Opublikowany w MariDa

Rok dobrych myśli. Kalendarz 2020 – Beata Pawlikowska


Kalendarz to coś, co zostało stworzone, by pomagać ludziom ogarnąć życie. By wiedzieli, kiedy zbliża się wiosna, kiedy zorganizować prezenty na święta i kiedy kupić kwiaty, by druga połówka nie obraziła się na całe życie. Powstały również, by móc w nich zapisywać notatki – zapracowani doceniają tę opcję najbardziej. Warto wiedzieć, kiedy, i z kim się umówiło. Zwłaszcza, jeśli ów spotkanie jest strategiczne.

Beata Pawlikowska poszła o krok dalej. „Rok dobrych myśli” to kalendarz na 2020 rok. Myślę, że jego autorka doskonale ujęła, o co w nim chodzi – pozwolę sobie zatem na cytat.

365 dni i 365 pozytywnych myśli, które pomogą ci spojrzeć na siebie, ludzi, świat i życie w nowy, optymistyczny, pełen radości sposób.”

Gdy po raz pierwszy spojrzałam na ten kalendarz, mordka mi się uśmiechnęła. Ujrzałam w nim książeczkę dla dziecka. Na przodzie widnieje kolorowy żółwik, rybki i coś jeszcze, co interpretować można dowolnie. A sama oprawa jest jakby lekko napuchnięta i reaguje na każdy dotyk. Od samego patrzenia ma się pozytywne myśli. Ale gdy zajrzy się do środka…magia kolorów trwa. Każdy miesiąc ma inny kolor w górnym rogu, a także motyw u dołu. Jest również wstążeczka, umożliwiająca zaznaczenie aktualnego dnia…. lub cokolwiek innego, co tam sobie wymyślicie. Oprócz wymienionego, w środku znajdziemy również kilka przepisów i miejsce na luźne notatki (ostatnie strony).

Ale najważniejsze jest miejsce, w którym można notować – jest go sporo przy każdym dniu. Nie ma godzin, są tylko linijki do zapełnienia. I jest również myśl na każdy dzień. Przejrzałam je z grubsza i odnoszą się do Beaty Pawlikowskiej. Znajdziemy jej przemyślenia czy postanowienia, ale wszystko w pozytywnym kontekście. I wiecie co? Być może coś w tym jest. Nie wiem, jak wyjdzie w praktyce, ale jeśli każdego dnia ktoś będzie mówił mi coś wartościowego, być może faktycznie moje myślenie będzie się zmieniać. Zapewne będą dni, kiedy nawet worek pieniędzy nie będzie cieszył, ale na pewno będzie wiele takich, przy których będzie można usiąść i pomyśleć. Jest zatem prawdopodobne, że wiele z wpisów autorki wręcz wpłyną na moje życie. Zmienią je na lepsze – pod wieloma względami.

Gdy patrzę na całość, mam takie poczucie, że następny rok będzie lepszy. Pamiętam, jak żegnałam 2018, witając jednocześnie 2019. Zawsze w takich chwilach ma się pozytywne myśli, które często szybko ulatują. Głównie przez postanowienia, które w magiczny sposób nie doczekują szczęśliwego zakończenia. Brzmi znajomo, prawda? Ale do tej pory moje kalendarze wyglądały, jakby nie miały życia – pełne szarości i bieli. Jakbym patrzyła na dom w stanie surowym. Można zajrzeć, ale tylko na tyle, ile jest konieczne. I nieszczególnie ma się na to ochotę. W przypadku propozycji Beaty Pawlikowskiej, jest spora szansa, że będę zaglądać do kalendarza częściej, i zapewne będę również rozmyślać o jej słowach. Będzie to taki codzienny, niezobowiązujący dialog.

Czy coś bym w nim zmieniła? Można by coś dodać, ale czy wtedy nie zrobiłoby się tłoczno? Kalendarz stałby się takim śmietnikiem, gdzie jest wszystko, a w efekcie nic. Myślę, że to, co jest, w zupełności wystarczy. Nie warto zaśmiecać stron, a także myśli. Beata Pawlikowska skupiła się na czymś niewielkim, co dać może bardzo dużo. Wystarczy tylko z tego odpowiednio skorzystać i czerpać radość. A sam kalendarz polecam. Przyjemny dla oka, niewielki, ale przede wszystkim pozytywnie zakręcony!

Ocena 5/6

MariDa

Za kalendarz do recenzji dziękuję wydawnictwu EDIPRESSE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s