Opublikowany w ViridianaD

Za dużo zimowych zabaw – Katy Hudson


Dziś chciałabym podzielić się z Wami subiektywną opinią na temat książki dla dzieci. Tytułu, wobec którego miałam bardzo wysokie oczekiwania. Pierwsza część serii, „Za dużo marchewek”, oczarowała mnie. Czy „Za dużo zimowych zabaw” również zachwyca? Może jednak jest to książka nie warta zainteresowania? Zapraszam do zapoznania się z moimi przemyśleniami.

Zacznijmy od strony technicznej, graficznej. Książka zachwyca. Duża (jednak nie objętościowo, liczy około trzydziestu stron), kolorowa, w twardej oprawie i z kartkami bardzo dobrej jakości. Nie nadaje się dla najmłodszych, lubiących gryźć i rozrywać strony, dzieci, ale spokojnie można oglądać ją i czytać wspólnie z podopiecznym. Książkę poleciłabym rezolutnym przedszkolakom. Obrazki przemówią do wyobraźni, zaś duże litery mogą służyć jako pomoc w poznawaniu literek i nauce czytania.

Treść. Pamiętając historię królika, który szukał sposobu na przechowanie swoich zapasów marchewki oraz czytając opis drugiej części cyklu, spodziewałam się książki zabawnej, ciepłej i symbolicznej. Niestety, nie uważam, aby „Za dużo zimowych zabaw” traktowała o przyjaźni, co podkreślano chociażby z tyłu okładki. Żółw nie lubi zimy. Nie lubi i już. Ma zamiar przespać całą i obudzić się dopiero wiosną. Większa część książki, to szukanie przez naszego, zwierzęcego bohatera, miejsca do snu. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż co chwila ktoś mu w tym przeszkadza. Jak nie rudzik podpytuje żółwia, czy ten byłby zainteresowany nauką śpiewu, to wiewiórka rzuca w niego śnieżną kulą, czy łamie się pod nim gałąź, na którą wszedł w poszukiwaniu cichej i dobrze zakamuflowanej kryjówki. Nie mogąc usunąć wspina się na górkę, gdzie znajduje płaską, wyglądającą na wygodną, deskę. Ledwo się na niej kładzie, a ta… Zaczyna zsuwać się z ośnieżonego stoku. Żółw jest zaskoczony, przerażony, a po chwili szczęśliwy! Poznał bowiem radość, jaką daje pęd powierza i szybkość towarzyszące mu przy zjeździe na sankach. Dopiero ślizgając się na lodzie zrozumiał, że zima to nie tylko śnieg i mróz, ale także dobra zabawa. Aby dojść do tego wniosku nie potrzebował przyjaciół, a przypadku. Kiedy już zrozumiał, że i o tej porze roku można być szczęśliwym, do akcji wkroczyli jego koledzy, z którymi bawił się do późna. Książka jest urocza i zabawna, jednak (jak mówiłam już wcześniej) nie traktuje o sile przyjaźni, a jedynie o tym, że warto cieszyć się z małych rzeczy i poznawać to, co nie wydaje nam się tego warte. Żółw bowiem nie znał zimy, założył, że jej nie lubi. Dopiero dzięki przypadkowi odkrył jej dobre strony.

Mam mieszane uczucia co do propozycji wydawnictwa Amber. Spodziewałam się innej historii. Nastawionej bardziej na pozytywne relacje między zwierzakami, niż na przeszkadzanie głównemu bohaterowi w realizacji jego planu. Może jednak, jako osoba dorosła, widzę tę opowieść inaczej, niż gdybym była dzieckiem?

Ocena: 3+/6

ViridianaD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s