Opublikowany w Irrompible

Odprysk – Sebastian Fitzek


O książkach Sebastiana Fitzka dotychczas tylko słyszałam. Kojarzyłam z księgarnianych półek utrzymane z reguły w odcieniach szarości i czerwieni okładki. Dopiero teraz nadarzyła się okazja by poznać i treść. W moje ręce wpadł „Odprysk”, czyli jak się okazało wyśmienity thriller psychologiczny.

Rzadko kiedy zdarza się, by opis z tyłu okładki tak wiernie oddawał faktyczną treść książki, jak jest to w przypadku „Odprysku”. Często jest mocno podkoloryzowany, obiecuje fantastyczną przygodę, tajemnice, niesamowity klimat, ogrom emocji, a w rzeczywistości otrzymujemy zwykłe czytadło, o którym zapominamy następnego dnia po skończeniu lektury. Jeżeli chodzi o powieść Fiztka, zaserwował on to, co obiecał (i dużo więcej!).

Marc Lucas przechodzi ciężki okres w swoim życiu. W wypadku samochodowym stracił kochającą żonę i dziecko w drodze. Sam natomiast wyszedł z tego bez większych obrażeń. Lucas czuje się winnym wypadku i z chęcią wymazałby te wydarzenia z pamięci. Przypadkiem natrafia na klinikę, która oferuje podobne usługi. Marc jeszcze nie wie, że coś, co miało mu pomóc, jeszcze bardziej skomplikuje jego życie. Po powrocie do domu spotyka swoją (rzekomo?) zmarłą żonę, która go nie poznaje, a w pracy nikt nie słyszał, by osoba o tym imieniu i nazwisku była kiedykolwiek zatrudniona. Nawet dzwoniąc pod swój numer telefonu, słuchawkę podnosi obcy mężczyzna. Czy eksperyment kliniki faktycznie sprawił, że mężczyzna zapomniał o tragicznych przeżyciach? A może to Marc stracił rozum?

Odprysk” co warto raz jeszcze zaznaczyć, jest thrillerem psychologicznym. To o tyle charakterystyczny gatunek, że można albo się go lubi, albo nie lubi. Można być oczarowanym kreatywnością autora i ogromem zwrotów akcji albo uważać jego twórczość za czyste wariactwo, coś zupełnie oderwanego od rzeczywistości, czego nie da się czytać. Ja akurat należę do miłośników tego gatunku i lektura powieści Fitzka była dla mnie czystą przyjemnością. Na nawet nie 400 stronach autorowi udało się zawrzeć wszystko, co dobry thriller psychologiczny mieć musi. Oczywiście próbowałam sama rozwikłać, o co w całej intrydze może chodzić. Jak nie trudno się domyślić z kiepskim rezultatem. Szybko pogubiłam się, kto jest sojusznikiem Marca, kto knuje przeciwko niemu, czy może faktycznie popadł w obłęd i wymyślił to sobie, a może to ja popadłam w obłęd i tylko wydaje mi się, że siedzę w domu i czytam. W pewnym momencie odpuściłam i pozwoliłam Fitzkowi się prowadzić.

Odprysk” to powieść bardzo dynamiczna. Nie ma tu miejsca na refleksje, wątki poboczne czy malownicze opisy. Akcja pędzi w niesamowitym tempie łamiąc przy tym wszystkie dostępne ograniczenia prędkości. Autor w dziwny sposób sprawił, że wyprał książkę z wszystkiego, co nie nazywa się „akcja”, a ta wcale nie wygląda przez to na niedokończoną. Choć zwracam dużą uwagę na klimat czy kreację bohaterów i w żaden sposób (mimo sympatii do autora) nie mogę powiedzieć, by Fitzek w jakikolwiek sposób podziałał w tym kierunku, i pod tym względem nie można się do niczego przyczepić. Bohaterowie nie musieli mieć nadanych z góry jakichkolwiek cech, bo samym swoim postępowaniem doskonale pokazali (często bardzo złożone) charaktery. Chyba najbardziej zaskoczył mnie Benny — brat Marca. Równolegle z wydarzeniami toczącymi się w życiu głównego bohatera poznajemy jego historię. To dość ciekawa postać. Człowiek cierpiący na zaburzenia natury psychologicznej, jeśli nie psychiatrycznej — nadwrażliwy, wydający się być słabym. Jak się jednak okazuje, tkwi w nim ogrom odwagi i determinacji. Ale czy Marc może mu zaufać? Czy może komukolwiek zaufać?

Powieść Fitzka to idealna propozycja dla wszystkich czytelników głodnych emocji i wartkiej akcji. Takich, których nie obchodzi zbytnio całe tło towarzyszące historii. Nie dbają o opisy miejsca akcji czy przemyślenia bohaterów. Liczy się po prostu dobra rozrywka. Tego „Odprysk” z cała pewnością dostarcza. Fabuła nie jest mocno zawiła, ale pełna zwrotów akcji. Można mieć swoją wizje odnośnie tego, co mogło spotkać Marca, ale z góry uprzedzam, że tego, co faktycznie mu się przydarzyło, nikt nie jest w sposób odgadnąć. Zakończenie, chociaż jest raczej otwarte, za czym nie przepadam, w tym przypadku pasuje świetnie i nie wyobrażam sobie by móc inaczej zakończyć tę powieść. „Odprysk” ogromnie mnie zaskoczył. Sama nie wiem dlaczego, ale z góry założyłam, że będzie to książka taka, jak inne, niewyróżniająca się niczym szczególnym. Okazało się, że wręcz przeciwnie. To kawał dobrej książki, po który naprawdę warto sięgnąć, jeżeli tylko darzy się sympatią ten dość specyficzny gatunek.

Ocena: 4/6

Patrycja „Irrompible” Ratajczak

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu AMBER

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s