Opublikowany w Pomyluna

Royal 6. Miłość z aksamitu – Valentina Fast


Wreszcie jest! Szósty i zarazem ostatni tom serii „Royal”!Nawet nie wiecie, jaka jestem smutna pisząc tę recenzję? Ja wiem, że zdarzają się książki, które są do siebie bardzo podobne i po jednych potrafię równo jechać, zaś nad drugimi rozpływam się jak pączek w maśle. Czy jakoś tak 😉 Nie umniejsza to jednak temu, że z serią Valentiny Fast ogromnie się zżyłam i nie mogłam doczekać się kolejnych tomów.

Dziś chciałabym Was zabrać po raz ostatni do królestwa Viterry i podzielić się z Wami opinią o „Miłości z aksamitu”, a także ogólnym podsumowaniem całej serii. Tradycyjnie zwracam się teraz do osób, które w ogóle nie zaczęły czytać serii „Royal” – wyłączcie tę recenzję i wróćcie, kiedy nadrobicie lekturę.

A cała reszta… niech ładuje się na pokład!

Ci, którzy czytali piąty tom, czyli „Przysięgę ze złota” (a wierzę, że tylko tacy to teraz czytają!) wiedzą dobrze, że na królestwo Viterry został przypuszczony atak z zewnątrz. Ale że właśnie… jak to z zewnątrz? Przecież kopuła miała chronić ludzi w jej wnętrzu, podczas gdy cały świat uległ zniszczeniu i obecnie tylko w kopule istnieje jakiekolwiek życie. To właśnie będzie głównym wątkiem tego ostatniego, finalnego tomu. No i oczywiście uczucie Tatiany i jej wybranka, które po raz kolejny zostanie wystawione na wielką próbę. Ta dwójka niejedno już przeżyła, więc miałam nadzieję, że to już najwyższy czas na happy end. Co z tego wyszło? Tego oczywiście nie zdradzę.

Zrządzeniem losu Tani udaje się uciec i trafia tam, gdzie wcześniej myślała, że nigdy nie trafi. Wiecie, co mnie ujęło w tej bohaterce? To, że prezentuje się świetnie zarówno w sukni balowej jak i w kombinezonie. Nie chodzi mi wcale o to, że wedle opisu jest naprawdę piękną dziewczyną, lecz to, że potrafi piękne stroje i buty, wyszukane fryzury, sztab stylistów wokół siebie i wygodne życie zamienić na zwykłe ubranie, broń w ręku i całe pokłady determinacji i ruszyć w bój. Jest to z jednej strony niezwykle feministyczna postać, bo nie daje sobą pomiatać, chce być w centrum wydarzeń i chce walczyć za samą siebie. Nie potrafi siedzieć w miejscu.

Spytacie, a co z księciem…? Jestem lekko zawiedziona, bo kurde, myślałam, że jednak będzie go więcej! Niemniej zostaje postawiony w takiej sytuacji, że niewiele może zrobić. Kiedy już pojawia się niczym (dosłownie!) książę na białym koniu to nic tylko wzdychać z zachwytu! Do tego pojawiają się całkiem nowe, nieznane postaci, które z jednej strony namieszają a z drugiej pomogą. Każda inna i każda na swój sposób wyjątkowa.

Ale serio, wiecie, co? Valentina Fast w tym ostatnim tomie zaserwowała taką karuzelę nieprzewidywanych wydarzeń, że w jednej chwili kręcicie się w jedną stronę, a za chwilę już nawet nie wiecie, w którą wszystko się kręci. Przyjaciele, którzy okazują się wrogami i wrogowie, którzy okazują się przyjaciółmi… miłość, która wcześniej była nienawiścią i nienawiść, która zmieniła się w miłość… można tak wymieniać jeszcze wiele. Wszystkie emocje, które możecie sobie wyobrazić i wymyślić pojawiają się w tym tomie, na tych trzystu pięćdziesięciu stronach! Radość i gniew, zwycięstwo i porażka, krew i łzy a przede wszystkim szczęście i smutek. Dla mnie Valentina Fast mogłaby napisać najnudniejszą książkę na świecie a ja i tak uważałabym, że jest niezwykle ciekawa. A zakończenie… ludzie… to zakończenie jest tak cholernie nieprzewidywalne, że kiedy nastąpiła pewna scena to ja przez kolejną godzinę siedziałam i gapiłam się w ścianę i pytałam jej (ściany oczywiście): „Ale, że co? Że WHAT?!”. Nie spodziewałam się, że autorka zrobi coś takiego! A tak się, kurczę, nie robi!

Jaka jest cała seria?

Napiszę krótko, przynajmniej się postaram.

Seria „Royal” rozpoczęła się mniej więcej w połowie ubiegłego roku i od tamtej pory na bieżąco śledziłam, kiedy jest wydawany kolejny tom. Czułam za każdym razem wielką radość i ciekawość, czułam się zaintrygowana treścią, później oszołomiona tym jak potoczyły się losy poszczególnych bohaterów. Kiedy otwierałam paczkę czułam się zawsze tak, jakby ktoś podarował mi gwiazdkę z nieba i muszę się pochwalić, że mam ich już sześć! 😉 Wielu osobom może wydać się to żenującą podróbką serii „Selekcja” Kiery Cass, ale zapewniam Was – tak nie jest. To całkowicie inna pod wieloma względami seria i choć może czasem schemat jest ten sam to efekty różne. Jeśli mam być szczera to o wiele bardziej podobała mi się seria „Royal”. Lepiej się bawiłam, o wiele częściej wzruszałam i równie tyle śmiałam, a także złościłam i przeklinałam. Ostatni tom, „Miłość z aksamitu” rozwalił mnie na wiele, wiele kawałeczków, konkretnie moje biedne serduszko.

Valentina Fast stworzyła Viterrę i głównych bohaterów, a to wszystko złożyło się na fantastyczną serię guilty pleasure o dystopijnym świecie pod kopułą. Gorąco Wam polecam „Miłość z aksamitu”, gdyż jest to świetne i emocjonujące zwieńczenie całej serii. Ja już nie mogę się doczekać, kiedy wrócę do Viterry w VII tomie, który jest zapowiedziany na luty 2020 roku.

Ocena +5/6

Pomyluna

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu MEDIA RODZINA

Jedna myśl na temat “Royal 6. Miłość z aksamitu – Valentina Fast

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s