Opublikowany w MariDa

Wtajemniczeni. Czarna wołga. Tajemnica z przeszłości – Dorota Suwalska


Czarna wołga. Tajemnica z przeszłości” Doroty Suwalskiej to drugi tom serii „Wtajemniczeni”. Doskonale pamiętam tom pierwszy. Kilkoro znudzonych dzieciaków i niebezpieczeństwo, a wszystko ujęte w klamrę o nazwie: przygoda. Oprócz tego mnóstwo ciekawostek, które w większym lub mniejszym stopniu utkwiły w mej głowie. Czy tu będzie podobnie? Czarna wołga to kompletnie nie moje czasy, ale co nieco słyszałam. Jak to się sprawdza w książce przeznaczonej dla młodego czytelnika?

Łucja jest niezadowolona z faktu, iż zmuszona została do kolejnej przeprowadzki. Nie cieszy się tym bardziej, że w Szczecinie zaczęło jej się już układać. Ale cóż zrobić, gdy mama to tak zwana siła wyższa? Jednak Warszawa szybko okazuje się intrygować. Najpierw porządki w zagraconej piwnicy, gdzie Łucja znajduje tajemnicze pudełko, a potem spotkanie równie tajemniczego mężczyzny, który przygląda jej się, gdy ta kursuje do śmietnika – porządki we wspomnianej piwnicy. I jeszcze ona, kobieta, która siedzi na ławce i patrzy przed siebie. Równie tajemnicza, co mężczyzna i pudełko. Łucja jakby zapomina o przeprowadzce.

Po raz kolejny mam tyle myśli w głowie, że ciężko mi je poukładać i pogrupować. Uwielbiam tę serię, nie tylko za treść, ale i samo wydanie. Ale skoro najpierw widzimy wydanie, to na nim właśnie się skupię. Jest boskie! Twarda oprawa, mnóstwo koloru i jeszcze więcej ilustracji. Co prawda kreska nie do końca trafia w mój gust, ale liczy się to, że jest coś innego poza literkami. I jeszcze zdjęcia! Byłabym zapomniała. Jest ich niewiele, ale ukazują Warszawę dwudziestego wieku, tworząc świetny klimat. A sama treść? Oprócz wartkiej akcji, w wydzielonych miejscach jest mnóstwo ciekawostek. Autorka wyjaśnia między innymi takie pojęcia jak: wielka płyta, ZSRR, czy gitowcy. Edukacja jest tu zatem wartością dodaną, i przyznaję, że sama dowiedziałam się co nieco. Bardzo cenię sobie takie pozycje i chętnie po nie sięgam. Nasza Księgarnia robi to dobrze!

Jednak jest pewna rysa. Na stronie Empiku znaleźć można informację, iż książka ta przeznaczona jest dla dzieci w wieku 9-12 lat. I choć rozumiem motyw edukacji przez zabawę, to myślę, że polityka nie jest dobrym tematem dla tak młodego czytelnika. Blok wschodni, milicja obywatelska, CIA, stan wojenny… i wszystko wytłumaczone niczym w książce do historii. Sama nie wiem. Nie znam obecnego programu nauczania, ale czy to nie za wcześnie? Czy to może zaciekawić młode osoby? Ja chwilami czułam się przytłoczona nadmiarem informacji. Uwierał mnie również fakt „podróżowania” po dawnej Warszawie. Wspominanie, co gdzie było i jaką pełniło funkcję jest dla kogoś spoza stolicy zwyczajnie męczące. Wiecie… z grubsza wiadomo, co gdzie można tam znaleźć, ale żeby wędrować po konkretnej dzielnicy i to aż z uwzględnianiem ulic i konkretnych bloków? Wydaje mi się to zbyt szczegółowe i ostatecznie nic nie wnoszące. Przeczytałam, dowiedziałam się, ale za nic nie potrafiłabym powtórzyć: co i gdzie. Wszystko się wymieszało i ostatecznie pozostał mglisty obraz. I tutaj wraca pytanie: Czy to ma sens?

Automatycznie gryzła się fabuła z ciekawostkami na marginesach. Jedno było zbyt dziecinne, a drugie zbyt dorosłe. To trochę tak, jakby zwierzęta w bajce rozmawiały na poważne tematy. Mało tego, tłumaczenia od autorki pojawiały się zbyt często. Męczyło mnie ciągłe odrywanie się od akcji, by doczytać, co mieści się w ramce obok. Tu Łucja rozmawia ze znajomymi, a tu nagle info, kim był Ryszard Jerzy Kukliński. Fakt, akurat pojawił się w ich rozmowie, więc autorka czuła się zobowiązana wyjaśnić, kim był, ale na dłuższą metę to trochę irytujące. Ale czy na pewno, trzeba by o to zapytać kogoś w wieku, dla kogo książka ta jest przeznaczona. A najlepiej kilka takich osób, aby werdykt był w miarę miarodajny. Być może, gdyby czytać po rozdziale przed snem, ciekawostki te byłyby pomocne i pożądane – nie zdążyłyby zmęczyć.

Ale pomimo tej całej polityki, która dla dorastających czytelników – według mnie – jest nie na miejscu, nie dopatruję się żadnych negatywów. Polecam jednak czytać tę książkę razem z pociechą, by na bieżąco wyjaśniać, o co kiedyś chodziło. Bo mimo wszystko, książka ta ma pewną nieocenioną wartość. Polecam nawet dorosłym, bo na pewno i oni dowiedzą się czegoś ciekawego. I być może zdecydują się sięgnąć na przykład po książki z serii „Ale historia…” – również wydawnictwa Nasza Księgarnia, ale o znacznie łagodniejszym i ciekawszym przekazie.

Ocena: 5/6

MariDa

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu NASZA KSIĘGARNIA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s