Opublikowany w Martycja

Zabójcza biel – Robert Galbraith


Ile to ja musiałam czekać na kolejną część jednej z moich ulubionych serii o prywatnym detektywie?! Dwa lata! Jednak kiedy dorwałam nowy tom w moje dłonie, to troszkę zrozumiałam czas oczekiwania, gdyż czwarta część ma o około 170 stron więcej od swojej poprzedniczki. Więcej zrozumienia bym miała dla autora, gdyby „Zabójcza biel” miała 750, a nie 650 stron 😛

Fabuła

Minął rok od ślubu Robin i Matthew. W tym czasie Robin z asystentki awansowała na wspólniczkę Cormorana, agencja zatrudniła dodatkowo dwóch detektywów, gdyż spraw oraz pieniędzy zaczęło w końcu przybywać, a Strike zaczął spotykać się z tancerką burleski oraz zaopatrzył się w samochód.

Do biura detektywów zgłasza się bezdomny chłopak – Billie, który ewidentnie wykazuje zaburzenia psychiczne. Młody mężczyzna twierdzi, iż w dzieciństwie był świadkiem morderstwa i chce w końcu poznać okoliczności zbrodni, gdyż wspomnienia mieszają mu w głowie. Gdy Cormoran chce poznać więcej szczegółów, Billie wystraszony ucieka. Pomimo dziwnego zachowania chłopaka, Strike postanawia dowiedzieć się, o czyje ewentualne morderstwo chodzi, a żeby tego dokonać, musi dowiedzieć się kim jest Billie…

Parę dni później, znany polityk – Jasper Chiswel – minister kultury, proponuje Cormoranowi dobrze płatną pracę. Otóż pan Chiswel jest szantażowany przez Gerrainta Winna, który jest mężem minister sportu. W związku z tym detektyw ma znaleźć coś na pana Winna, aby jego można było również zaszantażować. Jednak to nie wszystko, oprócz Winna, któremu zależy na ustąpieniu ze stanowiska ministra kultury, szantażystą jest również Jimmy Knight – przywódca Partii Prawdziwych Socjalistów, który protestuje przeciwko Londyńskiej Olimpiadzie 2012. Po długiej rozmowie polityka z detektywem, Strike w końcu zgadza się przyjąć zlecenie, zwłaszcza iż sprawa wydaje się mieć związek z Billim…

Tak oto rozpoczyna się powieść detektywistyczno – polityczna, która zabiera nas nie tylko w mroczne zaułki Londynu, ale również do samego serca Parlamentu.

Moim zdaniem

Chyba Pani Rowling Pan Galbraith czytał moje recenzje poprzednich części, a może to czysty przypadek, ale w czwartym tomie jest zdecydowanie więcej Robin! Hell YEAH! 😀 Jest to największy plus książki, przynajmniej dla mnie, bo jeśli komuś dziewczyna do gustu nie przypadła, to powieść może się nie spodobać. Jeśli, tak jak ja, polubiliście Pannę Panią Robin, to więcej stron i akcji z bohaterką sprawi, że lepiej będzie wam się książkę czytać. Co prawda kobieta nadal potrafi czasami irytować swoim zachowaniem (kto normalny chajta się z kretynem, który ma w dupie Twoje zdanie, Twoją osobowość, Twoją prywatność, a do tego jest zazdrosny, tępy i ograniczony?!), na szczęście coraz więcej nabiera odwagi, siły i samozaparcia. W tej części Robin Ellacott Cunliffe zostaje wciągnięta w intrygę polityczną przez co, przez większość historii występuje jako Venetia Hall – chrześnica ministra kultury, która odbywa praktyki w parlamencie. Co prawda, Robin co jakiś czas ma ostre napady paniki, które skrzętnie ukrywa przed swoim wspólnikiem, ale jak wiadomo, wszystko w końcu wychodzi na jaw 😉

Żeby nie było, Cormoran nie został zepchnięty na boczny tor, co to, to nie, w końcu seria jest wręcz tytułowana jego nazwiskiem. Strike w tej części będzie nadal mieć problemy ze sztuczną nogą, a konkretnie z kikutem, bo oczywiście jak zwykle praca będzie dla niego ważniejsza niż zdrowie. Jednak coś się zmienia. Tym razem detektyw posiada samochód i to taki dostosowany do jego niepełnosprawności, choć jak wiadomo, nie wszędzie można autem kogoś śledzić. W jego życiu prywatnym pojawia się tancerka burleski, która szczerze pokochała weterana wojennego, jednak czy aby ze wzajemnością? Cóż, zostawiam to innym do interpretacji 😛

A co ze związkiem Cormoran – Robin? Oboje próbują nawiązać nić porozumienia, którą mieli jeszcze przed ślubem Robin z Matthew. Przed ślubem byli przyjaciółmi, partnerami i dobrze rozumiejącymi się detektywami, a po ślubie wszystko się popsuło. Bo kiedy do przyjaźni pomiędzy kobietą, a mężczyzną zaczyna wkraczać uczucie, to sprawy zaczynają się komplikować. Niby mieli „moment” podczas wesela Ellacott – Cunliffe, jednak jakoś tak przeszli od tego „momentu” do życia codziennego, a potem jeszcze Strike znalazł sobie nową dziewczynę, bo Robin postanowiła jednak się chajtnąć, a po miesiącu miodowym utkwiła w małżeństwie, przez co Strike nie miał wyboru, jak po prostu zabić klin klinem, a potem… no dobra, nie będę was już zamęczać tą dramą, może skupię się teraz na wątku detektywistycznym, który jest przecież główną osią fabularną, a nie poboczną, jak w przypadku związku dwojga ludzi 😉

Tym razem śledztwo nie rozpoczyna się od samobójstwa, zabójstwa, czy odciętej nogi. Tym razem mamy zwykłą sprawę szukania haków na przeciwnika politycznego. Na początku trochę wieje nudą, ale bądźmy szczerzy, nawet poprzednie części pomimo mocnego początku były później nużące, by z czasem swoją monotonią zainteresować na tyle, że chciało się czytać więcej, poznawać nowe fakty, poszlaki i informacje wraz z bohaterami, choć potrafiło zająć to kilkadziesiąt stron. Czwarta część jest obszerniejsza, ale posiada też więcej wątków, bo oprócz politycznego szantażu i szukania haków na szantażystów, mamy również tajemniczą zbrodnię z przeszłości młodego chłopaka z zaburzeniami psychicznymi. Poza tym, autorka autor pokazał również w swojej powieści cienie ultralewicowych partii socjalistycznych, które w teorii powinny być dobre dla ludzi, a jak jest, każdy inteligenty człowiek wie – nieważne czy partia jest prawicowa, czy lewicowa, konserwatywna, czy liberalna,demokratyczna, czy republikańska. Zawsze znajdą się ludzie o przesadnych poglądach, którzy wykorzystują naiwność słabszych. Robert Galbraith pokazał, że osoba z założenia pozytywna może być negatywną, a osoba z założenia negatywna – pozytywną. Sam Winston Churchill mówił o sobie „konserwatywny liberał” i jest w tym naprawdę dużo racjonalnego myślenia. Sama uważałam się kiedyś za osobę o lewicowych poglądach, dopóki podczas rozmów politycznych ze znajomymi, ci zaczęli mi się pytać, czy jestem w końcu za lewicą, czy prawicą, bo z tego co mówię, to plasuję się gdzieś pośrodku. Cóż, tak to jest, jak się jest za karą śmierci dla ludzi za krzywdzenie zwierząt, ale z drugiej strony nie widzę problemu w adopcji dzieci przez pary homoseksualne 😉 I znów zeszłam z tematu…

Wracając do „Zabójczej bieli”. Akcja rozgrywa się w 2012 roku w czasie Olimpiady w Londynie, co za tym idzie, możemy dowiedzieć się, jak Londyńczycy odnosili się do międzynarodowych mistrzostw sportowych. Jak się okazuje, nawet wydarzenie sportowe ma swoich przeciwników, pomimo ogólnej euforii w mediach i na ulicy. Autor jak zawsze wprowadza czytelników do barów, ciemnych zakamarków Londynu, czy pokazuje życie przeciętnych Londyńczyków klasy średniej. Tym razem Pani Rowling Pan Galbraith zabiera nas również do wiejskiej posiadłości i dostarcza co nieco informacji o hodowli koni, a nawet zahacza o coś, co jeszcze niedawno pomimo złej opinii publicznej, było zgodne z prawem. Fajnie, że autor zawsze dorzuci jakiś historyczny, czy polityczny smaczek, dzięki temu historia wydaje się być bardziej prawdziwa. Zwłaszcza, jak czyta się o pewnych wydarzeniach, które miały miejsce kilka lat temu. Jak zawsze cały proces śledztwa detektywistycznego jest żmudny, czasem nudny, często trudny, a zwroty akcji następują rzadko. Jeśli szukacie fajerwerków, pościgów, częstych trupów, hektolitrów krwi, to tego tu nie znajdziecie. I tak, mamy morderstwo, a nawet dwa, jednak są one tylko kolejnym etapem powieści jak znalezienie ważnego dowodu, czy poszlaki. Nawet zakończenie, pomimo trzymania w napięciu, nie jest spektakularne, tylko jest raczej spokojnym rozwiązaniem sprawy z nutą grozy i lekko zabawnym komentarzem, który ma za zadnie rozładować atmosferę, a nie sprawić, aby czytelnik śmiał się do rozpuku. Polecam wszystkim fanom J. K. Rowling i Roberta Galbraitha 😉

Ocena: 5+/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s