Opublikowany w Martycja

Odkrycie sukuba – Richelle Mead


„Wszystko co dobre szybko się kończy”, chyba że robisz tak jak ja – delektujesz się jak najdłużej, nawet jeśli oznacza to rozpuszczone lody, zeschnięte ciasto, zimną herbatę, czy czytanie książki sześć lat po premierze 😉 Niestety, kolejna dobra seria za mną i kolejna depresja przede mną, ale co zrobić, gdy przejmujesz się losem fikcyjnych postaci? 😛

Fabuła

Okres około świąteczny. Georgina w galerii handlowej w przebraniu elfa, sadza dzieciaki na kolanach świętego Mikołaja. Tak teraz wygląda jej praca odkąd złożyła rezygnację ze stanowiska kierowniczego w księgarni Emerald City Books ze względu na swoją byłą współpracownicę – Janice, która jeszcze do niedawna planowała ślub z Sethem, ale po wyjściu na jaw wielkiej, tragicznej miłości Georginy i Setha, Janice zerwała z pisarzem, a ten zaraz wrócił do sukuba.

Jednak praca nie jest taka zła, zwłaszcza że jest sezonowa. Szkoda tylko, że tęskni za Dougiem, który był jej ludzkim przyjacielem, ale odkąd Georgina zdradziła jego siostrę Janice – facet śmiertelnie się na sukuba obraził.

Na domiar złego, w piekielnej pracy również czekają Georginę zmiany i to dość poważne, a nawet dalekobieżne. Otóż za kilka tygodni ma zostać na stałe przeniesiona do Las Vegas. Co to oznacza dla jej związku z Sethem? Niby co za problem, żeby pisarz przeniósł się do innego stanu z sukubem prawda? Cóż, a co jeśli okaże się, że bratowa jest umierająca? Czy cała ta sytuacja i te dziwne zbiegi okoliczności nie mają czasem czegoś wspólnego z faktem, że Seth wymówił przez sen imię Letha?

Moim zdaniem

Książkę przeczytałam już jakiś czas temu, a konkretnie, to w 2018, a jeszcze konkretniej to w święta, a dokładnie to w dniach 25-30 grudnia 😛

Tak, dopiero teraz zabrałam się za recenzję, choć minęło już kilka miesięcy. No cóż, miałam inne, ważniejsze (czyt. pilniejsze, bo terminy) teksty do napisania i dopiero teraz będąc po załatwieniu wszystkich zaległości, mogłam na spokojnie usiąść do napisania pozytywnej recenzji ostatniej części jednej z moich ulubionych serii 🙂

Finał serii uważam za naprawdę udany. Wszystkie wątki zostały dopięte, wszystkie tajemnice w końcu wyszły na jaw, a samo zakończenie jest po prostu urocze, więc ewentualna kontynuacja nie jest potrzebna, chyba że jakaś nowelka o dalszych losach co niektórych postaci drugoplanowych. Fabuła jest jak zawsze lekka, zabawna, miejscami smutna, czasem tajemnicza, a i akcji nie brakuje. Są nawet sceny erotyczne, ale jak mogłoby ich nie być? 😉

Praktycznie od czwartej części podejrzewałam zakończenie. Z kolei największą tajemnicę odkryłam już w przedostatniej. Pomimo to, autorka i tak mnie zaskoczyła jednym z wątków. Nie mogę napisać, co to takiego, ale chodzi o Setha. Tego to ja się naprawdę nie spodziewałam i aż jestem ciekawa, czy autorka od samego początku to planowała, czy też pomysł przyszedł później i idealnie wpasował się w pewne wątki poprzednich części. Oprócz tego jednego zaskoczenia, to nie było już nic, czego bym nie przewidziała i powiem wam, że ta przewidywalność w ogóle nie przeszkadza. Pani Mead ma coś w swoim stylu pisania, co sprawia, że każdy banał, czy każda klisza nie drażni, wręcz się ich oczekuje i przyjmuje z otwartymi ramionami, a to trzeba umieć! Ile jest książek, gdzie utarte schematy drażnią? Ile jest fabuł, które przewidywalnością nudzą? Ile wątków, które są potrzebne jak łysemu grzebień? No właśnie! A u Richelle Mead wszystko to pasuje i podczas czytania gęba się cieszy 😀

Co do bohaterów, to w „Odkryciu Sukuba” pojawiają się ci co zawsze, czyli Jerome, Hugh, Carter, Roman, Cody i Peter. Powraca również inkub Bastien, który także dostał transfer do Las Vegas. Z nowych postaci mamy Iana – młodszego brata Setha oraz Margaret – ich matkę, Luisa – arcydemona w Las Vegas i Phoebe – sukuba z Vegas. Doug pojawia się tylko w jednej scenie, tak samo Maddie. Poza tym, zjawia się jeszcze jedna postać, ale nie powiem kto oraz co takiego sprawi, ale będzie to bardzo istotne dla głównej bohaterki. No właśnie, co do Goerginy, to sukub nic a nic się nie zmieniła. Nadal jest neurotyczką, nadal kocha Setha, nadal posiada dwa koty, a Roman nadal jest jej współlokatorem. Wyglądu nie zmieniła, charakteru również, więc wiadomo czego można się po dziewczynie spodziewać. Za to Seth ma problem, gdyż przez chorobę szwagierki, bije się z myślami co do przeprowadzki do Vegas. Poza tym, jego sposób myślenia zmienia się o 180 stopni po bardzo ważnym odkryciu, ale nic więcej nie powiem, bo lepiej samemu się przekonać, co się może zdarzyć z facetem, który odkrywa, że…

Serię kończy epilog, który rozgrywa się kilka miesięcy po wydarzeniach w książce. A te dodatkowe kilka stron ocieka lukrem z odrobią lukrecji 😉 Miałam łzy w oczach nie tylko z powodu pięknego zakończenia historii, ale również dlatego, że to już był po prostu koniec. Koniec prawie dekady z sukubem i jej melancholią. I co z tego, że jest jeszcze mnóstwo fajnych serii, które pewnie również będę opłakiwać, ale do Georginy mam sentyment, gdyż zaczęłam ją czytać w momencie moich początków pisania recenzji na forum. Ja przecież do pierwszej części recenzję napisałam w 2011 roku, czyli osiem lat temu! Normalnie mam ochotę powiedzieć „So, what I’m supposed to do with my life now?!”

Ocena: 6/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s