Opublikowany w Martycja

Nekrosytuacje. Perełki z życia grabarza – Guillaume Bailly


Do książki przyciągnęła mnie reklama w mediach społecznościowych, choć jestem bardzo przekorną osobą i z reguły, gdy tego typu reklamy atakują mnie często w trakcie przeglądania internetów, nie mam zamiaru mieć nic wspólnego z danym produktem. Z książkami jest troszkę inaczej, gdy widzę ich reklamy, to z ciekawości zajrzę, poczytam o czym to, zanim przekreślę. Tym razem od razu zapragnęłam mieć swój egzemplarz, przecież czarny humor i grabarze, to musi być ciekawa mieszanka 😀

O czym to być?!

W telegraficznym skrócie jest to zbiór historii grabarza imieniem Guillaume oraz historii zasłyszanych od innych grabarzy. Pan Bailly postanowił z tych wszystkich anegdot, opowieści i relacji świadków stworzyć książkę, aby przeciętni ludzi mogli zapoznać się z pracą grabarzy, aby dowiedzieć się, że nawet ów zawód ma swoje blaski i cienie i że serial „Sześć stóp pod ziemią” nie jest prawdziwym obrazem profesji grabarza, choć ma wiele z tym wspólnego. Z książki można dowiedzieć się co nieco o przygotowywaniu zmarłych do okazania rodzinie, o warunkach, w jakich niekiedy muszą pracować grabarze, mistrzowie ceremonii pogrzebowych oraz pomocnicy, o relacjach międzyludzkich, o problemach, o wpadkach, czy o reakcji przeciętnych ludzi na wieść, jaki zawód się wykonuje. Autor udziela również wskazówek odnośnie zachowania się na pogrzebie, czy podczas konwersacji z grabarzem. Ludzie naprawdę potrafią być nietaktowni, aczkolwiek zachowanie postronnych osób, którzy nie mają pojęcia o pracy przy pochówkach, albo co gorsza wymądrzają się odnośnie rzeczy, o których pojęcia nie mają, są zmorą wszystkich przedsiębiorców pogrzebowych i mistrzów ceremonii. Co jeszcze? W książce znajdują się ramki z ciekawostkami odnośnie pochówków, cmentarzy, czy tanatopraksji (balsamowaniu zwłok), swoiste „czy wiesz, że?”. Zanim jednak zabierzecie się za czytanie „Niekrosytuacji”, warto zapoznać się z przedmową Guillaume Bailliego oraz polskiego wydawcy. Przyda się przeczytać zwłaszcza tym niezdecydowanym czytelnikom, żeby potem nie mieli pretensji, że książka jest zbyt poważna/zabawna lub mało naukowa/za bardzo naukowa 😉

Moje odczucia

Czytając książkę można było zaobserwować u mnie cztery różne reakcje: OMG!LOL! (czyli wybuch śmiechu po przeczytaniu anegdotki z czarnym humorem w roli głównej); WTF?! (klasyczne, „Co ja właściwie przeczytałam?!” Albo „Co za ludzie!”); MEH… (czyli, takie sobie, nuda, może być, ale co z tego?) oraz O, ja pier*olę…. (czyli coś na tyle strasznego lub smutnego, że aż wybałuszyłam oczy lub głośno westchnęłam). Najczęściej książkę czytałam w drodze do pracy i z pracy. Co lepsze historyjki streszczałam mężowi w czasie jazdy autem. Tak, igrałam ze śmiercią. Moja ulubiona historia to ta z pogrzebem psa, a konkretnie to kontynuacja opowieści, a już najbardziej to puenta. Popłakałam się ze śmiechu, choć w sumie, to zachowanie pań jest nawet rozczulające. Co nie zmienia faktu, że do tej pory parskam, jak sobie o tym przypomnę xD

Oczywiście były też zdarzenia, przez które miałam ciarki na plecach, bo sorry, ale być przypadkiem na pogrzebie i nie wiedzieć, że właśnie Twojego syna chowają?! Zdarza się dowiedzieć po wielu miesiącach, że dany członek rodziny nie żyje, ale ta sytuacja, to normalnie nadaje się do programu w stylu „Nie do wiary”! Autor zawarł również naprawdę przykre i smutne historie. Nie powiem, żebym uroniła łzę, ale jak sobie pomyślę, że moja mama nie chciałaby, aby mnie poinformowano o jej śmierci, aby mi głowy nie zawracać?! No kaman! Co prawda, u mnie to byłoby trudne, bo ja z mamą praktycznie codziennie rozmawiam, ale zdarzają się rodziny, które widują się tylko na święta, prawda? Albo rozmawiają ze sobą tylko na weselach i pogrzebach…

„Nekrosytuacje. Perełki z życia grabarza” jest naprawdę ciekawą pozycją wartą przeczytania. Jeśli ktoś uwielbia czarny humor, lubi filmy w stylu „Rodzina Addamsów”, seriale w stylu „Sześć stóp pod ziemią”, czy też po prostu interesuje go zawód grabarza, to książka jest dla niego pozycją obowiązkową 😀 Z kolei, jeśli ktoś ma problem z tematyką śmierci, jeśli ktoś czuje obrzydzenia na myśl o ludzkich zwłokach, a przedsiębiorca pogrzebowy wywołuje strach, to i tak powinien zapoznać się z lekturą 😉 Spójrzmy prawdzie w oczy, każdy z nas kiedyś umrze, każdy z nas na pewnym etapie życie miał lub będzie mieć do czynienia z pogrzebem, przedsiębiorstwem pogrzebowym, czy ze zmarłym członkiem rodziny. W pewnym momencie życia przychodzi śmierć i trzeba się z tym pogodzić. Warto przed śmiercią wybrać sobie sposób pochówku, czy miejsce wiecznego spoczynku. Ze mną mąż ma łatwo. Wie, że ma mnie skremować, a prochy rozsypać na księżycu 😉 Z kolei moja mama chce być spalona i rozsypana koło domu (oczywiście nie wie, że jej nie rozsypię, tylko będę trzymać w pudełku po butach pod łóżkiem :P) Mój mąż? On też chce być skremowany, a jego prochy mam trzymać w urnie na półce z jego figurkami z Aliena 😀

A wy jaki macie pomysł na życie po życiu? :>

<taradadam pstryk pstryk, taradadam pstryk pstryk, taradadam taradadam taradadam pstryk pstryk>

They’re creepy and they’re kooky
Mysterious and spooky
They’re all together ooky
The Addams family”

Ocena: 5+/6

Martycja

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu PUBLICAT

Jedna myśl na temat “Nekrosytuacje. Perełki z życia grabarza – Guillaume Bailly

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s