Opublikowany w Martycja

Żerca – Katarzyna Berenika Miszczuk


To chyba jakiś ewenement, a może się starzeję, ale po skończeniu drugiego tomu serii, po prostu chwyciłam po kolejny – trzeci! Nawet nie zrobiłam sobie przerwy na czytanie komiksów. No cóż, tym razem stwierdziłam, że fajnie by było przeczytać sobie o „Dożynkach” w miesiącu „Święta Plonów” 😉 Taki mały sentyment do śledzenia fabuły zgodnie z miesiącami. Kiedyś tak czytałam serię „Pamiętnik księżniczki”, tylko że tam chodziło o dni, a nie miesiące 😉

Fabuła

Minęło nieco ponad miesiąc od śmierci Mszczuja. W Bielinach ludzie już zapomnieli o pożarze z Nocy Kupały i zaczęli przygotowania do Święta Plonów. Jaga i Gosia nadal jednak nie mogą pozbyć się żałoby po śmierci męża szeptuchy, więc codziennie łykają antydepresanty, bo czasem melisa, to za mało. Mieszko nadal nie wrócił, choć obiecał, że wróci. Najwidoczniej pochowanie Ote zajmuje więcej niż kilka dni, dlatego Gosława zaczyna powili godzić się z rozstaniem i postanawia skupić się na pracy.

Co prawda Mieszko daje o sobie zapomnieć, jednak nie Swarożyc. Ten postanawia ukazywać się co jakiś czas, aby przypomnieć o obietnicy, która została wypalona na szyi głównej bohaterki. Dodatkowo dziewczyna zaczyna śnić koszmary o śmierci, przeplatane z wizjami przeszłości Mieszka. A żeby nie było zbyt nudno, to zaczynają znikać okoliczne boginki i demony. Min. nikt nie potrafi powiedzieć, gdzie właściwie podział się Sławek…

Skoro minął już ponad miesiąc od śmierci starego żercy, starszyzna postanawia powołać nowego, młodego żercę z miasta. Do Bielin przybywa przystojny Witek, nieco starszy od Gosławy. Czyżby pojawiło się nowe bożyszcze mieszkanek wsi?

Młoda uczennica szpetuchy na pewno nie będzie się nudzić tego lata 😉

Moim zdaniem

Powieść rozpoczyna się spokojnie, tak ja i poprzednie, od rozterek głównej bohaterki, od narzekań głównej bohaterki, od pracy głównej bohaterki i od spacerów głównej bohaterki. Autorka postanowiła pozbyć się na jakiś czas obiektu westchnień Gosławy, aby ta mogła w spokoju pomyśleć nad własnym życiem – czy muszę tęsknić za Mieszkiem? Czego może chcieć ode mnie Swarożyc? Kim chcę być? Lekarką, czy szpetuchą? Czy wystarczająco mocno zaszczepiłam się przeciwko chorobom odkleszczowym? Dziewczyna ma dopiero 25 lat, a problemy 35cio latki 😛

Gosia po kolejnej traumie znów troszeczkę dorasta, ba, nawet zaczyna poważnie zastanawiać się nad pozostaniem w Bielinach! Co na to jej matka? Cóż, jej mama woli ją z powrotem w Warszawie. Co na to Jaga? Cóż, Jarogniewie wszystko jedno, byle by było bez bogów wtrącających się w życie ludzi. Lekka zmiana w psychice protagonistki jest dla mnie na plus, bo wydarzenia ostatnich miesięcy odciskają swoje piętno na jej psychice, a to przecież takie naturalne, takie prawdziwe, takie… słowiańskie 😉

W tej części, Pani Miszczuk wprowadza nowego bohatera – młody, przystojny, mądry, wysportowany (ale nie wielce umięśniony) i pomocny, a do tego potencjalny, przyszły mąż którejś z Bielińskich cór – żeeeercaaaa Witek! <tłum szaleje> Facet wydaje się na początku nieśmiały, ale to tylko pozory, gdyż okazuje się śmiały, a nawet bezczelny, z nutką wścibskości, ale takie uroczej wścibskości 😛 Czy go polubiłam? Hmm… ciężko powiedzieć. Dla mnie był on taki jakiś nijaki. Oczywiście totalne przeciwieństwo Mieszka, choć pod pewnymi względami bardzo do niego podobny. I nie, nie chodzi mi tylko o gust w stosunku do kobiet. Raczej pod względem testosteronu i macho zachowań przy samicy, tzn. kobiecie. Jako żerca nawet się sprawdza, ale kto by się nie sprawdzał po Mszczuju, który ciągle pił i mało co żercowego robił przez ostatnie kilka lat. Wracając do Witka, to oczywiście wpadnie w oko każdej matce, która ma córkę na wydaniu, więc młody żerca z głodu nie umrze 😉

W tej części, jak zawsze nie zabraknie słowiańskich bogów, boginek, czy demonów. Gosława pozna kolejnych mieszkańców Bielin, których widzieć będzie tylko ona, jako że jest widzącą. Jako czytelnicy dowiemy się co nieco o Święcie Plonów, czyli Dożynkach, zwanym również „Wieńce”, czyli nic innego jak obrzędy dziękczynne na zakończenie żniw i prac polowych, a także równonoc jesienna. Mało tego, autorka przedstawiła słowiański wieczór panieński! Całość czytałam z bananem na twarzy, a gdy dotarłam do końca poczułam ogólny smutek. Dlaczego ja nie wpadłam na taki zarąbisty pomysł przy moim wieczorze panieńskim?! Ja miałam SPA i tyle, a co miała Bogna i jej przyjaciółki?! Leśną przygodę wraz z tańczeniem nago przy ognisku przy świetle księżyca!! Wiecie co? Mamy takie fajowe słowiańskie zwyczaje, a my musimy brać przykład z filmów amerykańskich, gdzie dziewczyny idą na jakąś balangę do pubu z męskim striptizem. NUDY!! A właśnie, przecież nie napisałam wcześniej kim jest Bogna. No więc Bogna jest młodą mieszkanką Bielin, która ma niedługo wyjść za mąż, więc prosi uczennicę szeptuchy (no tak, nie wspomniałam wcześniej, ze Jaga wyjechała sobie do SPA, tfu, na pielgrzymkę i Gosia przez 3/4 fabuły mieszka sama :P), aby ta przygotowała prawdziwe słowiańskie obrzędy związane z zamążpójściem, gdyż zachodnie rytuały są po prostu nudne, a rodzime to tradycja, las, natura i taniec i picie lipnej nalewki 😀

„Żerca” kończy się cliffhangerem i to jakim! Tak, autorka tym razem postanowiła zrobić dramatyczne zakończenie, bo wypada czasem zaskoczyć czytelników 😉 Tak, mam już kolejną część u siebie w mieszkaniu (a nie u rodziców), więc mogłabym zaraz sięgnąć po „Przesilenie”, ale ja jestem bardzo przekorna, dlatego ostatnią część serii zostawiłam sobie na październik, a teraz czytam zupełnie coś innego. Myślę, czy miałabym się do czego przyczepić. Może co najwyżej do kliszy, ale czy to coś złego? „Kwiat Paproci” to lekka seria słowiańskiego fantasy, więc zabiegi w stylu „a wprowadzę tego drugiego, co by bohaterce pomieszać w głowie i sercu, a czytelnicy niech kibicują staremu albo nowemu bohaterowi” Z reguły mnie to drażni, ale tutaj jakoś nie i nie wiem, czy to styl Pani Miszczuk, czy może mój wiek sprawił, że wątek „trójkąta” był do przełknięcia. A może dzięki temu, że autorka ma poczucie humoru, bo cały ten związek Gosława – Mieszko – Witek potraktowany był z przymrużeniem oka 😉

Ocena: 5/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s