Zaintrygował mnie opis, więc kupiłam pierwszy tom…

Fabuła

Maja, czerwiec 2007, pierwsza kwarta, Szwajcaria, jezioro Genewskie. Na prywatnym półwyspie znajduje się bajkowy zamek Atlantis w stylu Ludwika XV, a właścicielem owej posiadłości jest tajemniczy i bogaty mężczyzna o przezwisku Pa Salt. Swego czasu mieszkankami Atlantisu było sześć adoptowanych córek w różnym wieku i o różnej narodowości. Dziewczynkami zajmowała się Marina, która zastępowała im matkę. Niestety, Pa Salt nagle umiera. Jako pierwsza dowiaduje się o tym Maja, najstarsza z córek, która aktualnie przebywa w Londynie. Gdy przybywa do posiadłości, dowiaduje się od Mariny, iż ojciec został już pochowany, a reszta sióstr ma się niedługo zjawić. Gdy kobiety są już w komplecie, prawnik dostarcza każdej list od Pa Salta…

Główna bohaterka – Maja, w swoim liście znajduje dziwną ceramiczną płytkę oraz informację, iż została zaadoptowana w Brazylii. Młoda kobieta postanawia, jako element żałoby, udać się do Rio de Janeiro, gdyż tam wskazują współrzędne zawarte w liście. Na miejscu kontaktuje się z pisarzem Florianem Quintelesem, którego książkę Maja przetłumaczyła na język francuski. Florian pomaga jej zaaklimatyzować się w mieście oraz odnaleźć potencjalnych krewnych. Dziewczyna natrafia na starą, zniszczoną posiadłość, w której mieszka starsza kobieta wraz ze służącą. Niestety nie jest mile widziana przez Panią domu. Na szczęście służąca w tajemnicy przed swoją Panią, przekazuje Mai listy, które być może rzucą światło dzienne na przeszłość bohaterki.

Izabela, Rio de Janeiro, Listopad 1927. Siedemnastoletnia Bel – córka bogatego, włoskiego plantatora kawy, ma zostać przedstawiona na balu debiutantek brazylijskiej socjety jako potencjalna żona dla kogoś z arystokracji…

Moim zdaniem

Nastrojowa, pełna magii saga rodzinna”. Ten opis mnie przekonał do siebie, szkoda że opacznie go zrozumiałam. Powieść jest jak najbardziej nastrojowa, a rodzinna saga to główna oś fabularna. Zmyliła mnie magia. Nie o takiej magii myślałam podczas zaopatrywania się w książkę. Prawdopodobnie nie kupiłabym „Siedmiu sióstr”, gdybym od razu wiedziała, że słowo magia, to bardziej synonim czegoś bajronicznego, niżeli czarodziejskiego, czyli czegoś związanego z czarami 😛 Tak, spodziewałam się, że protagonistka posiada nadnaturalne zdolności, a jej babka i prababka to rasowe wiedźmy. Jakże ja byłam w błędzie! Efekt tego taki, że powieść czytałam z zainteresowaniem, a w myślach pytałam „no kiedy ta magia? Może okaże się, że ta rodzina to chociaż Wikkanki, czy coś”. Także ten, jak ktoś się spodziewa czarownic lub chociaż nadnaturalnych sytuacji, to może się rozczarować. Ze mną tak było, ale ale! Ogólnie powieść jest ciekawa. To takie połączenie brazylijskiej telenoweli z nowoczesną dynastią. Żartuję! Powieść Pani Riley faktycznie jest tajemnicza i posiada elementy przygodowe. Nie ma może magii „per se”, ale nastrój czasów przedwojennych w Rio de Janeiro i w Paryżu da się odczuć dzięki bogatym opisom miast, socjety, strojów, czy jedzenia i picia. A w tle ciekawa historia budowy pomnika Jezusa, czyli najbardziej charakterystycznego punktu na mapie turystów odwiedzających Brazylię. Autorka sprytnie przemyciła ciekawostki związane z projektem i budową statuy, przez co historia wydaje się autentyczna, zupełnie jakby moja babka lub ciotka opowiadały mi o dawnych czasach 🙂

Książka jest podzielona na kilka części, a każda z nich opowiada raz o Mai, raz o Izabeli – prababce Mai. Trzydziestoletnia, najstarsza z sióstr wyjeżdża do Rio de Janeiro, aby poznać prawdę o swoim pochodzeniu. Nie spodziewa się, że pozna historię swojej prababci oraz że spotka prawdopodobnie babcię. W trakcie poszukiwań zaprzyjaźnia się z Florianem, który pomaga jej odkryć przeszłość. Historia Izabeli jest spisana w listach oraz jej pamiętnikach, które Maja czyta. Szczerze mówiąc, to bardziej podoba mi się historia włoszki mieszkającej w Brazylii, niż jej prawnuczki. Co nie znaczy, że historia najstarszej z sióstr jest nudna. Po prostu bardziej do gustu przypadła mi Francja na początku 20 wieku oraz budowa posągu Jezusa. Co prawda historia Izabeli jest raczej tragiczna, gdyż musi w młodym wieku wyjść za mąż za arystokratę, aby jej ojciec – bogaty plantator kawy mógł spełnić swoje ambicje. Pomimo iż są lata 20-te, nadal wśród socjety panuje kult wychodzenia za mąż ze względu na status. W dwudziestym wieku szlachta nie była już tak bogata, jak wiek wcześniej, jednak nadal miała swoje wpływy i małżeństwo z kimś ze szlacheckiego rodu mogło podnieść status osoby, która nie posiadała tytułu, tylko wielki majątek. Ogólnie był to niezły kontrakt. Ona bogata, ale bez tytułu, on z tytułem, ale bez większej kasy. Wilk syty i owca cała. Szkoda tylko, że jak zwykle to kobieta musi się poświęcać dla dobra ojca, a potem dla dobra męża, a jeszcze później dla dobra syna. Pomimo takich, a nie innych czasów, Izabelli udaje się zakochać i to ze wzajemnością.

Siedem sióstr” kręci się wokół siedmiu sióstr, które nie są ze sobą spokrewnione. W tej części główną bohaterką jest pierwsza zaadoptowana przez Pa Salta kobieta, która jako jedyna mieszkała przez całe życie na wyspie – reszta sióstr się przeprowadziła. Na końcu książki znajduje się fragment kolejnej części w serii „Siostra burzy”, czyli opowieść o Ally – drugiej z kolei siostrze. W internecie przeczytałam, iż autorka na ten moment napisała pięć części sagi, więc jeszcze dwie książki i po sadze. Jeśli o mnie chodzi, to kupiłam część drugą, choć nie ciągnie mnie do niej i zapewne przeczytam ją dopiero w przyszłym roku i dopiero wtedy zdecyduję, czy chcę poznać całą sagę, czy też nie. Dlaczego? Tak jak napisałam wcześniej, źle zinterpretowałam opis fabuły, przez co trochę się powieścią rozczarowałam. Fakt, jest intrygująca, ale zakończenie było dla mnie takie „meh”. Spodziewałam się jakiegoś „wow!”, a dostałam co najwyżej „może być”. Jest nadzieja, że kolejna część będzie miała lepszy finał, jest nadzieja, że poznam tajemnicę Pa Salta i jest nadzieja na jakiś nadnaturalny zwrot akcji. Jeśli jednak okaże się, że „Córka burzy” jest taką samą historią o poszukiwaniu przez kobietę swoich korzeni, to nie będę zaopatrywać się w kolejne części. Nie mam zamiaru kupować całej sagi, tylko po to, aby w ostatniej części się okazało, co też ten Pa Salt sobie myślał adoptując dziewczynki z całego świata…

Ocena: 4/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s