Opublikowany w Martycja

Marvel. Superbohaterki – Lorraine Cink, Alice X. Zhang


Fajnie, że komiksy i filmy rysunkowe o superbohaterach mają teraz swój czas. Niby kiedyś też były popularne, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Odkąd twórcy filmów marvelowskich przenieśli na duży ekran przygody ulubionych bohaterów z dzieciństwa, świat oszalał na punkcie Iron Mana, Kapitana Ameryki, czy Spider-mana. No właśnie, ale przecież to wszystko mężczyźni, ale co z kobietami?! Niby mamy Czarną Wdowę, czy Kapitan Marvel, ale czy tylko one zostały stworzone przez Marvel? Na szczęście jest ich więcej. A książka skupia się na 65 z nich.

Wydanie i zawartość

Książka liczy sobie nieco ponad 140 stron. Całość została wydana na papierze kredowym, co za tym idzie, na kartkach nie widać odcisków palców. Wszystkie strony są kolorowe, tekst zdobią przepiękne ilustracje Alice X. Zhang – amerykańskiej ilustratorki azjatyckiego pochodzenia, która znana jest ze swojej twórczości od 2010 roku, a jej talent można podziwiać w komiksach o „Doktorze Who”. Czcionka w książce jest według mnie za drobna, jednak jakość papieru sprawia, że czyta się dobrze, bo światło nie odbija się na stronach. Okładka jest twarda, kolorowa i również matowa. Całość prezentuje się naprawdę dobrze, ale nie ma co się dziwić. Egmont dba o czytelników 😉

Na początku mamy spis treści, a następnie przedmowę autorki. Pani Lorraine Cink napisała nam co nieco, na temat swojej książki, o powodach jej napisania oraz o jej uwielbieniu uniwersum Marvela, zwłaszcza kobiecych postaci. Następnie przechodzimy do sześćdziesięciu pięciu superbohaterek Marvela. Co ważniejsze bohaterki mają poświęcone po kilka stron. Te mniej znane, aczkolwiek nadal ważne, zostały upchnięte na jednej – dwóch. Na końcu znajduje się podsumowanie w formie portretów każdej z superbohaterek.

Moim zdaniem

Książka jest idealnym prezentem, wyborem, a nawet „masthawem” dla każdej początkującej, czy średnio-zaawansowanej fanki marvelowskich kobiet. Miłośniczki ze sporą wiedzą mogą potraktować książkę jako „gadżet” do kolekcji bardziej obszernych publikacji. Dla mnie, jest to sympatyczne wydanie, które cieszy me oko pod względem graficznym, ale powoduje lekki zgrzyt zębów od co niektórych określeń jak „proposy”, czy „pewka”. Sorry droga autorko oraz drodzy tłumacze, ale gdy dorośli na siłę próbują używać młodzieżowego języka, to jest to nienaturalne, a czasem wręcz irytujące 😛

(Ja natomiast doczepię się do feminizowania na siłę niektórych określeń, jak „naukowczyni”, czy „detektywka”. dop. Raven)

Pod względem graficznym, nie mam zastrzeżeń, bo ilustracje są naprawdę ładne, dobrze odwzorowują komiksowe postacie, a efekt rozmycia wręcz podkreśla jak bardzo super są bohaterki 😉 Co do tekstów, to podczas czytania, ma się wrażenie, jakby ktoś nam coś opowiadał, jakąś niecodzienną, interesującą historię o konkretnej superbohaterce, jakby matka/ciotka/babka snuły historie na dobranoc swoim pociechom. Nie wiem, czy to efekt zamierzony, czy to wyszło przypadkiem, czy też ja to tak interpretuję, ale podoba mi się ten styl. Przy każdym opisie postaci, mamy ramkę z informacjami zbiorczymi: imię i nazwisko, pseudonim, umiejętności, supermoce, grupy, bazy oraz mentorki i przyjaciółki. Oprócz 65 bohaterek, w książce zostali również opisani zwierzęcy towarzysze, choć nie są płci żeńskiej. Dziwne, w końcu to książka o kobietach, więc jak już autorka wzięła się z opisy zwierzaczków, to powinna skupić się tylko na tych o płci żeńskiej 😉

Jest jedna rzecz, do której muszę się przyczepić. Otóż w „Marvel – superbohaterki” zabrakło mutantek! Nie ma nikogo z X-men, a przecież pełno jest tam silnych kobiet i to dosłownie! Gdzie Rogue? Storm? Jean Grey? Może chodzi o fakt, że w filmach mutanci, to zupełnie inne uniwersum? W końcu Wanda, alias Scarlet Witch w filmach „Avangers” nie jest mutantką, czy kosmitką, tylko ofiarą eksperymentów genetycznych, a tak naprawdę powinna być mutantką i córką Magneto. Do tego mamy np. Meduzę z Inhumans, czy Quake z „Agents of SHIELD”, ale nie ma Susan Storm z „Fantastycznej Czwórki”? W sumie, to zabrakło również Elektry oraz Jessici Jones, którą uwielbiam. Może fakt, że przeklina, pije na umór i traktuje seks jak używkę sprawia, że nie nadaje się na superbohaterkę? 😛

Jestem fanką Marvela od podstawówki, tylko wtedy jeszcze nie wiedziałam co to Marvel. Po prostu lubiłam Spider-mana, Fantastyczną Czwórkę, Iron Mana, czy Silver Surfera. Hulka już mniej, aczkolwiek gdy w kilku odcinkach pojawiła się She-Hulk, to zaczęło mnie do serialu rysunkowego bardziej ciągnąć. Jednak moją wielką miłością zostali „X-meni”, a konkretniej Rogue i Gambit. Boshe, jak ja przeżywałam ich pocałunek. Normalnie skakałam po kanapie z radości 😀 Z czasem, gdy na ekrany kin wszedł film aktorski „X-men” polubiłam Wolverina (Polubiłaś?! Ty miałaś na jego punkcie jobla! I chyba nadal masz, zwłaszcza gdy widzisz gołą klatę Hugh Jackmana! Dop. Raven), który w przeciwieństwie do rysunkowej wersji, był przystojniejszy i ten jego głos i spojrzenie! Odkąd pamiętam preferowałam bohaterki od bohaterów, może dlatego wolałam X-men od Spider-mana, czy Iron Mana, gdzie postaci kobiecych było mniej. Chociaż w sumie, to bardzo polubiłam Mary Jane Watson (do tej pory nie mogę wybaczyć twórcom filmowej wersji Kirsten Dunst, która postać Mary spłyciła i sprowadziła do roli mimozy) oraz Black Cat (choć samej Felici Hardy nie znosiłam). Z kolei w Iron-manie nie było żadnej interesującej kobiety, bo Pepper była mało wyrazista (niby została z czasem Iron Woman, jednak osobiście nie przypadła mi do gustu). Poza tym, rysunkowy Tony był taki jakiś nudny. Dopiero w filmie aktorskim z Robertem Downeyem Jr. polubiłam Iron Mana za jego charyzmę, dowcipność i inteligencję (jaka ściema! Przecież ty się ślinisz na jego widok i ciągle zachwycasz się jego oczami, klatą i głosem, ech.. Dop. Raven). Dopiero w filmach polubiłam Pepper Pots i miałam nadzieję, że będzie mieć dziecko z Tonym, a nie z kimś innym, jak to było w rysunkowej wersji.

O kurczę, strasznie zeszłam z tematu, ale to u mnie norma! Nie ma to jak dobra dygresja od czasu do czasu 😉 „Marvel. Superbohaterki” polecam tak naprawdę każdej młodej osobie, bez względu na płeć. Nie sądzę, aby spodobała się psychofanom Marvela, czy starym wyjadaczom, gdyż wydanie jest zbyt dziewczyńskie jak na mój dorosły gust 😛 Mam nadzieję, że Lorreine Cink wyda podobną książkę, ale o mutantkach i mam nadzieję, że zilustruje ją Alice X. Zhang, a jak już coś takiego zostanie wydane, to liczę na to, że Egmont zajmie się dystrybucją w Polsce 🙂

Ocena: 5-/6

Martycja

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu EGMONT

2 myśli na temat “Marvel. Superbohaterki – Lorraine Cink, Alice X. Zhang

  1. „W końcu Wanda, alias Scarlet Witch w filmach „Avangers” nie jest mutantką, czy kosmitką, tylko ofiarą eksperymentów genetycznych, a tak naprawdę powinna być mutantką i córką Magneto.”

    Wielka „fanka Marvela od podstawówki”, ale nie wie, że Wanda już dawno nie jest mutantką i córką Magneto.

    „Iron-manie”, „X-men”, „Spider-mana”

    Pseudonimów/nazw postaci też zapisać poprawie nie potrafi (podpowiedzi Iron Manie, X-Men, Spider-Mana)

    ” Pepper była mało wyrazista (niby została z czasem Iron Woman, jednak osobiście nie przypadła mi do gustu)”

    Kolejny popis fanki. Nie Iron Woman tylko Rescue

    Resztę tekstu przemilczę, generalnie jest on na poziomie podstawówki, nie ma co się szczegółowo rozwodzić.

    1. I to mnie odróżnia od „psychofanów” 😉 A co do poziomu podstawówki, to dziękuje za komplement 🙂 Właśnie o takie wrażenie mi chodziło, bo chyba tylko psychofanka zrobiłaby poważny elaborat na temat młodzieżowej książki przeznaczonej dla dzieciaków z podstawówki 😀
      P.S Wanda nie jest już córką Magneto?! Kurcze, a kiedy byłam w liceum, to jeszcze była. Mam nadzieję, że Ciotka May nadal jest ciotką Petera, a nie wujkiem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s