Opublikowany w Anate

Dawno, dawno temu… we śnie. Mroczna baśń – Liz Braswell


A jeśli Śpiąca Królewna nigdy się nie obudzi?
Smok został pokonany.
Książę jest w zamku
gotowy obudzić królewnę pocałunkiem.
Jednak gdy jego usta dotykają warg
dziewczyny, książę zasypia.
Ma jeszcze szansę uratować królewnę i jej poddanych… we śnie.
Musi się śpieszyć bo szpiedzy Diaboliny czyhają na Aurorę na każdym kroku. Czasu jest mało, ale jedno jest pewne. Ta bajka jeszcze się nie skończyła…

Napaliłam się na tę pozycję jak szczerbaty na suchary.

Kurczę, już dawno na polskim rynku wydawniczym czegoś takiego nie było! Bajki Disneya opowiedziane na opak? Wow! Biorę, lecę, pędzę w ciemno. Niestety, w tej ciemności przywaliłam łbem o ścianę i do tej pory mnie boli (głowa, nie ściana). 😀

Wraz z Martycją upolowałyśmy nowe książki Liz Braswell, autorki trylogii Dziewięć żyć Chloe King. Martycja wybrała odnowioną, przeinaczoną wersję opowieści o syrence Ariel i jej recenzję możecie przeczytać tu:

https://naszerecenzje.wordpress.com/2019/03/11/swiat-obok-swiata-mroczna-basn-liz-braswell/

Mi bardziej się spodobał smok na okładce, która jest mroczna i klimatyczna, więc wolałam tom drugi czyli Dawno, dawno temu… we śnie. To opowiedziana na nowo historia księżniczki Aurory.

Film pt. Śpiąca Królewna, produkcji Disneya, zna pewnie każdy, lub chociaż go kojarzy. Powstał w roku 1959 więc swoje lata ma. Stworzony został na podstawie baśni Charles’a Perraulta. W oryginalnej wersji królewna zostaje przeklęta przez złą czarownicę i finalnie zapada w sen po ukłuciu zaczarowanym wrzecionem. Razem z nią usypia całe królestwo. Jedyny ratunek w księciu, którego pocałunek może odczynić zły urok. Na drodze do radosnego zakończenia i sławnej frazy „żyli długo i szczęśliwie” staje smok, którego nasz książę na białym koniu oczywiście musi pokonać. Wszystko się ładnie układa, królewicz dociera do pogrążonej w głębokim śnie Aurory i… całuję ją, ona się budzi, wszyscy się budzą Happy End, dziękujemy, do widzenia.

Tylko że, nie.

Nie w wersji jaką wykombinowała Liz Braswell. Tym razem, książę po pokonaniu smoczyska, pędzi do swojej ukochanej śpiącej w najwyższej komnacie, w najwyższej wieży i gdy już ma obudzić piękność i tym samym uratować całe królestwo, nagle sam zasypia. I dopiero wtedy, zaczyna się zabawa. Trafia do snu królewny Aurory gdzie nic nie jest takie jak być powinno, a sama królewna nie zdaje sobie sprawy z zaistniałej sytuacji. Zmanipulowana przez czarownicę wiedzie życie znudzonej księżniczki, posiadającej stały zakaz opuszczania zamku. Nie wie, że jej życie to tak naprawdę sen. Nie wie, że jej sen wkrótce się skończy wraz z jej niechybną śmiercią. Nie wie, że gdzieś tam czeka na nią jej ukochany książę i całe królestwo do uratowania. Aurora, wierzcie mi lub nie, na dobrą sprawę nie wie nic. Wierzy, w to co przekazała jej miła i opiekuńcza Maleficent.

Ale przecież, żaden sen nie może trwać wiecznie.

Pojawiła się przede mną jako złowroga kula zielonkawego ognia i poleciła mi za sobą pójść. Kto słucha złowrogiej zielonej ognistej kuli? Konkursowa idiotka?…

Diabolina zmieniła wersję wydarzeń. Wmówiła Aurorze, że jej rodzice zniszczyli krainę, w której znajduje się królestwo i że to ona uratowała zamek przed nieuchronną zagładą. Zrobiła z siebie ciocię Diabolinę, a młoda księżniczka całkowicie jej zaufała. Mijały lata, a Aurora błądziła po korytarzach zamku, odosobniona i otumaniona nie zdolna przedsięwziąć jakiegokolwiek działania. Całymi dniami potrafiła leżeć i obserwować unoszący się pyłek kurzu. Nic jej nie cieszyło i nic nie potrafiło zmobilizować ją do czegokolwiek. I kiedy wydawało się, że księżniczka pozostanie w swoim świecie nudy i marzeń o prawdziwym świecie pełnym zwierząt i kolorów coś się zmienia. Pewna osoba zdradza jej, że świat poza murami zamku istnieje i wcale nie został zniszczony. Ta iskra popycha Aurorę ku działaniu. Okazuje się, że nic nie jest takie jak być powinno, a kochana ciocia Diabolina skrywa wyjątkowo mroczne sekrety. Tylko czy księżniczka znajdzie w sobie dostatecznie dość odwagi i samozaparcia by cokolwiek z tym zrobić?

Aurora wydostaje się z zamku i zaczyna powoli rozumieć sytuację w której się znalazła. Tylko jak się rozeznać co jest prawdą, a co snem? Czy przystojny królewicz to przyjaciel czy wróg?

I finalne, kluczowe pytanie: jak się wydostać z tego cholernego snu??

Bardzo wnerwiały mnie tytuły kolejnych rozdziałów. W 90 procent przypadków zdradzają, co się wydarzy w danej części książki. Jak można prowadzić w ten sposób narrację, kiedy co chwila dostajemy wskazówki na to co się dzieję, lub co zaraz się stanie? Wytrącało mnie to z równowagi. Drugim problemem jest sama waga powieści. Ona jest fizycznie cięższa od innych książek z podobną liczbą stron. Wydaje mi się, że jest to wina papieru, ( jest inny w dotyku od standardowych kartek), i być może druku? Wydawnictwo Egmont na pewno dba o jakość wydawanych przez siebie pozycji, ale przez to książkę czyta się bardzo niewygodnie. Skoro już tak narzekam, to muszę coś dodać o ogólnym odbiorze opowieści. Czytało mi się ją bardzo topornie i muszę przyznać, że mnie zmęczyła. Akcja prowadzona jest w dość dobrym tempie, ale sposób przekazania treści jest nudny i miejscami przekombinowany. A już rozterki głównej bohaterki przeważyły szalę. Jej wiecznie coś nie pasuję, dochodzi do pewnych wniosków godzinami (!) i cały czas ubolewa nad sobą i swoim życiem. Co ciekawe, wnioski do których dochodzi i ogólnie tragizm jej postaci bardzo mi się podobał i poczułam się nawet zaskoczona, (żeby nie powiedzieć zszokowana), tym jak złożoną jest księżniczką, ale w sposób jaki jest to wyjaśnione jest zwyczajnie męczący. Książe, jak na prawdziwego księcia przystało, pojawia się po to, by uratować swoją ukochaną księżniczkę. I chociaż Filip stara się dzielnie, to nie potrafi swoją kreacją wybić się z cienia Aurory. Bo książka głównie skupia się na jej przygodzie, jej uczuciach, marzeniach i pragnieniach, a książę jak zwykle w bajkach bywa jest tylko ”dodatkiem”.

Opowieść dawno, dawno temu… we śnie to typowa literatura drogi. Aurora poprzez wędrówkę po znajomej, a jednocześnie nieznanej krainie musi dotrzeć do prawdy o sobie. Królewna jest wyjątkowo samoświadomą dziewczyną, tylko dojście do pewnych, bardzo ciekawych wniosków, zajmuje jej okropną ilość czasu, przez co książka dłuży się niemiłosiernie. Gdyby była krótsza, bardziej okrojona czytało by mi się ją dużo lepiej. Czasem, podczas lektury, miałam wrażenie, że ta książka, to studium badań nad osobą z depresją, która jest w trakcie wychodzenia z choroby.

Szczególnie podobał mi się wątek kręcący się wokół darów, które Aurora otrzymała od wróżek w czasie niemowlęctwa. Autorka wypatrzyła motywy z nimi związane i opisała w tak zaskakujący sposób, że nigdy bym o tym nie pomyślała. To podobało mi się najbardziej. Wyciąganie niecodziennych wniosków z historii którą znamy od lat. Nigdy nie pomyślałabym, że Aurora chciała… nie, nie zdradzę nic więcej, żeby nie popsuć wam zabawy. Powieść się dłuży ale finał jest satysfakcjonujący, choć różni się od oryginału.

Mimo kilku wad, książka mi się podobała i będę ją polecać wiernym fanom Disneya.

Ocena 3/6

Anate

W serii A Twisted Tale szykują się takie opowieści:

Potęga władzy – A gdyby Aladyn nigdy nie znalazł lampy?

As Old As Time – A gdyby to matka Belli przeklęła Bestię?

Reflection – A gdyby Mulan straciła kapitana Shanga?

Mirror, Mirror – A gdyby Zła Królowa otruła księcia?

Pomimo mojej słabej oceny i tak jestem ciekawa dalszych tomów. Bajki Disneya, jak widać, potrafią jeszcze nie raz zaskoczyć, a ja strasznie lubię rozważania w stylu – co by było gdyby?

Może i my sobie pośpiewajmy 😀

Znam ze snu twe usta i oczy twoje znam,

Jak we śnie tę samą masz postać,

nawet uśmiech ten sam,

Zawsze tylko śnię,

Niech wreszcie ten sen nie będzie snem,

Proszę zostań tu,

Nie wracaj do snu,

Na jawie mi mów,

Jak w każdym ze snów,

Że kochasz mnie.

Proszę zostań tu,

nie wracaj do snu,

Na jawie mi mów jak w każdym ze snów,

Że kochasz mnie…

Za książkę do recenzji dziękujemy serwisowi https://www.jakkupowac.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s