Opublikowany w Anate

Księga M – Peng Shepard


Światem nie wstrząsnęła wojna. Nie było inwazji z kosmosu.
Wody nie wystąpiły z brzegów, a rzeki nie spłynęły krwią.
Hemu Joshi po prostu stracił cień. A z nim wspomnienia. Indie. Brazylia. Boston. Apokalipsa zaczyna się subtelnie: wraz z utratą cienia łatwiej się zapomina.
Nie tylko o kluczach na kuchennym blacie, ale też o tym, że ogień parzy, a człowiek żeby przeżyć, musi jeść.
Ory i Maxine świętują ślub przyjaciół, gdy klęska Zapomnienia uderza w Boston. W opuszczonym hotelu gdzieś w Wirginii znajdują azyl do czasu, aż i Max traci cień. Wiedząc, że z każdym utraconym wspomnieniem stanowi coraz większe zagrożenie dla Ory’ego, Max znika.
Zrozpaczony, podąża tropem żony. Po drodze musi zmierzyć się z niebezpiecznym światem, w którym prawo przestało obowiązywać. Ci którzy utracili cień zmierzają w jednym kierunku: na Południe, gdzie mają nadzieję znaleźć ratunek.
Czy Oriemu uda się ją odnaleźć Max zanim jej pamięć zniknie całkowicie?

APOKALIPSA!

Ci, co mnie znają wiedzą, że gatunek zwany postapokaliptycznym jest moim gatunkiem ulubionym ever forever. Była katastrofa, nie ważne jaka, ważne jak ludzie radzą sobie po jej wybuchu. Książki takie jak Łabędzi śpiew, Mgła, Metro 2033, Droga, Młody świat czy Gone właśnie ten temat poruszają. Nie mówiąc już o niezliczonych filmach czy serialach. Jak sobie poradzić, gdy świat stanął na głowie, a wszystko co znaliśmy do tej pory można uznać za nieważne? Co robić, gdy znane nam prawa przestają obowiązywać? Ludzie stają się zombie, przyroda zmienia się w nienadającą się do życia, zmutowane potwory łaknące ludzkiej krwi, wypełzają na powierzchnie ze swych czeluści – z takimi problemami muszą borykać się bohaterowie książek postapokaliptycznych. Co zrobić by przeżyć, jak zorganizować nowe życie i czy jest szansa na powrót do normalności?

Jest krew, łzy i męka. Utrata bliskich, lęk przed nowopoznanymi osobami i ciągła walka o życie. Co mogłoby być lepszego?

Ory i Max, Max i Ory. Nierozłączna para. Początkowo, sensację jaką jest brak cienia u jednej osoby na świecie, biorą za wyjątkowo interesującą zagadkę medyczno-przyrodniczą. No bo jak to tak, chłopak nie ma cienia? Takie to trochę dziwne, trochę śmieszne. Nie bardzo wiadomo co o tym sądzić. Lecz, po niedługim czasie, okazuje się, że wraz ze zniknięciem cienia zaczynają znikać wspomnienia. Zaczyna się robić coraz bardziej dziwnie, a niecodzienne zjawisko zatacza coraz większe kręgi. Zaczęło się od pojedynczych osób w dalekich krajach, a tymczasem w ciągu kilkunastu dni „zaraza” dotarła i do nich. Zostają odcięci od świata będąc na przyjęciu weselnym w hotelu. Telefony milkną, tak jak telewizja czy radio. Ze strzępów informacji jakie udaje im się uzyskać, dowiadują się przerażających rzeczy. Osoby zwane bezcienistymi nabierają przerażającej mocy. Jeżeli zapomną o czymś istotnym, to w tym samym momencie, staje się to prawdziwe. Jeżeli np. ktoś zapomni o tym, że jelenie nie mają skrzydeł, natychmiast zaczynają pojawiać się jelenie ze skrzydłami. Z początku wydaje się to zabawne, ale z biegiem czasu „chore” osoby zapominają coraz więcej i więcej. Nie pamiętają jak się nazywają, czy potrafią czytać, pisać. Potrafią zapomnieć, że towarzyszący im ludzie to ich przyjaciele i że oni sami również należą do ludzkiej rasy.

W międzyczasie naukowiec doktor Zadeh próbuje zapobiec nadciągającej katastrofie i znaleźć „lekarstwo” na najdziwniejszą przypadłość z jaką miał styczność. Pomaga mu pacjent ze zdiagnozowaną amnezją wsteczną, chcący by nazywać go Amnezjakiem. Ten mężczyzna, zupełnie nic nie pamięta ze swoich przeżytych czterdziestu lat. Obudził się po śpiączce spowodowanej wypadkiem samochodowym i zaczął życie na nowo. Czy to, że nie posiada wspomnień, które mógłby stracić sprawi, że będzie kluczem do zagadki ze znikającym cieniem?

Po jakimś czasie od pamiętnego wesela, Max i Ory zostają sami w hotelu. Zaczyna brakować żywności i podstawowych produktów, a wypady do miasta stają się niebezpieczne. I kiedy bohaterowie myślą, że gorzej nie będzie, Max traci swój cień. Zaczyna się wyścig z czasem. Ory postanawia ostatni raz zrobić wypad na miasto w celu uzupełnienia zapasów. W tym czasie Max ma zostać w hotelu i starać się pamiętać, że sama ma nigdzie nie wychodzić. Pomóc ma jej w tym dyktafon, na którym Ory nagrywa polecenia i rzeczy do zapamiętania. Niestety, nic nie idzie zgodnie z planem. Max postanawia opuścić Ory’ego dopóki jeszcze wszystko pamięta. Nie wie, jak szybko zacznie zapominać, nie wie co się stanie gdy zapomni ukochanego. Postanawia ruszyć przed siebie. W międzyczasie dowiaduje się o Tym, Który Gromadzi. Dziwnej osobistości, do której ciągną pozostali przy życiu ludzie. Zrządzeniem losu Max rusza w jego kierunku. Ory oszalały z rozpaczy, skupia się na odnalezieniu swojej żony. Czas wyruszyć w drogę.

Książka podzielona jest na rozdziały, którymi narratorami są Ory,

Ten Który Gromadzi, Mahnaz Ahmadi i Max która nagrywa swoje przemyślenia/wspomnienia na dyktafon. Mahnaz nazywana Naz to dziewczyna, uczestniczka olimpiady w łucznictwie. Jak pozostała z cieniem resztka ludzkości ma zamiar przeżyć. Ambitna i zdecydowana dołącza do grupy ocalałych i rusza na wojnę z bezcienistymi. Czy w na szybko zorganizowanym wojsku chodzi tylko o walkę, czy o coś więcej? Każdy ma coś do stracenia i każdy o coś walczy.

Kim jest tytułowy M? Nie zdradzę wam, bo mi wielką przyjemność dostarczyło zdradzające ten sekret zakończenie. Książka jest fenomenalna. Akcja goni, że nie ma kiedy wziąć oddechu. Bohaterowie napisani są fantastycznie. Zawzięta Naz, zagubiona Max czy rozdarty Ory – wszystkim im chce się kibicować. Ten, Który Gromadzi również zaskakuje, ale o nim nic wolę nie pisać żeby przypadkiem nie zaspoilerować co ciekawszych wątków.

Bohaterowie na swej drodze spotykają przedziwne osobistości. Ludzi zagubionych tak samo jak oni, jedni jeszcze posiadają cień, inni już są pod władzą Zapomnienia. Nie wiadomo komu ufać. Nie wiadomo w co wierzyć. Ta powieść wbija w fotel. Ukazuję ponadczasową prawdę o której zapominamy: jak ważna jest pamięć sama w sobie. O nas, o tym kim jesteśmy, ale też jacy jesteśmy, gdzie żyjemy. O wszystkim co nas otacza. Historia opowiada o tym, jak łatwo zapominamy o czymś, co uznajemy za pewnik jak np. taki, zwykły cień. Towarzyszy nam od momentu narodzin przez całe życie. A co by było, gdybyśmy go nagle stracili, a z nim wszystko to, kim jesteśmy? Jest okazja by się nad tym zastanowić, a przy okazji ucieszyć fantastyczną lekturą.

Ocena 6+/6

Anate

Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu BURDA Media Polska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s