Opublikowany w Pomyluna

Królestwo Popiołów część 1 i 2 – Sarah J. Maas


Nadszedł ten moment! Zakończyłam historię, którą rozpoczęłam kilka lat temu. Seria książek, które od lat cieszą się ogromną popularnością, i która na zawsze zakorzeniła się w popkulturze. Seria, o której mowa rozpoczęła się tytułem „Szklany tron”, a dziś będę mieć dla Was recenzję ostatniego, 6 tomu, czyli „Królestwa popiołów”.

Nie będę jakoś szczegółowo wnikała w samą fabułę. Osoby, które czytały poprzednie tomy wiedzą, że Aelin, główna bohaterka i zbawczyni świata jest więziona przez Meave, poddawana torturom i iluzjom mrocznej królowej. Rowan, jej wielka miłość jest na etapie szukania towarzyszki i prób uwolnienia jej. Pozostali bohaterowie są rozdzieleni i wykonują najróżniejsze, czasem bardzo niebezpieczne tajne misje. Wszystko to sprowadza się do wielkiego finału, pełnego patosu i niezłego plot twistu, jeśli chodzi o rolę Aelin w tym całym burdelu.

Zabierałam się za ostatni tom bardzo, bardzo długo. Z jednej strony nie chciałam, by to wszystko się zakończyło, gdyż serię zaczęłam cztery lata temu. I choć nie jestem tak do końca jej zagorzałą fanką, to bardzo lubię wykreowany i dopieszczony szczegółami świat, klimat, magię, intrygi, antagonistów, protagonistów i wiele innych aspektów. Co więc w tej serii mi się nie podoba? Rozwlekła na kilka tomów historia. Oto główny zarzut. Zdaję sobie świetnie sprawę z tego, że skomplikowana wojna, pościgi czy wprowadzanie nowych postaci trochę zajmuje, lecz znam osoby, które zrezygnowały z czytania kolejnych tomów ze względu na ich objętość. Drugim zarzutem może być zbyt wielka ilość bohaterów, ogromna wręcz. Kiedy rozpoczynałam czytanie po długim czasie przerwy, bardzo dużo czasu zajęło mi przypomnienie sobie, kto jest kim, i w jakich koligacjach jest z resztą bohaterów.

Nie będę opisywać wszystkich bohaterów, bo mogłaby powstać z tego osobna książka. Wszystkich jednak łączy wiele wspólnych cech. Wojna o wolny świat, pokusy i walki z samym sobą, własnym ciałem i umysłem. Przemiany, jakie w nich zachodzą, wątpliwości, które ogarniają ich serca. Strach, który zaczyna nimi władać. Zarówno Aelin jak i Dorian czy też Manon… widać ich przemiany, poglądy, które się zmieniają. Niektóre postaci, jak na przykład Rowan są dla mnie totalną abstrakcją i równie dobrze mogłoby ich nie być, bo w ogóle do mnie nie przemówili swoim zachowaniem, postępowaniem czy uczuciami. Jedne losy śledziłam chętniej, inne mniej. Oceniać będę „Królestwo popiołów” jako jedną książkę, gdyż właściwie jest jedną książką liczącą sobie ponad tysiąc trzysta stron, i wiecie co? Gdyby wywalić kilka mało ważnych i niepotrzebnych wątków, gdyby parę scen skrócić lub i w ogóle nie zamieszczać to myślę, że ostatni tom zamknąłby się może w tych ośmiuset stronach.

Żeby nie było. Kilka scen naprawdę wgniotło mnie w fotel, łóżko czy nawet podłogę, w zależności od tego gdzie czytałam. Chwilami przeżywałam wojnę i bitwy wraz z bohaterami i kilka scen sprawiło, że serce szybciej mi zabiło, chciałam wiedzieć co dalej już, zaraz, natychmiast, a do tego miały tyle patosu w sobie, tyle wzniosłości i wręcz przesadzenia z doniosłością danego segmentu, że wizyta u dentysty już zarezerwowana, ale podobało mi się! I gdyby wyrzucić zbędne sceny niemające zbyt wielkiej ważności w dalszych wydarzeniach, ta książka miałaby 7/6.

Moim zdaniem seria „Szklany tron” jest podobną serią do Harrego Pottera, gdzie czytelnicy dorastają wraz z bohaterami, nabierają odpowiedzialności za swe czyny, stają się jedynymi obrońcami świata. Harry dorósł, dorosła także Aelin, by stawić czoło wrogom i stać się królową, o jakiej wielu śniło. Wiadome jest jednak, że do serii J. K. Rowling daleko, choć i ona nie jest bez wad (teraz po wielu latach od przeczytania je widzę), ale „Królestwo popiołów” to wręcz idealne zakończenie dobrej serii, pełne zwrotów akcji, niesamowitego poświęcenia i wielu dobrych momentów. Siła walki, nadzieja na wolność i lepszy świat towarzyszyły Aelin oraz nam, Czytelnikom od początku, nawet kiedy nie wiedzieliśmy jeszcze, że jest zaginioną księżniczką. Jestem ogromnie ciekawa przeniesienia serii pani Maas na ekrany kin czy telewizorów. Choć obawiam się, że niedopasowani aktorzy mogliby zepsuć cały odbiór i nawet niesamowite efekty specjalne nie obroniłyby takiego dzieła.

Czy polecam? „Królestwo popiołów” fanom i miłośnikom serii będzie się bardzo podobać, z pewnością będzie to dla nich idealne zakończenie i choć mnie czegoś w całym tomie zabrakło (już bez rozgraniczania na 1 czy 2 część), to uważam, że jest to zakończenie dobre, spójne… pozostawiające pewną furtkę autorce do powrotu do Erilei. Myślę jednak, że nie powinna tego ciągnąć dalej. Dla mnie jest fajną serią, ale nie wybitną, do głębszego zapamiętania. Można przeczytać, polubić lub znienawidzić i właściwie tyle.

Ocena 4/6

Pomyluna

Dziękuję Wydawnictwu UROBOROS za egzemplarze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s