Opublikowany w Pomyluna

104-piętrowy domek na drzewie – Andy Griffiths, Terry Denton


Nie wiem jak Was, ale mnie wiosna napełnia energią, życiem i dobrym nastrojem. Nie jest mi wcale straszna ilość projektów do zrobienia na zajęcia czy bajzel w garażu, który muszę ogarnąć. Mam energię. Dużo energii. Mam jej tak dużo, że mam czasem wrażenie, że mogę sięgać gwiazd i wymyślić jakąś niesamowitą rzecz, która zmieni ludzkość. Jednak… po co, skoro można równie dobrze usiąść wygodnie w fotelu z kubkiem herbaty i w leniwy dzień na parę godzin przenieść się do magicznego domku na drzewie Terry’ego i Andy’ego?

Terry Denton i Andy Griffiths. Dwójka przyjaciół, będąca autorami książki, mieszkająca w domku na drzewie i z każda kolejną książką powiększająca go o kolejne trzynaście pięter. Jeśli czytaliście poprzednie recenzje dotyczące tej serii, to wiecie, że bardzo lubię czytać o przygodach tej dwójki, bo dzięki nim mogę się pośmiać, zdziwić, nauczyć się czegoś oraz wyciągnąć wnioski. Tym razem jednak pisanie książki i oddanie jej panu Nochalowi może się nie udać, bo Andy’ego boli ząb i nie może skoncentrować się na swojej pracy. Terry będąc dobrym kolegą chce pomóc. Razem wymyślają sposoby, dzięki którym może im się udać oddanie nowej książki w terminie. Oczywiście także i tym razem mamy do czynienia z absolutnie odjechanymi, fantastycznymi i niemożliwymi maszynami, zwierzętami i sprzętami AGD… no po prostu raj dla kreatywnych dusz! W nowych piętrach znajdują się między innymi: piętro głupich kapeluszy, maszynę do robienia pieniędzy, niekończące się schody, sklep gdzie wszystko można kupić za 2 dolary oraz konkurencyjny sklep, gdzie wszystko jest za dwa miliony dolarów, Mount Everest się nawet znalazł a także pokój rozważań. Czy mając tyle nowych pięter Andy i Terry będą w stanie oddać w terminie gotową książkę panu Nochalowi?

Wskakujcie i przekonajcie się! 😉

104 –piętrowy domek na drzewie” to już ósma książka o przygodach Terry’ego i Andy’ego, którą miałam okazję przytulić do swojego serduszka, bo seria ta, o domku na drzewie, zagościła na bardzo wysokich gałęziach wśród moich ulubieńców. Chociaż, tak, to są książki dla dzieci, jednak bawię się przy nich świetnie i zapominam, choć na te kilka godzin o codziennych problemach. Mogę dzięki temu znaleźć się w domku na drzewie, które ma już bardzo ładną ilość pięter, bo przecież sto cztery! Z każdą nową przygodą głównych bohaterów jestem w coraz większym szoku i zarazem coraz bardziej podziwiam autorów, bo wymyślenie tak absurdalnych i wręcz niemożliwych do istnienia przedmiotów, gatunków zwierząt, urządzeń gospodarstwa domowego, jest prawdziwą sztuką. Dowodzi to jednak, że wyobraźnia ludzka nie zna granic i że chyba nigdy do tego nie dojdzie, by człowiek przestał nagle marzyć, wizualizować, wyobrażać czy śnić, a przede wszystkim spełniać.

W tej części mamy taki dodatkowy mały smaczek, który polega na umieszczeniu na dole stron ciekawych i zarazem śmiesznych pytań i odpowiedzi, będących popularnymi sucharami. Dzieci czytające książkę z rodzicami będą mogły poruszyć szare komórki i zastanowić się nad odpowiedziami. Jest to moim zdaniem świetny zabieg, bo zdarzały się pytania, które zaskakiwały… a odpowiedzi całkowicie powalały na łopatki i wywoływały u mnie szeroki uśmiech na twarzy. Bardzo mi się to podobało.

Znalazłam także pewną naukę dla młodszych czytelników dotyczącą traktowania zwierząt i ich roli w całym ekosystemie. Bo nie można wykazywać się okrucieństwem wobec zwierząt. Nie będę pisać konkretnie, pozostawię Wam to do odkrycia 😉 Może ten aspekt na kartkach tej przygody nie jest za bardzo wyróżniony, nie jest podkreślony, jednak zauważyłam go i za to ogromny plus, za zwracanie uwagi na tego typu kwestie. Dzieci mogą tego nie zrozumieć na początku, ale jeśli rodzic zatrzyma się w tym momencie i zacznie z nim rozmawiać by nie krzywdzić zwierząt, nieważne jakiego jest gatunku, to myślę, że dziecko więcej może z tego zapamiętać aniżeli gdyby dostało suchą pogadankę.

Jak oceniłabym całość? Nie inaczej jak pozytywnie, bo dobrze wiecie, że jestem kupiona przez autorów i bardzo lubię serię, którą tworzą, bo udowadniają, że wyobraźnia naprawdę nie zna granic, nie przejmuje się nimi, tylko robi swoje. Każdy z nas ma w sobie całe pokłady wyobraźni i marzeń, które kiedyś, pewnego dnia, mogą stać się rzeczywistością. Jest to też książka z typu, że przez zabawę uczy. Wszystko zależy od rodziców 😉 Nie wahajcie się i wskakujcie na szalone piętra tego szalonego domku na drzewie.

Ocena 5+/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu NASZA KSIĘGARNIA za egzemplarz książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s