Opublikowany w Anate

Był sobie pies 2 – W. Bruce Cameron


Cameronie ty pieronie 😀

W. Bruce Cameron zawładnął moim sercem już dawno. W zadziwiający sposób potrafi połączyć obyczajową opowieść ze światem zwierząt. Druga część fenomenalnej powieści Był sobie pies opowiada dalsze losy Bailey’a który myślał, że jego misja dobiegła końca. Ethan zmarł, a Koleżka był przy nim do końca. Teraz jest pewny, że odejdzie w spokoju tam, gdzie idą grzeczne pieski po śmierci. Jednakże poznaje Clarity, wnuczkę Ethana i Hannah i już wie, że jego misja jeszcze się nie skończyła.

„Poszedłem za nią do sypialni, którą dzieliła z Emily. Rzuciła się na łóżko, a ja wskoczyłem do niej i mnie objęła. Poczułem, jak jej smutek nieco się ulatnia. Zmniejszanie go było jednym z moich najważniejszych zadań.”

Clarity pochodzi z trudnego domu. Jej mama nie do końca ogarnia sens bycia rodzicem i częściej szkodzi niż pomaga, a ojca ogólnie nie widać nie słychać. CJ musi sobie radzić sama i odbija jej się to na psychice i samopoczuciu. Wtedy z pomocą przychodzi Koleżka, a raczej tym razem jest to Molly uroczy mieszaniec podobny do pudla. Dziewczyny od razu łapią kontakt i obdarzają się wielkim uczuciem. Molly stara się jak może, by pomóc swojej pani w trudnych chwilach i wie, że Ethan byłby dumny, wiedząc, że jego wnuczka jest w dobrych łapkach. Los niestety bywa okrutny, i Molly ginie. Misja jest nie dokończona, więc psina kolejną przygodę rozpoczyna w malutkim ciele yorka o imieniu Max. Tylko jak w tym wielkim mieście odnaleźć ukochana Clarity? Doskonale wiemy, że ten psiak nie zamierza się poddać.

Książka Był sobie pies 2 jest równie dobra jak część pierwsza. Może nawet trochę lepsza? Czyta ją się fenomenalnie. Psia perspektywa, tak prosta i jasna w swej prostocie nadaje jej piękną głębię. Powieść łapie za serce, wyciska łzy, ale i daje pewien rodzaj otuchy. Czyta się ją błyskawicznie i ciężko się od niej oderwać. Język i styl autora jest przyjemny i można powiedzieć prosty, choć nie lubię używać tego słowa. Po prostu czyta się tą powieść świetnie.

Poruszane są w niej ciekawe tematy, jak np. to że można wyuczyć psa, który ma do tego predyspozycje, do wyczuwania chorób w organizmie człowieka. Pokazany jest, w dużym skrócie, cały proces nauki i ćwiczenia nowych umiejętności. W poprzedniej książce Bailey w trakcie swoich licznych odrodzeń pamięta nowo nauczone „sztuczki” i wykorzystuje je w swoim życiu. Bardzo podoba mi się ten wątek, że to całe odradzanie się ciągle i ciągle nie jest na darmo.

Na wyjątkowe docenienie zasługuje wpleciony watek sterylizacji czworonogów. Autor przypomina przy każdym kolejnym wcieleniu psa jak ważne jest by zapobiegać niepotrzebnemu rozmnażaniu zwierząt właśnie poprzez zabieg sterylizacji. Patrząc z perspektywy Koleżki, operacja ta wcale nie zaburza psiego stylu życia i jest dla niego wręcz niezauważalna. To bardzo ważne i warto to podkreślać, że sterylizacja niczego nie odbiera zwierzętom, a wręcz daje im dłuższe, spokojniejsze i zdrowsze życie.

A zakończenie? Zakończenie jest przepiękne i cudowne. Wyjątkowo umiejętnie łączy wszystkie wątki i zamyka wszystkie sprawy zawierając wszystko z tego jak i poprzedniego tomu. Trudno to wyjaśnić. To trzeba samemu przeczytać do czego serdecznie zachęcam.

Anate

Ocena 6++/6

Za książkę do recenzji dziękujemy serwisowi https://www.jakkupowac.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s