Opublikowany w Pomyluna

Alyssa i obłęd – A. G. Howard


Mówi się o klątwie drugiego tomu. Ja też wiele razy wspominałam o tym zjawisku przy okazji czytania powieści wielotomowych. Niemal zawsze trafiałam na serie, w których ta druga część jest tą gorszą od pierwszej. Rozpoczęcie jakiejś serii jest zwykle ciekawsze, bo jest wprowadzeniem w wykreowany świat, w historie bohaterów oraz nakreśla ogólną linię chronologiczną w kierunku, w którym będzie zmierzać każdy kolejny tom. W tym momencie na scenę wkracza kontynuacja, która okazuje się zapychaczem i mało znaczącym rozwojem wydarzeń. Ogólnie drugie tomy to zło wcielone. Ja jednak trafiłam niemal na perełkę, bo okazuje się, że dobry pomysł może przełamać klątwę.

Bardzo dobrze nawiązało mi się do klątwy, gdyż główna bohaterka serii „Alyssa z Innej Krainy” A. G. Howard, tytułowa Alyssa przez długi czas myślała, że nad jej rodziną ciąży jakaś klątwa. W pierwszym tomie „Alyssa i czary”, będącym hołdem dla Lewisa Carolla, autora „Alicji w Krainie Czarów”, poznaliśmy Alyssę, nastolatkę, której matka od wielu lat przebywa w zakładzie psychiatrycznym. Przysłowie brzmi, że „Jaka matka, taka córka” i tutaj to się sprawdza, gdyż Alyssa ciągle słyszała w głowie rośliny i owady, jak gdyby do niej mówiły. Jako prapraprawnuczka Alicji Lidell i ona musiała trafić do Krainy Czarów i stoczyć walkę w Czerwona Królową. Sielanka nie trwa jednak długo.

W drugim tomie, „Alyssa i obłęd”, mija rok od wydarzeń dziejących się w Krainie Czarów, kiedy Alyssa uratowała krainę i jej mieszkańców. Pozornie. Pewnego dnia, na tydzień przed końcem szkoły i balem z tej okazji, do głównej bohaterki odzywa się mieszkaniec magicznego świata, Morpheus, mężczyzna, który swego czasu uczył Alyssę wszystkiego, co mogło jej się przydać w walce z Czerwoną Królową. Przybywa on z wiadomością, jakoby Kraina Czarów znajdowała się w niebezpieczeństwie i trzeba szybko ją ratować. Dziewczyna, która zdążyła już poukładać sobie życie nie chce nawet o tym słyszeć, jednak, kiedy magiczne stworzenia zaczynają przenikać do ludzkiego świata, musi zmienić zdanie.

Jak już wspomniałam, „Alyssa i obłęd” to swego rodzaju perełka dla mnie, bo jest jedną z niewielu książek, które udowadniają, że klątwę jednak można przełamać. Autorka tym razem postawiła na historię z naszego świata, do którego sukcesywnie wkraczają coraz mroczniejsze i bardziej przerażające istoty. Już na wstępnie to dowodzi tego, że nie jest się bezpiecznym nawet u siebie, we własnym świecie, a Kraina Czarów ma swoje sposoby by się ujawniać. Nie ma tym razem czasu na nudę, bo ciągle coś się dzieje, Alyssa jak nie ratuje nielubianej koleżanki to stara się rozdzielić dwóch konkurujących o jej względy chłopaków. Całość jest potężną dawką emocji, której się szczerze nie spodziewałam.

Pierwszy tom oceniłam jako całość bardzo pozytywnie i chciałam dać szansę kontynuacji. Mroczny świat Krainy Czarów przypominający wizję Tima Burtona nie jest czymś, co zna się z oryginalnej historii o Alicji, a mimo tego autorka potrafiła wpleść w to wszystko magię i życie, a przede wszystkim świetny pomysł. Bohaterowie są naprawdę świetnie wykreowani, choć na pierwszy plan wysuwają się Alyssa, Morpheus oraz Jeb. Co do tego drugiego… bardzo, ale to bardzo podoba mi się relacja, jaką ma z Alyssą, to jak z nią rozmawia, jak stara się jej pomóc, choć zarzeka się, że nie, absolutnie. Przede wszystkim wierzy w nią i stara się tę wiarę w niej rozbudzić. Po pierwszym tomie utwierdziłam się w przekonaniu, że Morpheus jest najlepszą, najbardziej dopracowaną postacią w obydwu tomach, nad którą autorka pochyliła się najbardziej. Alyssa jest w niektórych momentach irytująca i dziecinna, jej decyzje często wywoływały u mnie unoszenie brwi, bo nie były to czasem decyzje racjonalne, zaś Jeb… nie powinnam być chyba stronnicza, ale za nic nie podoba mi się jego postać. Dla mnie nie ma tej takiej męskiej ikry. Zapewnia co prawda poczucie bezpieczeństwa i przystani, w której zawsze można zacumować, odpocząć i przemyśleć wszystkie aspekty życia, jednak mam wrażenie, że nie tego do końca oczekuje Alyssa, będąc przecież obłąkaną przez swoją magię.

W pierwszym tomie, kiedy poznajemy Alyssę, nie wiemy właściwie nic o niej, jej przeszłości, jej rodzicach. W drugim zaś… tajemnice, kłamstwa i intrygi w dużej mierze kierowane przez pewną ćmę, mnożą się i mnożą, a prawda, którą Alyssa odkrywa, ta dotycząca jej rodziców zszokowała nie tylko ją, lecz także i mnie. Ogromny potencjał, jaki miała ta powieść, został wykorzystany na 200%, a teraz nie mogę doczekać się finałowego tomu, który rozwieje moją ciekawość dotyczącą pewnej wizji, jaką zobaczyła Alyssa.

Każdą klątwę można złamać i dla mnie „Alyssa i obłęd” jest tego dowodem. Nie sądziłam, że mogę się tak wciągnąć w tę historię, lecz stało się całkowicie coś przeciwnego i cieszę się z tego. Choć głównym powodem jest świetna postać Morpheusa, dla którego warto przeczytać obydwa tomy. Czy polecam? Raczej tak, choć może nie wszystkim, bo jak wiadomo są gusta i guścik, toteż wierni fani „Alicji w Krainie Czarów” mogą nie do końca być przekonani nową wizją tego baśniowego świata. Ci zaś, którzy nie boją się mrocznych istot i niebezpiecznych przygód znajdą z pewnością coś dla siebie.

Ocena -5/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu UROBOROS za egzemplarz książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s