Opublikowany w Raven

Skąd się bierze woda sodowa … i nie tylko. – Tadeusz Baranowski


Pamiętam, kiedy byłem mały (jakieś dwie dekady temu), nie miałem internetu, nie miałem komputera, a w piłkę byłem kiepski, dlatego nie lubiłem grać. Miałem za to bibliotekę publiczną blisko domu, a w niej mnóstwo książek i komiksów. Wśród nich kilka albumów autorstwa Tadeusza Baranowskiego, które po prostu ubóstwiałem. Mam właśnie przed sobą ósme wydanie jednego z nich…

Otwieram 46794875 naradę wodzów starszych…”

Skąd się bierze woda sodowa … i nie tylko” liczy sobie jakieś 90 stron, jest formatu A3 i posiada twardą oprawę. Wydanie jest kolorowe, czytelne, a strony wydrukowane zostały na kredowym papierze. Najważniejsza jednak jest sama treść. W skład albumu wchodzą 3 historie, tytułowe poszukiwania wody sodowej, oraz „W pustyni i w paszczy” i „Przepraszamy, remanent”. Wszystkie trzy opisują perypetie Bąbelka i Kudłacza, czyli pary przyjaciół, którzy… hmm… przeżywają razem przygody? Pierwsza historia jest najdłuższa i opowiada o przygodach na Dzikim Zachodzie, a dokładnie o zadaniu, które bohaterowie dostali od małego wodza Wielkiego Niepokoju. Musieli odkryć skąd się woda sodowa bierze. Druga historia opowiada o poszukiwaniu egzotycznych zwierząt, a trzecia, stylizowana na przygody Sherlocka i Watsona, o szukaniu najbardziej absurdalnych odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Dlaczego fabułę opisuję tak pokrótce? Bo inaczej się nie da! Główne osie fabularne są tylko i wyłącznie, by przedstawiać serię gagów, gier słownych i prób (udanych) przebicia czwartej ściany. Tak więc w przerwach między wywiadem z wielbłądem, poszukiwaniem Yeti, czy spotkaniem z wampirami, mamy też przytyki do (i od) autora, komentarze bohaterów na temat komiksu i mnóstwo absurdalnych żartów, robiących sobie nic z praw fizyki, biologii, czy czegokolwiek innego. Historie podzielone są na 1-2stronne „rozdziały”, co sugeruje periodykowe pochodzenie komiksów i pozwala czytać „po trochu”, czy nawet podczas „wizyt na tronie” (choć wybuchy śmiechu w takiej sytuacji mogą lekko zaniepokoić innych domowników).

DSC_0110

Jeśli chodzi o kreskę, to może się ona podobać, lub nie, dlatego warto przed kupnem poznać styl autora. Mnie tam ona pasuje, choć miałem wrażenie, że przy drugiej historii robiła się czasem zbyt chaotyczna. Wydanie ma jeden wielki minus. Właściwie dwa, ale są powiązane. Po pierwsze: MAŁO!! Przygody Bąbelka i Kudłacza można czytać godzinami i te 90 stron, to jest zaledwie przystawka, ewentualnie pierwsze danie. Po drugie: cena (okładkowa) 49,99zł, wydaje się troszkę zbyt wysoka na te 90 stron.

Ależ wodzu, co wódz…”

Komiks polecam absolutnie każdemu z poczuciem humoru. Faktem jest, że młodsi będą się śmiać z czegoś innego niż starsi, ale na pewno każdy znajdzie tu coś dla siebie. Mnie, publikacja cofnęła w czasy podstawówki, kiedy to jedynym zmartwieniem było „czy mają w bibliotece inne części” i choć nie pamiętam, czy śmiałem się z tych samych żartów, to pamiętam, że komiksy pana Baranowskiego uwielbiałem i wiem, że nic się w tej kwestii nie zmieniło. Co więcej, po pokazaniu komiksu mojej żonce, okazało się, iż ma ona w swojej kolekcji inną publikację pana Tadeusza, mianowicie „Podróż smokiem Diplodokiem” i jest skłonna oddać mi ją (wykorzystując moją nostalgię) za cenę okładkową, czyli 300zł! Ech…

To ja przepraszam”

Ocena: 5/6

Raven

Za książkę do recenzji dziękujemy serwisowi https://www.jakkupowac.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s