Opublikowany w Martycja

Opowieści o zwierzętach, które zmieniły świat – G.L. Marvel


Lubicie zwierzęta? Kto nie lubi 😉 Chyba, że jesteście jakimiś nieczułymi draniami albo psychopatami, ale tacy raczej by recenzji nie czytali 😛 Chciałabym wam przedstawić sympatyczną książkę dla dzieci o 51 superbohaterach z krwi i kości, która może i jest dla dzieci, ale zapewniam was, że dorośli również z przyjemnością się z opowieściami zapoznają, bo przecież każdy człowiek to zwierzę, a każde zwierzę człowiekiem na szczęście nie jest 😛

Wydanie

Książka jest w twardej, matowej oprawie o kolorze turkusowym. Na okładce widnieje pyszczek psiaka o WIELKICH oczach, chyba rasa border collie. Czcionka na okładce kojarzy mi się ze starymi bajkami albo z dawnymi napisami na namiotach cyrkowych. Wydanie liczy sobie 164 strony, w pełnym kolorze na papierze w stylu bloku rysunkowego. Książka została podzielona na sześć działów. Mamy wstęp o zwierzętach w rodzinie, potem działy „zwierzęta na ratunek”, „zwierzęta w nauce”, „wyjątkowe zwierzęta”, „zwierzęce gwiazdy”, „niewiarygodne, ale czy prawdziwe?” oraz „twój ulubieniec”. Ogólnie, tak jak jest napisane na okładce, pozycja opisuje 51 zwierząt, a są to naprawdę przeróżne zwierzęta od psiaka i kociaka, poprzez ptaki, na mamutach skończywszy. Jeśli chodzi o treść, to jest według mnie wystarczająca. Opisy zwierząt i ich historii są napisane prostym językiem, choć małą i chudą czcionką. Jeśli ma ktoś problemy ze wzrokiem, to bez okularów korekcyjnych z plusem się nie obejdzie. Obrazki, jak dla mnie, mogłyby być ładniejsze. Wszystko jest narysowane, kolorowe, trochę nie trzyma proporcji, jak to w książkach dla dzieci bywa – na przykład tu są naprawdę wielkie oczy, nawet u płazińców. Już o uśmiechniętych usteczkach nie wspomnę 😛 No, ale cóż, to jest książka dla dzieci, wiadomo że zwierzęta muszą być podkoloryzowane 😉 Pomimo to, ilustracje nie przypadły mi do gustu, ale jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje. Jednym coś się podoba, innym nie. To tak jak mój mąż uważa, że jego figurki z aliena i predatora są ładne, a ja uważam, że są szkaradne…

20191107_141006

Uważam, że…

Takie książki są prawdziwym skarbem. Nie dość, że o zwierzakach, to jeszcze o superbohaterach z krwi i kości. Większość pozycji dla dzieci, które są ze zwierzaczkami w roli głównej to po prostu wymyślone opowiastki albo takie na faktach, z tym że z psiakami w roli głównej. Tutaj nie dość, że mamy naprawdę różnorodne zwierzęta, to jeszcze ich historie są autentyczne, więc dla dziecka będzie to miła odskocznia od świata fantasy 😉 Dzieciaki będą mieć do wyboru aż 51 superbohaterów, które będą mogły podziwiać, poznawać, a może nawet zainteresować na tyle, że zechcą poszukać dodatkowych informacji o konkretnym zwierzaku. Zapewne najbardziej zainteresują ich psy, małpy lub koty, ale możne jakaś dziewczynka lub jakiś chłopiec zaciekawi się na tyle płazińcem, małżem lub dziobakiem, że postanowi zostać zoologiem/biologiem morskim/mammologiem? 🙂

Co więcej, rodzice na pewno też się czegoś z tej książki dowiedzą/nauczą. Ja sama sporo się dowiedziałam, na przykład o tym, że dzięki koniom mamy szczepionkę na błonicę, albo że sklonowana owca Dolly doczekała się potomstwa, a świnia wprowadziła demokrację w Europie. Co mnie jednak naprawdę zaskoczyło, to to, że jednorożce nie istnieją! Serio? I może gryfy też nie istnieją?!

Myślę, że książkę powinni poznawać razem dzieci i dorośli, bo całkiem możliwe, że obie grupy wiekowe mogą się czegoś nauczyć zwłaszcza dyskutując o poznanych autentycznych historiach zwierząt. W czasach, gdy gro pseudomyśliwych chwali się w mediach społecznościowych, jak to polują, zabijają, czy znęcają się nad zwierzętami i to nie tylko na tych żyjących na wolności, ale również na tych udomowionych, to „Opowieści o zwierzętach, które zmieniły świat” są nam bardziej potrzebne niż mogłoby się nam wydawać. Młodzi ludzie mają to do siebie, że nie rozumieją, że ciągnięcie psa/kota za ogon robi mu krzywdę, czy rzucenie kamieniami w konia/krowę/kozę również robi również krzywdę. Dla nich to jest zabawa, a gdy dorosły nie reaguje, to młody człowiek myśli, że to w porządku. Empatia w społeczeństwie jest bardzo potrzebna i powinno się o niej mówić i ją wpajać już od najmłodszych lat, żeby potem nie było, że ktoś przejedzie psa/kota/lisa/jeża i stwierdzi, że to nic złego, w końcu „to tylko głupie zwierzę”, a tak naprawdę owe zwierzęta są inteligentniejsze od człowieka – kierowcy, czy też człowieka – oprawcy. Książka od wydawnictwa Znak Emotikon pokazuje, że krzywdząc zwierzęta, krzywdzimy nas samych, gdyż ludzie, to przecież też zwierzęta, czasami myślę, że mało inteligentne zwierzęta…

20191107_141050

Jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałam wcześniej wspomnieć. Wydawnictwo Znak zachęca młodzież do podzielenia się opowieściami o zwierzakach w roli głównej, zwłaszcza o tych ulubionych. Można napisać do wydawnictwa lub wysłać rysunek, gdyż jest szansa na publikację w kolejnej książce o superbohaterskich zwierzakach – naprawdę super pomysł! Sama bym coś fajnego napisała o moim kocie, z tym że nie wiem, czy patrzenie w pełnym skupieniu na palący się toster jest takie bohaterskie…

Ocena: 5/6

Martycja

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu ZNAK EMOTIKON

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s