Opublikowany w Anate

Montessori w twoim domu – Simone Davies


Ciężko zrecenzować poradnik. Kiedy mam do zrecenzowania jakikolwiek twór literacki jest to „w miarę” dość proste. Dostaję historię, bohaterów, akcję i finał. Albo mi się podoba, albo nie. Albo wam go polecę, albo stwierdzę, że nie warto marnować czasu.Z poradnikami jest o tyle trudniej, że każdy z nich, z jakiejkolwiek dziedziny, powstaje po to by w pewien sposób ułatwić nam życie. Na serwisie Youtube codziennie dodawane są filmy pt. 10 sposobów na szybsze sprzątanie, albo 15 tricków przydatnych w gotowaniu itp.

Mam wrażenie, że ogólnie rzecz ujmując lubimy takie nienachalne porady, wskazówki mające nam pomóc w konkretnej sprawie. Wychowanie, kształtowanie dziecka to jest zadanie na całe życie. Już od pierwszych tygodni dostajemy możliwość kształtowania młodego człowieka. Czy będzie się czuło kochane, zadbane i chciane. Jak to zrobić, żeby tą małą istotkę nie „zepsuć”? Z jednej strony chcemy by jak najwięcej umiało, było ciekawe świata, mądre i ogarnięte, a z drugiej wszystkiego zabraniamy bojąc się o jego zdrowie. Jak znaleźć złoty środek postępowania? Tu z pomocą przychodzi nowy poradnik pt. Montessori w twoim domu wydany przez Wydawnictwo Bukowy Las, a jego autorem jest certyfikowana nauczycielka Montessori Simone Davies. Wzięła ona sobie za cel udzielanie pomocy młodym rodzicom, którzy jak najlepiej chcą wprowadzić w świat swoją pociechę, a nie zawsze wiedzą jak się za to zabrać. Ale o co chodzi w haśle Montessori?

montessori2

Wszystko zaczęło się ponad sto lat temu. Maria Montessori, włoska lekarka, rozpoczęła badania nad systemem szkolnictwa i odkryła, że metody szkolne nie wspomagają w wystarczający sposób młodego człowieka. Wyznawała zasadę, że dzieciom potrzebne jest wspieranie ich spontaniczności i twórczości oraz umożliwianie im wszechstronnego rozwoju fizycznego, duchowego, kulturowego i społecznego. Jej metoda w głównym założeniu opiera się o stwierdzenie, że okres dzieciństwa jest okresem ogromnej kreatywności i jest to etap życia, w którym umysł dziecka chłonie cechy otoczenia i przyswaja je, a naszym zadaniem jest mu to umożliwić w jak najbardziej przystępny sposób. W Polsce funkcjonują przedszkola i szkoły Montessori, lecz jak wiadomo, nie każdego stać na taki luksus, a przecież dla swoich dzieci chcemy jak najlepiej. I tu dostajemy wspomniany już poradnik. Jak napisano na okładce:

„PRZEWODNIK DLA RODZICÓW MAŁYCH DZIECI, CHCĄCYCH WYCHOWAĆ CIEKAWYCH ŚWIATA I ODPOWIEDZIALNYCH LUDZI.”

montessori1

To jedno zdanie oddaje sens metody Montessori. Wiem, że jak każda z dziedzin psychopedagogiki ma ona swoje wady i zalety, zwolenników jak i przeciwników, ale nie tutaj o tym mowa. Sam poradnik jest napisany w bardzo przystępny, klarowny sposób. Zawiera wiele ilustracji i fotografii dobranych do konkretnego założenia. Zaczynamy od początku, czyli dostajemy konkretne wiadomości co to jest i z czym to się je. Później stopniowo poznajemy świat pokazany metodą Montessori. W kolejnych rozdziałach odkrywamy świat wychowywania dziecka w inny sposób, niż znamy choćby z własnego dzieciństwa. Poznajemy aktywności nadające się do wieku dziecka, dowiemy się jak zaaranżować dom i dostosować go w duchu Montessori. Kolejne etapy to szczegółowe zadania i Montessori w praktyce: w domu, w szkole, w pokoju malucha itp. Jest świetnie wytłumaczone czym się kierować, a czego unikać, na co zwracać uwagę i najważniejsze jak to wszystko ogarnąć. Nie powiem, na początku to wszystko wydaje się dość skomplikowane, ale mając w świadomości główny cel tej metody i podążanie za nim reszta wynika sama z siebie, tylko my, dorośli, nie zwracamy na pewne rzeczy uwagi. Załóżmy, że syn ma ochotę malować kredkami. Najczęściej jest tak, że zacznie nas wołać, żeby dać kredkę, blok, przysunąć krzesło, temperować kredkę, dać mu picie i tak w nieskończoność. Jeszcze zanim zacznie się całe malowanie, my już jesteśmy zniechęceni. Wtedy wkracza metoda Montessori: udostępnienie zawczasu wszystkich potrzebnych rzeczy na wysokość dziecka. Mały stolik, małe krzesełko, tam już leży 5 kredek i kartki papieru, a w rogu stoi kubek „niekapek” z przygotowanym napojem. Widzicie jakie to proste? Dziecko ma dostęp i możliwość robienia to na co ma chęć, decydowania o swoich aktywnościach, a my je w tym spieramy. A to tylko mały fragment tego, o czym mówi Montessori. Wydaje mi się, że ta metoda jest pomocna przy kształtowaniu młodego człowieka, by był chłonny nowych doznań, zadań i chętnie się uczył nowych rzeczy. Poradnik daje nam wskazówki i pokazuje ścieżkę, jaką warto podążać w naszej przygodzie z rodzicielstwem. Ja na pewno z nich skorzystam nie raz, co i Państwu gorąco polecam.

montessori3

Anate

Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu BUKOWY LAS

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s