Opublikowany w ViridianaD

Nieświęty Mikołaj – Magdalena Kordel


Tak, wiem, grudzień już za nami, ale… Za kilka miesięcy nastanie kolejny! Dlatego wcale nie mam wyrzutów sumienia, że recenzja „Nieświętego Mikołaja” pojawia się na stronie dopiero teraz. Bo historia, niby świąteczna, zimowa, to jednak uniwersalna!

No dobrze, zacznijmy od okładki. Ta jest miękka i całkiem zwyczajna. Widzimy na niej głowę uśmiechniętej dziewczyny w czapce, prawdopodobnie zamglone, ubrane w jasne światełka drzewko i… Motki wełny. Wszystkie te elementy są spójne z treścią książki, ale na okładce wyglądają na sklejone bez większego ładu i składu. W środku zaś znajdziemy ten śliczny, jakby makulaturowy papier i dobrze dobraną czcionkę do odpowiednio oznaczonych, kolejnych rozdziałów.

Treść? Główną bohaterką „Nieświętego Mikołaja” jest Jaśmina. Młoda kobieta, która jest wręcz ślepo zakochana w swoim partnerze – Radku. Dla niego zakłada firmę i pozwala mu zbijać na niej kokosy. Poza wspaniałym mężczyzną, ma też trzy wspaniałe przyjaciółki, które zna od najmłodszych lat oraz babcię, która trwa przy dziewczynie w każdej, lepszej i gorszej chwili. Brzmi jak sielanka. Bo Jaśmina ma też dom, rasowego psa… Idealne życie! Do czasu, gdy pod drzwiami jej domu, czekał na nią pewien przemarznięty chłopiec, Julek, o niesamowitym usposobieniu, zawziętości i… Wielu tajemnicach. Co takiego stało się tego wieczora, gdy młody człowiek stanął na progu domu Jaśminy? Jak to (nie)przypadkowe spotkanie zmieni bieg wydarzeń i losy protagonistki? I co wspólnego z tym wszystkim ma tytułowy Nieświęty Mikołaj?

Uwielbiam pióro Pani Magdaleny Kordel. Serie „Uroczysko” i „Malownicze” goszczą na półce mojej prywatnej, domowej biblioteczki i zawsze polecam je koleżankom. Tym razem również „łyknęłam” historię stworzoną przez autorkę w niecałe trzy dni. Jednak… W tym wypadku nie byłam nią zachwycona tak, jak poprzednimi utworami Pani Kordel. Zostałam sama z pewnymi niedopowiedzeniami, choć przyznaję, że ten najważniejszy wątek został doprowadzony do szczęśliwego bądź nieszczęśliwego końca. Nie mogę Wam zdradzić, jak zakończyła się ta opowieść! Na pewno pojawiła się w niej odrobina świątecznej magii… Jednak i w czasie lata można sięgnąć po „Nieświętego Mikołaja” i ochłodzić się srebrzystym pyłem pierwszego, listopadowego szronu…

Ocena: 4/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu ZNAK

Jedna myśl na temat “Nieświęty Mikołaj – Magdalena Kordel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s