Opublikowany w Pomyluna

Królowa niczego – Holly Black


Po wielu miesiącach czekania w końcu wyczekałam finalny tom serii, którą bardzo, ale to bardzo polubiłam. Mowa tutaj o trylogii „Okrutny książę” Holly Black, a dziś chciałabym Wam przedstawić pokrótce ostatni, zamykający tom, mianowicie „Królowa niczego”. Nie będę za wiele się rozwodzić nad tą recenzją, bo musiałabym Wam zdradzić praktycznie całą fabułę a tego nie chcę!

Pamiętajcie… recenzja jest dla tych, którzy czytali przynajmniej drugi tom!

Przejdę do szybkich konkretów. Ci z Was, którzy lekturę „Złego króla” mają już za sobą wiedzą dobrze, że Jude została odesłana do świata śmiertelników przez Cardana. Dziewczyna, która początkowo nie potrafi odnaleźć się w elfim świecie teraz czuje, że jej miejsce jest właśnie tam. Że jej życie właśnie tam się odbywa i nie wyobraża już sobie inaczej. Pomimo tego, że znajduje się wśród nieśmiertelnych istot. Jude jednak nie doświadcza życia na elfim dworze, bo przebywa w „normalnym” świecie z najstarszą siostrą Viviene i braciszkiem Dąbem. Pewnego dnia w ich mieszkaniu pojawia się bliźniczka Jude, Taryn. Prosi ją o przysługę, której królowa elfów nie może zignorować i nie zważając na wygnanie powraca do Elfhame. W tym samym czasie trwają przygotowania do wojny.

Bardzo długo czekałam na ten tom, wspominałam już? Kiedy tylko otworzyłam drzwi kurierowi i odebrałam przesyłkę rzuciłam wszystko zapominając o innych książkach rzuciłam się w wir wydarzeń z Elfhame. Początek… mocny, wprowadzenie w akcję bardzo dobre. Tak naprawdę nie było tam chyba momentu, kiedy można było odetchnąć, przysiąść pod drzewkiem i pomedytować, bo i Jude nie zaznała chwili wytchnienia. Powróciła do świata elfów, spotkała się z Cardanem a później… nie będę tego zdradzać 😉 Środek powieści to powiedziałabym takie przygotowania do wojny, długie narady, konspiracje, planowanie i rozmieszczanie wojsk i stanowisk. To nic nowego. Końcówka zaś… ujmę to tak: „Królowa niczego” jest świetną powieścią do pewnego momentu. Kiedy przekroczyłam ten moment to ogarnęło mnie dziwne uczucie niekompletności powieści, tak jakby autorka zapomniała czegoś dopisać i zostawiła jak jest. Albo jakby termin już jej dyszał nad uchem i oddała całość bez zakończenia. No wiecie… czytacie powieść, jest naprawdę bardzo dobra, ale następuje jeden moment i zaczyna robić się z tego trochę groteska, która kończy się sztampowym finałem. Ale nie to jest jeszcze najgorsze. Przyznaję, że z zakończenia (takiego zakończenia, zakończenia, konkretnie epilogu) nie jestem zadowolona. Brakowało mi czegoś.

Czegoś, co również odczuwam jako brak to Cardan. O ile w poprzednich tomach było go nieco więcej tak w „Królowej niczego” miałam wrażenie, że nie ma go wcale. Również uczucie, jakim darzy Jude a ona jego nie jest tak mocno zarysowane jak spodziewałam się, że będzie. Później nieco może się to zmieniło, ale zamiast nabrać subtelności to Holly Black postawiła na oklepaną klasykę. Pamiętajcie też, że jest to wyłącznie moje zdanie, bo każdy odbiera książkę i historię inaczej. Najogólniej…. Cardan, którego bardzo polubiłam, bo był negatywną, ale charyzmatyczną postacią stracił nieco swój urok. Na plus zasługuje prolog, w którym można dowiedzieć się, co ukształtowało Cardana i dlaczego jego charakter jest taki a nie inny.

Cała seria o okrutnym księciu, później złym królu tworzy fantastyczną całość, pełną intryg, dworskich gier i dążenia do władzy. Jude, jako główna bohaterka pokazuje swoje ludzkie strony charakteru, chęć rządzenia wszystkim i wszystkimi i utrzymania tego stanu. Jest moim zdaniem świetnie wykreowaną bohaterką, którą albo się lubi za upór albo się jej nienawidzi za przekręty, jakich dokonuje. Jude nie stara się siebie wybielać, ale siłą swojego charakteru próbuje nadrabiać ludzkie, śmiertelne wady.

Jak mogłabym podsumować „Królową niczego” jak i całą serię? Była naprawdę świetna, trzymająca cały czas w niepewności, co wydarzy się za chwilę i co wyskoczy nagle zza zakrętu. W trakcie czytania nie można się nudzić, Jude i Cardan tworzą przyjemną parę bohaterów, którym się kibicuje w osiąganiu swoich celów. Tak naprawdę jedyne zastrzeżenie mogę mieć do samej końcówki. Jednak jako całość oceniam tę serię wysoko, bo jest to kawał dobrej literatury. Połączenie fantastyki i przygody, ciągła walka o władzę; sojusze, które rozpadają się i łączą; intrygi, które nie ustają a nabierają jeszcze większej skali. Można w tej serii znaleźć chyba dosłownie wszystko 😉 Gorąco Wam polecam zwieńczenie tej serii.

Ocena 5/6

Pomyluna

Dziękuję Wydawnictwu JAGUAR za egzemplarz powieści.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s