Opublikowany w MariDa

Martwy sezon – Aneta Jadowska


Do dziś pamiętam jak czytałam „Trupa na plaży” Anety Jadowskiej. Miało to miejsce niemalże dwa lata temu. Czy wiele pamiętam? Niekoniecznie. Ale pamiętam, że bardzo chciałam sięgnąć po drugi tom. A zatem: uczyniłam to! Gdy tylko „Martwy sezon” trafił w moje ręce, szybciutko zorganizowałam sobie czas i zasiadłam do lektury. Oczekiwałam wartkiej akcji, niewymuszonego humoru i bardziej skomplikowanych rozwiązań, bo na tym polu pierwszy tom bardzo popłynął.

Magda przebywa w Ustce już od kilku miesięcy, pomagając babci prowadzić pensjonat. Nie potrafi zapomnieć trupa na plaży, ale aktualnie ma nowe problemy, które kolokwialnie można śmiało nazwać życiem. I wtedy na scenę wkracza ona: śmierć. Przybywa do Ustki i czujnie rozgląda się po okolicy. Nikt nie może czuć się bezpieczny.

Pierwsze wrażenie było złe. Wstęp był strasznie długi, a przy tym brakowało mi motywu przewodniego, który przykuwałby uwagę. Wiecie… wstali, zjedli, pogadali, poszli na spacer… nic ciekawego. Ale gdy prawie porzuciłam już wszelkie nadzieje, nagle pojawiła się strona, która informowała o drugiej części książki. O czym zdążyłam już zapomnieć! Akcja ruszyła, a ja przypomniałam sobie, dlaczego chciałam sięgnąć po ten tom. Tylko pozostaje pytanie: warto dzielić książkę na totalnie nijaką i wciągającą? Niemal 200 stron nijakości to sporo; wiele osób się zniechęci.

Niekiedy miałam też wrażenie, że dialogi są nienaturalne. Nie zawsze, ale pojawiały się rozmowy, które trąciły sztucznością. Padało zbyt wiele słów – również w opisach autorki. Jakby chciała zbyt mocno zarysować otoczenie czy nastrój. Wiązało się to również z elementami szalenie zbędnymi i utratą danego wątku. Takie trochę tłumaczenie komuś jak dotrzeć do celu i jednoczesne wtrącanie swoich przemyśleń. Nie lubię czegoś takiego, bo to zbyt mocno rozprasza uwagę, nie pozwalając się skupić.

Aczkolwiek mocno wybija się wątek przemocy domowej, który zasługuje na uwagę. Mam na myśli babcię głównej bohaterki, która wciąż pomaga ofiarom przemocy, i która jednocześnie skrywa jakiś sekret… o którym wie ktoś jeszcze. Niestety pomimo wartości tego wątku, wydaje mi się, że czegoś zabrakło. Autorka starała się w jakiś sposób go wyeksponować, ale jakby lekko jej umykał. Co rusz pojawiało się coś, co go przerywało. Trochę szkoda.

Na pierwszy plan wybija się również wątek mocno szpiegowski, który poznajemy w drugiej części książki – tej o niebo ciekawszej. Byłam w szoku, bo nagle nie potrafiłam się oderwać. Czekanie okazało się opłacać. Bohaterowie połączyli siły i z przejęciem dociekali pewnej tajemniczej kwestii, o której nie mogę nic powiedzieć. Może poza tym, że będąc na ich miejscu, sama zachodziłabym w głowę, co się stało, i czy w ogóle. Wydaje mi się jednak, że autorka popełniła błąd, każąc czekać na to aż pół książki. Najlepsze wyjaśnienie, jakie jestem w stanie wymyślić, to dwóch autorów. Jeden zaczął koślawo, więc drugi musiał ratować sytuację. To miałoby sens.

A im bliżej końca, tym robiło się bardziej gorąco – dosłownie i w przenośni. Przestało być ważne, kto poszedł na spacer, a kto zjadł krówkę, bo w powietrzu wisiało coś złowrogiego, co zdawało się móc zaatakować w każdej chwili i każdego. Bohaterowie niby byli spięci i przejęci, ale chwilami miałam wrażenie, że trochę lekceważyli problem. A przynajmniej ja na ich miejscu nie jadłabym z nerwów. Dla mnie był to taki lekki zgrzyt. Małe niedopatrzenie.

I wreszcie nadszedł on… koniec. A wraz z nim wielki zawód, bo wszystko potoczyło się szybko. Zabrakło mi uczucia podekscytowania i niedowierzania. Jakby ktoś postawił przede mną aromatyczną potrawę i pozwolił wziąć tylko dwa kęsy. Nie, nie, nie. Ja chyba nie rozumiem fenomenu Anety Jadowskiej. Chwilami pisze bardzo dobrze, ale w większości nieporadnie. Ponadto zbyt mocno skupia się na szczegółach, odbiegając od tematu.

Martwy sezon” pozostawi w moim sercu mieszane uczucia. To jedna z tych książek, których zamysł był dobry, ale wykonanie już niekoniecznie. Jestem bardziej na nie, aczkolwiek polecam sięgnąć i wyrobić sobie własne zdanie. W końcu każdy zwróci uwagę na coś innego i na czym innym będzie się skupiał.

Ocena: 2,5/6

MariDa

Za książkę do recenzji dziękujemy serwisowi https://www.jakkupowac.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s