Opublikowany w Laures

Dzieci krwi i kości – Tomi Adeyemi


Gdy płynie w żyłach, rozgrzewa ciało wypełniając je siłą. Otula niczym ciepły powiew wiatru. Rozkosznie wibruje pod skórą, zapewniając połączenie z bogami. Jest piękna jak zachód słońca odbijany w kroplach rosy, a równocześnie niebezpieczna i niszczycielska jak sztorm. Magia…

Lśniące czerwienią litery, białe włosy rozwiane jak płomienie i dwa magiczne słowa: afrykańska mitologia. To udany przepis, by przykuć moją uwagę. Nie byłam pewna w co się pakuję wyruszając w podróż z „Dziećmi krwi i kości”. Jednak szybko doszłam do wniosku, że wstąpiłam na drogę z której nie było powrotu. Wraz z bohaterami mogłam jedynie iść naprzód. I tak o to w ciągu jednego dnia przeżyłam niezapomnianą przygodę w świecie Oriszy.

Rzeczywistość przedstawiona w powieści jeszcze do niedawna była światem pełnym magii, życia w zgodzie z naturą i pod przewodnictwem bogów. To właśnie więź z licznymi bóstwami zapewniała magicznym klanom wyjątkowe i nadnaturalne zdolności. Ludzie rodzili się z przeznaczeniem, by posiąść mistyczne umiejętności po skończeniu trzynastego roku życia. Wyróżniali się białymi włosami, których żadna farba nie była wstanie pokryć na zbyt długo. Magowie stali się pierwszymi władcami krainy. Przez długi czas wszyscy żyli spokojnie i szczęśliwie. W pewnym momencie jednak zaczęto nadużywać magicznej siły. Ludzie walczyli ze sobą, a ci którzy nie posiadali nadprzyrodzonych talentów, stali się nienawistni i nieufni, za wszystko obwiniając czary. Nastał czas Obławy. Okrutny król Saran z zemsty postanowił zniszczyć wszelkie przejawy magii. W dniu, w którym z nieznanych powodów magowie nie mogli korzystać ze swoich zdolności, władca wysłał swoje wojska z rozkazem zabicia wszystkich, bezbronnych w tym momencie dorosłych czarowników. Od tego czasu magia zniknęła z krainy Oriszy. Wiara w bogów została zakazana i skutecznie usunięta z życia ludzi, a dzieci zabitych magów zaczęto prześladować, wykorzystywać, a czasem i zabijać ot tak, dla przykładu. Właściwa historia zaczyna się jedenaście lat później.

Na wstępie poznajemy jedną z głównych bohaterek, Zelie. Dziewczyna jest ibawitką, czyli kimś kto zostałby magiem, gdyby świat rządził się starymi prawami. W trakcie Obławy Zel miała sześć lat i była świadkiem brutalnego morderstwa swojej matki. Od tego czasu jej życie wypełnione jest traumatycznymi wspomnieniami, strachem, niepewnością i niepokojem o jutro. Z całego serca nienawidzi obecnego władcy i jego czynów. Z zaciętością i sumiennością przykłada się do nauki walki, w sekrecie prowadzonej przez jedną z kobiet w osadzie. Dziewczyna cechuję się również niewyparzonym językiem, naiwnością i silnym poczuciem sprawiedliwości oraz chęcią pomocy innym. To wszystko powoduje, że niejednokrotnie pakuje się w kłopoty. W najpoważniejsze tarapaty wpada w chwili, gdy jej ścieżki przecinają się z księżniczką Oriszy.

Amari, córka Sarana, większość swojego życia spędza w pałacowych komnatach. Marzy o podróżowaniu i poznawaniu świata. Mimo wpajanego jej od dzieciństwa strachu przed magią i pogardy dla ibawitów, dziewczyna przyjaźni się z jedną białowłosą służącą -Bintą. Uważa ją wręcz za najlepszą przyjaciółkę. Nie potrafi do końca zrozumieć otaczającej jej polityki nienawiści. Doświadczyła surowości i brutalności ojca na własnej skórze, ale przyjmuje wszelkie jego zapewnienia i twierdzenia, że wszystko to służy ochronie rodziny królewskiej jak i samej Oriszy przed niewysłowionym złem jakim jest magia. Jednakże, pewnego dnia Amari zostaje świadkiem okrucieństwem króla, którego nie może mu wybaczyć. Pod wpływem emocji robi bardzo niebezpieczną rzecz, po czym ucieka z pałacu. W trakcie ucieczki wpada na Zelie i prosi ją o pomoc.

Tak zaczyna się wspólna przygoda dwóch bohaterek ze skrajnych światów. Czy nienawiść z jednej strony, a strach z drugiej mają szansę przekształcić się we współpracę i przyjaźń? Gdy tylko ibawitka orientuje się komu udzieliła wsparcia, nie może sobie wybaczyć i jak najszybciej ma ochotę pozbyć się balastu w postaci księżniczki. Jednak Amari wyciąga skradziony artefakt i mówi, że podobno może on przywrócić magię. Zel po dotknięciu przedmiotu czuje jak coś niesamowitego zaczyna krążyć w jej żyłach. Starając się stłamsić rosnącą nadzieję, wspólnie z bratem postanawiają zabrać uciekinierkę do wioskowej starszej Mamy Agby. Jeszcze nie wiedzą, że ich czyny faktycznie są wstanie zmienić historię Oriszy. Ich śladem natomiast wyrusza następca tronu Inan, zdeterminowany by udowodnić ojcu swą siłę i przydatność, sprowadzając siostrę z powrotem do domu, a przede wszystkim zapobiegając powtórnym narodzinom magii.

Muszę przyznać, że historia porwała mnie od samego początku. Przede wszystkim jej unikalne tło czerpiące z mitologii afrykańskiej. Jestem fanką powieści z wykorzystanie magii i fantastyki, jednak często powielane motywy z czasem zaczynają blednąć i nie wnoszą nic innowacyjnego. Tutaj za to otrzymujemy niezwykle barwną i intrygującą koncepcję klanów, połączeń z bogami i metod używania mocy. Jest to w końcu coś nowego! Pierwszoosobowa narracja też jest jednym z moich ulubionych rozwiązań, ponieważ mogę zagłębić się w umysł i serce danego bohatera. Poznać historię i świat jego oczami. Fabułę śledzimy z punktu widzenia Zelie, Amari i Inana. Wątki są nawzajem uzupełniane i opisywane z różnych stron. Nie sposób tym samym nie zżyć się z bohaterami, kibicować im lub potępiać ich czyny. Czytelnik jest jednocześnie członkiem drużyny oraz obserwatorem szerszego kontekstu.

Ogromną niespodzianką dla mnie było to, że powieść została napisana w stylu epickiej fantastyki pokroju „Smoczej Lancy” czy „Władcy Pierścieni”. Mamy tu uformowaną drużynę, z niedoświadczonymi młodymi bohaterami, w rękach których znajdują się losy ich świata. Sama podróż, zdobywanie ekwipunku, odnajdywanie artefaktów, wszystko jest poprowadzone w uwielbianych przeze mnie kanonach. I nawet jeśli może się to czasem wydawać naiwne i nierealistyczne, to „Dzieci krwi i kości” wyrównują to naprawdę brutalną i nieprzyjazną rzeczywistością, w której zdrada, tortury i morderstwa są na porządku dziennym. Bohaterowie mają wady i zalety, a ich postępowanie ma swoje konsekwencje, często opłakane w skutkach. Te wszystkie elementy sprawiają, że opisywana historia jest naprawdę realistyczna i wzbudza wiele skrajnych emocji.

Akcja powieści pędzi niczym rozpędzony bullet-train, z nielicznymi przystankami. Ten zabieg w moim odczuciu ma dwa skutki. Pierwszy, zostajemy porwani przez wir wydarzeń i nie możemy oderwać się od książki. Drugi natomiast jest taki, że wplecione wątki miłosne, w moim odczuciu były zbyt naiwne i bardzo odbiegały poziomem od reszty motywów. Mam w tym miejscu również, lekki żal co do postaci Inana, bo rozumiem, że bohater może być rozdarty pomiędzy stronami, naiwny, głupi, nieświadomy, ale to co wyrabia ten książę, momentami przekracza moje granice tolerancji. Tym bardziej, że przez większość czasu był on niesamowicie ciekawą i intrygującą osobą. To tak jakby dwóch bohaterów upakować do jednego. Dla mnie to najmniej spójna postać, jednakże w życiu czasem tak bywa, że najpierw kogoś kochamy, by następnego dnia chcieć go zabić własnymi rękami, lub odwrotnie.

Podsumowując „Dzieci krwi i kości” to naprawdę kawał dobrej fantastyki i opowieści o ludziach. Magia jest tu bonusem i prowodyrem części zachowań. Jednak opisany świat jest niezwykłym lustrzanym odbiciem naszej własnej historii. Bogactwo uczuć, piękno przyjaźni i poczucia sprawiedliwości wymieszane z tragicznymi przejściami, brutalnością, znęcaniem się i wykorzystywaniem siły. Wszystko to znamy. Autorka niezwykle pięknym stylem opisuje tę równocześnie niepokojącą i baśniową historię. Zakończenie pierwszej części było co najmniej zaskakujące i obiecujące interesującą część dalszą. Nie mogę doczekać się kolejnych tomów, by poznać przyszłość Oriszy. Jedno jest pewne, nie będzie ona już taka sama.

Jesteście ciekawi jak młodzi bohaterowie sprostają powierzonemu zadaniu? Dlaczego Inan pojawia się w snach Zelie? Czy prostoduszna księżniczka przeżyje w nieprzyjaznym świecie pełnym niebezpieczeństw? A przede wszystkim czy magia wróci do Oriszy, czy może zniknie z niej już na zawsze? Przeczytajcie historię dzieci krwi i kości, a znajdziecie odpowiedzi nie tylko na te pytania.

Ocena: 5-/6

Laures

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu DOLNOŚLĄSKIE (PUBLICAT)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s