Opublikowany w Martycja

Enra z piekła rodem – Chie Shimada


W religii buddyjskiej Enma jest bogiem piekieł. To on osądza dusze zmarłych i kieruje je do piekła lub nieba, a jeśli dusze zostają w piekle, to Enma okrutnie je karze. W zależności od wierzeń, historii i interpretacji, bóg piekieł jest albo srogi i okrutny albo spokojny i dobry. Jedna z najbardziej znanych legend w Japonii mówi o tym, że gdy ktoś kłamie, to Enma wyrywa za karę język, więc lepiej żeby dzieciaki mówiły rodzicom prawdę. Osobiście z bogiem Enmą spotkałam się wcześniej w anime Dragon Ball i był on bardziej namacalny niż w serii „Enra z piekła rodem”

Ojciec postanawia udać się na emeryturę, więc kto go zastąpi?!

Obecny król piekieł przygotował dla swych dzieci zawody. Ich zadaniem jest zdobyć jak najwięcej punktów za grzeszników. Ten, który będzie mieć ich najwięcej zostanie nowym królem Enmą (czyżby „Gwiezdny pył” bis?). Trzeci syn króla – Enra zaopatrzony w zwój z imionami grzeszników oraz jego wierny towarzysz diablik FanFan wyruszają do Japonii (a jakżeby inaczej, przecież w takiej Polsce to grzeszników nie ma :P) Pierwszą ofiarą Enry zostaje szesnastoletnia Komachi Takamura – córka prawników, którzy od dzieciństwa wpajają córce przestrzeganie prawa. Efekt tego taki, że nastolatka wraz z księgą sześciu kodeksów sieje popłoch w szkole. Enra siłą całuje Komachi, czego efektem jest znak na języku dziewczyny, który pokazuje, że należy do Enry. Na szczęście dziewczyna ma prawo w małym palcu, więc od razu oskarża potencjalnego króla piekieł o napaść na tle seksualnym i podważa kodeks króla piekieł, gdyż nie można karać za coś, co ma się wydarzyć (to nie „Raport mniejszości”). Brawura dziewczyny plus fakt, że lustro pokazujące przyszłość grzesznika nie działa w stosunku do Komachi sprawia, że Enra postanawia udowodnić, iż nastolatka się myli i przy okazji zdobyć więcej punktów na teście (w końcu panna Takamura jest w pierwszej dziesiątce grzeszników).

I tak oto zło i występek musiały ustąpić przed darem przekonywania Komachi!?

Seria liczy sobie cztery tomy, a fabuła opiera się na sile namawiania potencjalnych grzeszników do zejścia ze złej drogi. Otóż Komachi ma dobre serduszko i nie wierzy, że ktoś w szkole mógłby zostać wtrącony do piekła. Dlatego też, gdy Enra próbuje wtrącić do piekła „złych”, Komachi jakimś cudem ich przekabaca tak, że ich imiona zostają wymazane ze zwoju króla piekieł. Za każdym razem, gdy Enra i FanFan znajdą nowego grzesznika, aby nabić sobie punkty, główna bohaterka krzyżuje im plany. Z biegiem rozdziałów, a konkretnie tomów, do protagonistów dołączają bohaterowie drugoplanowi w postaci rodzeństwa Enry, w końcu oni też biorą udział w zawodach króla Piekieł! Komu uda się zdobyć najwięcej punktów? Czy Komachi faktycznie zostanie największą grzesznicą? Cóż, jeśli myślicie, że zakończenie zawodów będzie przewidywalne, to się mylicie! 🙂 Według mnie seria jest troszkę za krótka. Historia powinna być rozszerzona o jakieś dwa tomy, albo każdy z czterech tomów powinien mieć po 200 stron. Dlaczego? Odniosłam wrażenie, że postacie pojawiają się za szybko, a historia dość szybko dobrnęła do końca bez skupiania się na reszcie rodzeństwa, gdzie można było spokojnie więcej opisać, dodać, czy rozszerzyć. Niektóre wątki zostały potraktowane po macoszemu. Osobiście z chęcią dowiedziałabym się więcej o poczynaniach dzieci Enmy w piekle.

Styl mangi dla dziewcząt musi być piękny?!

Seria Chie Shimady posiada cztery tomiki po około 160 stron (czyli trochę mało, ale nie na tyle, aby narzekać, że za 21,99zł z VATem, to gruba przesada). Każdy tom posiada kolorową obwolutę, a pod nią, to co lubię, czyli króciutkie komiksy z postaciami super deformed. Dodatkowo każda część zawiera dwie kolorowe strony. Kreska mangi jest przeciętna, taka jak na shoujo przystało. Postacie mają duże oczy, ich włosy rozwiewa wiatr i wszyscy są oczywiście szczupli z długimi rękami i nogami. Męscy bohaterowie nie raz uraczą kpiarskim uśmiechem, a główna żeńska postać często otwiera usta na pół twarzy – ot klasyka 😉 Mamy tu trochę fanserwisu z męskim gatunkiem w roli głównej, czyli czasem któryś z synów Enmy pojawi się bez koszulki. Czasem też i córa będzie wytykać piersi, bo w końcu po coś duże piersi się ma 😉 Bogatych teł tu nie uświadczymy, gdyż to bohaterowie są ważni, a nie jakieś widoczki, budynki, czy ogródki. Jak już się jakieś tło pojawia, to jest ono mało szczegółowe, choć widać, że bohaterowie znajdują się np. w szkole, czy na mieście. Zdarzają się kwiatki na pustych stronach, aby podkreślić „shoujowość” serii, ale nie ma ich w brud, jak to się zdarza w seriach dla nastolatek. Ogólnie kreska Pani Shimady spodobała mi się, aczkolwiek nie aż tak, aby się zachwycać ilustracjami co kilka stron, no i każdy ma swój gust, osobiście zachwyca mnie kreska Pani Yuu Watase, ale jestem dziecięciem lat 90tych 😉

Wydanie Waneko Warto Wykupić!?

Przyznam szczerze, że na początku spodziewałam się erotyki, ale nie wielkich cycków, tylko erotyki. Miałam nadzieję na głębokie pocałunki, śmiałe pieszczoty, a nawet seks, ale w taki zawoalowany sposób. Pierwsze strony mangi pokazały głęboki pocałunek oraz wkładanie palców do ust, a potem? Cóż, potem już więcej takich scen nie uświadczmy, choć aż się o to prosiło. Trochę mnie to rozczarowało, bo kupując „Enrę”, liczyłam na coś w stylu serii „Black Bird” – Kanoko Sakurakoji, czyli pocałunki, lizanie ran (dobra, akurat to było trochę hentai), śmiałe dotykanie, czy ciągłe chwytanie za nadgarstek i przyciąganie do siebie, obejmowanie w pasie itp. Wracając do Enry, odniosłam wrażenie, że autorka zaczęła z przytupem, aby zaszokować, a potem przestraszyła się tego, co narysowała i postanowiła ugrzecznić historię. Dlatego też uważam, że seria pani Shimady będzie idealnym wyborem dla gimnazjalistek (chociaż po reformie, to już nie ma gimnazjum, więc dla siódmo-ósmoklasistek). Licealistki też powinny dobrze się bawić, ale jeśli liczą na coś pikantniejszego, to lepiej niech sobie darują 😉 Jako trzydziestolatka stwierdzam, że gdybym była 15 lat młodsza, to pewnie bardziej by mi się Enra spodobała, a tak uważam to za taki „odmóżdżacz” pomiędzy czytaniem Dickensa i Kaori Yuki. Poza tym, na początku historii mamy perełkę, otóż rodzice Komachi są prawnikami, do tego w sądzie występują przeciwko sobie. Jak można było nie rozwinąć takiego wątku?!

Ocena: 3+/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s