Opublikowany w VampDark

Obywatel Coke – Bartow J. Elmore


Jest wszędzie. Gdzie się nie spojrzy stoi na półkach. Co jakiś czas wychodzą nowe smaki, co nie zmienia faktu, iż jest ona popularna. Nie da się o niej zapomnieć, nawet gdyby się tego bardzo mocno chciało. Reklamy jej również nie dają spokoju, zwłaszcza, gdy zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, zaś na ekran wjeżdża charakterystyczna ciężarówka! Chyba już się domyślacie o czym mówię, czyż nie?

Tak, o Coca-Coli. W dzisiejszych czasach przyzwyczailiśmy się już do jej widoku na półkach i do wiecznej rywalizacji smaku z Pepsi. Jednak, czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jak to się stało, że ta marka stała się do tego stopnia popularna? Nie? To koniecznie musicie sięgnąć po Obywatela Coke spod pióra Bartow J. Elmore.

Podczas czytania tej książki poczujecie się niczym w centrum zawrotnych wydarzeń, jakbyście brali udział w emocjonującym filmie akcji, w którym nigdy nie można być pewnym tego, co się wydarzy za chwilę. Autor ukazuje, jak powstawało globalne imperium, w czasach, w których wszelkie zasoby były łatwo dostępne dosłownie dla każdego i nie kosztowały fortuny. Pokazuje, że wystarczy mieć po pierwsze dobry plan, rozeznanie, czego potrzeba w danym momencie społeczeństwu, a po drugie jak dobrze wykorzystać to, co się ma pod ręką. Wszystko w tej książce zdaje się być w stu procentach przemyślane, nic nie dzieje się z przypadku, autor miał wyraźny plan tego, jak ten tytuł ma wyglądać krok po kroku.

Całość została podzielona na tematyczne rozdziały, zaś te na jeszcze mniejsze części. Dzięki temu czytelnikowi łatwiej się połapać w całej historii, w tych wszystkich etapach rozwoju tak gigantycznej instytucji ekonomicznej. Komuś mogłoby się wydawać, że książka o najpierw raczkowaniu, a później rozrastaniu się Coca-Coli może być zwyczajnie nudna. Nic bardziej mylnego. Bartow J. Elmore ma zdolność pisania w taki sposób, że ciężko się oderwać od lektury. Jestem pewna, że jakiego tematu by się nie podjął to okazałby się on strzałem w dziesiątkę. A może to kwestia dobrego tłumaczenia? Jakby nie było, to Obywatela Coke czyta się z zapartym tchem, autor opisuje wszelkie dyskusje, starania wprowadzenia nowego produktu na rynek w taki sposób, iż ma się w pewnym momencie wrażenie, że bierze się w tym wszystkim osobisty udział.

Uatrakcyjnieniem lektury, są zdjęcia, które zostały umieszczone w środku książki. Ukazują one firmę na różnych etapach rozwoju, ale również problemów, z którymi musiała się ona borykać. Jak wiadomo, życie nie jest usłane różami i zazwyczaj pojawia się w nim tyle samo sukcesów, co i porażek. Coca-Cola również z nimi musiała się jakoś uporać.

Plusem tego tytułu jest również sama okładka. Może dla niektórych jest bardzo minimalistyczna i mało wyszukana (w końcu każdy z nas by wpadł na to, by na czerwonym tle dać bąbelki), ale moim zdaniem, jest ona sugestywna i spełnia swoje zadanie w pełni. Przyciąga wzrok, może trochę intryguje a w połączeniu z tytułem wypisanym dużymi białymi literami zachęca chociażby do tego, by zapoznać się z jej opisem.

Przechodząc do minusów, moim zdaniem wielkość czcionki tutaj jest zdecydowanie za mała, co nieco zmniejsza przyjemność z czytania. Poza tym, trzeba być w odpowiednim nastroju, aby przebrnąć przez opowiedzianą tutaj historię i swego rodzaju walkę. Tak, pamiętam, że na początku recenzji napisałam, że autor umiejętnie tworzy przed oczami czytelnika pewne wydarzenia, które po złożeniu w całość dają pełny obraz tego, co twórcy Coca-Coli musieli przejść, aby osiągnąć ostatecznie tak ogromny sukces. Jednak z czasem mnogość faktów, osób, które tutaj się pojawiają mogą trochę czytelnika przytłoczyć. Przy czytaniu Obywatela Coke najlepiej zastosować metodę małych kroczków. Na przykład przeczytać jeden rozdział, a następnie sięgnąć po coś milszego, lżejszego. Ja tak zrobiłam i wtedy lektura omawianego tytułu faktycznie przyniosła mi wiele przyjemności.

Podsumowując, Obywatel Coke to opowieść usłana raczej kolcami. Pokazuje trudy i walkę o to, by odnieść sukces na rynku, by trafić do jak najszerszego grona obywateli. Ukazuje także to, iż za tym, co dzisiaj jest popularne i dobrze każdemu znane, stoją cierpienia, poświęcenia i swego rodzaju ryzyko. Dobrze się czyta tę książkę, czasem akcja jest tak dynamiczna, że ciężko się od niej oderwać, autor plastycznie wszystko opisuje i sprawia, że czytelnikowi wydaje się, że sam, osobiście bierze udział w opisywanych wydarzeniach.

Ocena: 5 / 6

VampDark

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu REBIS

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s