Opublikowany w Irrompible

Balladyna – zbiór opowiadań


W żadnym wypadku nie można mnie zaliczyć do grona osób uważających, że: „Słowacki wielkim poetą był”, ale mimo to mam do jego osoby pewien sentyment. Pewnie dlatego, gdy zobaczyłam w wydawniczych zapowiedziach zbiór opowiadań zatytułowany „Balladyna” wiedziałam, że bez względu na wszystko muszę go przeczytać. Czy było warty? Ile w „Balladynie” jest „Balladyny”?

Przeczytałam w swoim życiu już kilka, jeśli nie kilkanaście zbiorów opowiadań. Wniosek jest jeden — wypadają raczej przeciętnie. Z reguły jest w nich sporo średnich opowieści, kilka słabszych i parę całkiem niezłych. Nauczona tymi doświadczeniami postanowiłam podejść do „Balladyny” w nieco inny sposób. Nie liczyłam na to, że przełamie schemat i okaże się zbiorem, w którym spodoba mi się każde opowiadanie. Jego lekturę potraktowałam, jako okazję do poznania próbki możliwości każdego z autorów. Jak wypadli?

Zbiór rozpoczyna „To nie jest kolejna ballada o miłości” autorstwa Maxa Czornyja. To dość mocny i brutalny utwór, pełen niedopowiedzeń i litrów przelanej krwi. Nie jest to moje ulubione opowiadanie. Myślę, że jest trochę zbyt niesmaczne — jest w nim zdecydowanie za dużo wszelkiego rodzaju wydzielin ciała. Sama historia jest dość ciekawa, lecz nie do końca przypadła mi forma, w jakiej została przedstawiona. Nie za dobrze wspominam również opowiadanie Gai Grzegorzewskiej. „Model testowy B” to science fiction w czystej postaci, a więc zupełnie nie moje klimaty, choć oczywiście dla fanów gatunku może to być miła niespodzianka. W moim odczuciu było to niestety najsłabsze opowiadanie. Potem na szczęście było już tylko lepiej. Myślę, że reszta opowiadań była utrzymana na równym, dobrym poziomie. Miło zaskoczyło mnie dzieło Marka Stelara — autora, którego do tej pory nawet nie kojarzyłam z nazwiska. Do zapoznania się z pozostałą twórczością zachęciły mnie z kolei opowiadania Małgorzaty Rogali, Łukasza Orbitowskiego czy Roberta Małeckiego. Bardzo cieszy mnie ten fakt, bo już od dłuższego czasu rozważałam sięgnięcie po którąś z ich powieści. „Balladyna” pokazała mi, że warto. Byłam bardzo ciekawa tego, co zaoferuje Alek Rogoziński — jest to jedyny autor tego zbioru, z którego twórczością zetknęłam się już wcześniej. Mimo to udało mu się mnie zaskoczyć. Rogoziński przyzwyczaił mnie do lekkiej formy i sporej dawki humoru. O ile to pierwsze można znaleźć w „Królowej”, o tyle o humorze nie ma mowy. To dość miłe zaskoczenie, bo pokazało mi, że autor nie jest więźniem konkretnego typu powieści, że potrafi napisać coś zgoła innego, zarówno jeżeli chodzi o tematykę, jak i formę, i co ważne, wychodzi mu to całkiem dobrze.

Wracając do tematu tytułowej „Balladyny”, zastanawiałam się w jaki sposób autorzy przemycą w swoich opowiadaniach ten motyw. Bardzo podoba mi się, że każdy z nich podszedł do tego inaczej. Raz „Balladyna” to rywalizacja pomiędzy siostrami, kwestie sprawiedliwości, zemsta, motyw malin. Innym razem zaś, jest to w zasadzie jedynie dobór imion podobnych do tych z dzieła Słowackiego. Uważam, że był to dobry pomysł. Przed lekturą nieco obawiałam się, że każde kolejne opowiadanie będzie kopią poprzedniego — odtworzeniem historii Balladyny w naszych czasach, ale tak się nie stało. Są one względnie spójne, lecz mimo to każde z nich stanowi odrębną opowieść i jest unikatowe.

„Balladyna” to mówiąc w skrócie zbiór opowiadań polskich autorów, skupiony wokół tematyki zbrodni. Nie trzeba być fanem literatury romantyzmu, twórczości Juliusza Słowackiego czy choćby samej „Balladyny”, by miło spędzić czas na lekturze tego zbioru i go zrozumieć. Polecałabym go przede wszystkim takim osobom jak ja, którym nieszczególnie po drodze z twórczością polskich autorów, ale mimo to chcieliby ją poznać. Tutaj na nieco ponad 400 stronach czytelnik ma szansę zetknąć się z opowiadaniami aż ośmiu autorów. Co również ważne, mimo kilku wspólnych cech, utwory są różnorodne. Przeważają w nich rzecz jasna elementy kryminału, ale pojawiają się niekiedy również wątki fantastyczne, obyczajowe czy science fiction, a zatem dla każdego coś dobrego. „Balladyna” to raczej średniak, ale i tak cieszę się, że się z nią zetknęłam. W końcu wiem, którzy z polskich autorów literatury akcji zasługują na to, by bliżej przyjrzeć się ich twórczości, a z którzy mogą jeszcze chwilę zaczekać.

Ocena:  3,5/6

Patrycja „Irrompible” Ratajczak

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu FILIA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s