Opublikowany w Fuzja

Forma obfitości – Laura Osęka


Uwielbiam gotować sezonowo – uważam, że to najzdrowsza forma kuchni bowiem najlepiej jest korzystać ze świeżych produktów, których nie trzeba importować, poza sezonem oczywiście można posiłkować się mrożonkami, które pozwalają na zachowanie świeżości produktów przy równoczesnym zachowaniu ich właściwości, jednak ja stawiam na sezonowość.

A co za tym idzie cenię sobie książki kulinarne, które wspierają tę ideę i są uporządkowane właśnie pod względem dostępności produktów. Jedną z takich książek jest nowość na rynku, czyli „Forma obfitości”. Tytuł można interpretować w sposób dowolny, jednak pomysłem przyświecającym tej publikacji jest ukazanie ile możliwości daje forma, w domyśle – jedno naczynie – i co można w nim zmieścić by stworzyć przepyszne, pożywne i zdrowe (ale nie koniecznie jakoś super dietetyczne) posiłki w duchu zero waste – pozycja doskonała!

Autorka, Laura Osęka, wcześniej stworzyła „Miskę szczęścia”, „Forma obfitości” to jej druga książka, a ja w tym miejscu pragnę wyrazić swój ogromny smutek, że tej pierwszej jeszcze nie miałam w swojej kuchni bowiem „Forma…” okazała się wspaniałą i inspirującą przepustką do świata aromatycznych dań jednej blachy. Za wszystkie, szalenie udane, zdjęcia w książce odpowiada Jarosław Roger Berdak, i muszę przyznać, że doskonale udało mu się uchwycić magię przygotowywanych przez Laurę potraw. Autorka we wstępie wspomina, że zależało jej by tą (i poprzednią) publikacją odczarować stanie nad garami, mieszanie w nich a potem, czyszczenie… i ja od teraz na pewno częściej będę się trzymać zasady pichcenia w jednej formie, bo zakolegowałam się z nią.

Książka dzieli się na pory roku, jednak najpierw dostajemy garść przepisów podstawowych, a następnie „Wiosna” rozkwita nam botwinką, burakami, kalafiorem i szparagami, zaczarowanymi w takie formy jak: „Tęczowa blacha”, „Prosta blacha z tofu”, „Tarta z botwinką i koperkiem”. „Lato” urzeka bobem, cukinią, groszkiem cukrowym czy malinami w „Brownie z białą czekoladą”. „Jesień” przynosi kolory bakłażanów, brukselki, grzybów, gruszek i śliwek, a formy rumienią się jak „Pieczone warzywa z oscypkiem i kaszą”, „”Faszerowane papryki” oraz „Jesienne owoce z laurową nutą”. Z kolei „Zimę” rozgrzewają niebiańskie smaki kopru włoskiego, dyni, ziemniaków przemienionych w „Ziemniaki hasselback”. Oczywiście wymieniłam tu tylko garstkę sezonowych warzyw i owoców, z których korzystała autorka. W książce znajduje się aż 87 fantastycznych przepisów. Choć jest jesień, ja pokusiłam się o przepis zimowy i na pierwszy ogień przyrządziłam „Rybę w sosie teriyaki”, choć skorzystałam z własnej kompozycji warzyw – wyszła wspaniale.

„Forma obfitości” to przede wszystkim taka książka kulinarna, która inspiruje do przygotowywania swoich własnych wariacji jednej formy, więc przy 87 propozycjach dań otrzymujemy o wiele więcej, bo każdą z nich można przygotować na przynajmniej jeden inny sposób. Jestem urzeczona tym jak proste, a jednocześnie zaskakujące i efektowne są potrawy zaproponowane przez autorkę. „Forma obfitości” to po prostu cud-miód – książka, którą nie tylko warto, ale po prostu trzeba mieć, bo oprócz niewątpliwych wartości kulinarnych, niesie ze sobą również walory estetyczne.

Ocena: 6/6

Żaneta Fuzja Krawczugo

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu PUBLICAT

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s