Opublikowany w Mary

W domu Robaka – George R.R. Martin


Pana Martina nikomu przedstawiać nie trzeba. Myślę, że nawet osoby nie interesujące się literaturą fantastyczną kojarzą to nazwisko i znają działo życia tego twórcy jakim jest Pieśń Lodu i Ognia. Sama pokusiłam się na te książkę będąc pewną, że napotkam w niej znane mi intrygi oraz politykę.

Zawiodłam się. Do cna. Do granic. Książka jest raczej dłuższym opowiadaniem i tak naprawdę gdyby zakleić nazwisko autora obstawiałabym, że autorem jest Glukhovsky! A, że takie klimaty również uwielbiam to… zawód został mocno osłodzony i lekturę mimo przeciwności losu ukończyłam w przeciągu dwóch dni.

Dom Robaka to bardzo mroczne miejsce znajdujące się w niekończących się podziemnych tunelach w którym mieszka lud yaga-la-hai – dzieci robaka. Czczą oni rozkład i Białego Robaka, który na koniec przychodzi po wszystkich. Z roku na rok jest ich coraz mniej, słońce nad tunelami dogasa, coraz trudniej zdobyć żywność. Wybierają również z najwyższego rodu osobę, która pełni rolę przywódcy robaka i chirurdzy odcinają jej pokolei wszystkie kończyny by po pewnym czasie połączyła się z Białym Robakiem w rozkładzie. W niższych tunelach mieszkają straszne potwory zwane jękolami. Miają 6 kończyn, są białe i nie posiadają oczu. Stanowią też główne źródło mięsa dla dzieci robaka, ale coraz mniej osób potrafi wrócić z polowania w ciemnych tunelach w całości. W trakcie maskarady, którą urządzano co jakiś pojawia się Dostarczyciel mięsa – osoba, która jest do ludu yaga-la-hai. Jest dużo brzydszy z wyglądu i nie zachowywuje się tak jak nakazywała tego etykieta. Jest szanowany, bo przynosi jękole. Mimo wielu wad jego bezczelne zachowanie zachwyca kobiety, które z nim współżyją. Obraża to jednak kilku uczestników biesiady i postanawiają się go pozbyć w najbliższym czasie w dużo głębszych tunelach… Tak zaczyna się historia w której oprócz wyprawy przez ten mroczny świat odkrywamy bliżej historię jego powstania oraz poznajemy prawdziwe oblicze Dostarczyciela Mięsa. Przemierzamy więc korytarze pełne strachu i ciemności.

Opowieść ma drugie dno. Poznajemy fragmentarycznie dość okrutną religię, która tłumaczy życie w dość ponurym świecie dajac nadzieje na ukojenie po śmierci. Odkrywamy jednak, że religia została stworzona przez przodków yaga-la-hai, a najwięksi wrogowie-potwory, są być może mniej potworni od Dzieci Robaka. Głównemu bohaterowi Annelynowi świat wywraca się do góry nogami odciskając na jego życiu ogromne piętno. Zwiedzając z nim tunele wczuwamy się w jego położenie i zagubienie. Wędrówka zdaje się nie mieć końca ani szans na szczęśliwe zakończenie.

Książka króta, ładnie wydana w twardej oprawie na dobrej jakości papierze. Czyta się naprawdę szybko. Trudno jest mi skierować jakiekolwiek słowa krytyki. W końcu Martin jest jednym z naważniejszych twórców światowej fantastyki i cieszę się, że teraz już nie będę go kojarzyla wyłącznie z Grą o Tron.

Polecam.

Ocena: 5/6

Mary

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu ZYSK i S-ka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s